Robert Mazurek

Robert Mazurek

Dziennikarz, felietonista

Wina Mazurka: Ekstrema pana Zoltana

Mało co tak mnie irytuje, jak nadużywanie słowa „kultowy". Mamy wszak kultowe wina i kultowych producentów z równie kultowych apelacji. Zwykle nie słyszeliśmy żadnej z tych nazw i o to chodzi. Ma nam się zrobić głupio, a wyznawcę kultu wziąć mamy za mędrca.

Robert Mazurek: Siateczka robi wrażenie

Nie w każde powiedzenie warto wierzyć, wiadoma sprawa, ale kiedy mówią „Stajesz się tym, czym się karmisz", to zastanowić się warto. I rzecz nie w diecie, bo weganin nie musi zmienić się w warzywo, a mięsożerca w wieprza. Owszem, może, ale przymusu nie ma.

Wina Mazurka: Nie dla Beaty

Muszę zacząć od wyznania – nie jeżdżę na nartach. Wychowałem się na nizinach, kiedy dorosłem, to inne rzeczy mnie pociągały, a na starość nóg łamał nie będę, więc nie jeżdżę ani trochę. Jednak do Bolzano pojadę. Owszem, katedra, Giotto i bodaj najpóźniej na świecie, bo 100 lat temu, zbudowany łuk triumfalny, to też, ale nie przede wszystkim. Nie, ja tam pojadę na wino.

Robert Mazurek: Debilologia stosowana

Od tego pytania uciec się nie da: kto jest debilem? A to tylko początek pytań, no bo kto decyduje o tym, że debil jest debilem, a nie pospolitym cymbałem? I czy można debila poinformować, że jest debilem? Czy każdy może o tym debilowi napomknąć czy jakieś kursy trzeba mieć? Wreszcie, czy to aby debila nie obrazi?

Robert Mazurek: Bratanek ma bąble

Od lat nie piszę na sylwestra o winach musujących, bo wtedy z win się strzela, nie pije.

Robert Mazurek: Szczudła kariery

To był koniec podstawówki, czerwiec, a wiadomo, żadnych lekcji w polskich szkołach w czerwcu nie ma. Na jednej nie zjawiła się nauczycielka, z ostatniej mieliśmy być zwolnieni, więc poszliśmy do domu.

Robert Mazurek: Mąka w koksie

Rafał odnalazł szczęście, zabijając. Zabił nudę, a szczęście odnalazł w sportach ekstremalnych, za które zabrał się po tym, jak widowiskowo, ostatecznie i traumatycznie stracił swą posadę.

Wina Mazurka: Postanowienia noworoczne

Andrzej ma prościej, bo co roku ma jedno postanowienie: Będę pił więcej sherry. I choć urzeka mnie prostota przekazu i dzielę ten cel z kolegą, to mam też inne pomysły na 2022 r. Przede wszystkim, jeśli Bóg da i covid pozwoli, chciałbym w tym roku trochę pojeździć.

#1500PlusMinus: Jestem energetycznym wampirem

30 MAJA 2015: Dziś z polskim zdaniem nikt się nie liczy. Wiem, że nie jesteśmy światowym mocarstwem, ale to nie znaczy, że mamy się wyzbyć swych ambicji.

Robert Mazurek: Bali dla każdego

Dawno temu oglądałem szwedzki kryminał. Szwedzki – to ma znaczenie – na podstawie powieści szwedzkiego autora, dziejący się w Szwecji i w ogóle 100 proc. Szwecji w Szwecji. Opowiadał o młodej dziewczynie, ale fabuła jest tu trzeciorzędna, dość powiedzieć, że była wciągająca, a przesłanie jednoznaczne – oto źródłem wszelkiej opresji w świecie jest rodzina.