Robert Mazurek

Robert Mazurek

Dziennikarz, felietonista

Robert Mazurek: Burka wpada w koleinę

Na imprezę wiózł mnie jednoręki Ukrainiec. Wracałem z niej z Tadżykiem. Magomied miał komplet kończyn, ale ciężko przerażony, że jedzie autem, pędził czterdzieści na godzinę, nie więcej. Za to przejeżdżał na każdym czerwonym świetle, więc i tak szybko nam poszło.

Wina Mazurka: Pijcie polskie

Rodzimy świat winiarski europeizuje się w zawrotnym tempie. U nas też błyskawicznie rośnie liczba konkursów, przyznawanych złotych medali i grand prix. Wkrótce każdy producent będzie miał taki laur. Tylko ile są one warte?

Robert Mazurek: Jedna teściowa w zupełności wystarczy

Nie jest łatwo o wolność walczyć, o Polskę też niełatwo, ale tak razem, o Wolną Polskę, to już niepodobna. A jednak walczą. Na przekór władzom, obojętnemu narodowi i lekarzom pierwszego kontaktu. Nasi denialiści psychiatryczni.

Wina Mazurka: Jak powstaje alkohol w winie?

Jest trochę niezręcznie, nie przeczę, że tak na sucho. Ale przecież, proszę zrozumieć, polać nie mogę, a sprawa jest.

Robert Mazurek: W Pacanowie osły kują

Szanowni państwo, proszę przyjąć ode mnie przeprosiny. Nie jestem co prawda dupiarzem ani bawidamkiem, nie zwolniłem z pracy żadnej naczelniczki poczty, ale podczas ostatniej wizyty na poczcie miałem ochotę wysadzić ją całą w powietrze. I nie wysadziłem, przepraszam.

Wina Mazurka: Kieliszek z przyszłości

Naprawdę sądzisz, że ktoś będzie to dziadostwo pił, pytał bezbrzeżnie zdumiony przyjaciel. Szanowni, myślcie, co chcecie, ale to dziadostwo to przyszłość. Wina bezalkoholowe właśnie ruszają na podbój świata. Wspomnicie moje słowa.

Robert Mazurek: Homofobi koszą trawę

Życie towarzyskie na naszej ulicy rozkwitło, odkąd zamieszkał z nami idiota. Ma wiele planów, a komunikuje się z nami, wypisując je na ścianie. Po tym, jak facet z gadającą papugą na ramieniu poszedł do więzienia, chucham na niego i dmucham.

Wina Mazurka: Mistyka na trzeźwo

Przyłapali mnie państwo na degustowaniu dziwacznych win, które zresztą winami nie są. Bo można się bawić bez alkoholu, ale po co?

Robert Mazurek: Rezun z bilokacją

Niechby i pił, niechby i bił, coby ino był – tak, wedle etnografów, zaklinały rzeczywistość podstarzałe panny na wydaniu. Na bardzo pilnym wydaniu, dodajmy, ale owa desperacja na nikim nie robiła wrażenia. Teraz desperacja jest podobna, wszystko już przyszykowane: buńczuczne wystąpienia, gniewne interpelacje, okrzyki tryumfu „A nie mówiłem?!". Tylko ofiar ciągle nie ma. Ach, dobry Boże, spraw, żeby to był Ukrainiec!

Wino Mazurka: Termin przydatności

Wino im starsze, tym lepsze, wiadomo, prawda? To znaczy wiadomo, że to nieprawda, bo nie każde wino czerwone zyskuje na przechowywaniu, a ogromna większość białych najsmaczniejsza jest wtedy, gdy świeża. W takim razie zadajmy pytanie trudniejsze: czy każde barolo, każdego burgunda warto trzymać w piwnicy w nieskończoność? Ano nie, tylko niektóre roczniki.