fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

To był piękny finał. Anwil mistrzem Polski

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Zespół z Włocławka lepiej wytrzymał nerwy siódmego meczu finału, wygrał 89:77 i obronił tytuł mistrza Polski.

Jeszcze przed pierwszym podrzutem piłki przez sędziów czuć było ogromne emocje. Poprzednich sześć spotkań finału kończyło się dramatycznie, nie brakowało dramatycznych zwrotów akcji, fauli, pięknych wsadów. Były nawet kontuzje - zerwanie więzadeł w kolanie wyłączyło z walki o złote medale zawodnika Anwilu Michała Ignerskiego, który wrócił do koszykówki po trzech latach przerwy.

Trybuny toruńskiej hali wypełniły się do ostatniego miejsca. Kibice toruńscy ubrali się w dużej części na czarno, ale nie brakowało też białych koszulek fanów z Włocławka. Doping był głośny, grały trąbki. Obie drużyny znały się doskonale, więc ciężko było oczekiwać, że zaskoczą się pomysłami taktycznymi na koniec sezonu. Chodziło o to, żeby w najważniejszych momentach nie zadrżała ręka, a liderzy trafiali najtrudniejsze rzuty. Ważny był każdy szczegół. Sztab Anwilu wysłał nawet specjalnego człowieka, który chodził z wielkim ręcznikiem wokół ławki rezerwowych i pilnował, żeby kamery telewizyjne nie pokazały żadnej zagrywki, którą rozrysowywał trener Igor Milicić.

Lepiej z roli wywiązali się gracze z Włocławka. Świetnie grał Walerij Lichodiej (16 punktów), kiedy rzeba było, trafiał Chase Simon, odważnie pod kosz wchodził Aaron Broussard. Liderem był Ivan Almeida. Po ostatnim gwizdku przed kamerami Polsatu Łukasz Wiśniewski stwierdził, że ten mecz od początku nie układał się po myśli gospodarzy i musieli odrabiać straty. Tak było, bo Anwil grał świetnie w obronie, przechwytywał podania rywali.
Zawodnikom Polskiego Cukru drżały ręce, popełniali straty (aż 17) w tym wiele prostych, nawet kiedy biegli w kontrataku po łatwe punkty. Michael Umeh był tak zdesperowany, że zdecydował się na wsad, którego nie trafił. W jednej z akcji kilka razy zbierali piłkę pod koszem rywali i za każdym razem pudłowali. Już półtorej minuty przed końcem spotkania kibice z Włocławka wywiesili transparent "Anwil mistrzem Polski". Zawodnicy gospodarzy stali na podium wyraźnie rozczarowani, Bartosz Diduszko kręcił głową, dzieci na trybunach płakały.

Igor Milicić oddał swoją koszulę jednemu z kibiców (w zamian dostał okolicznościowy podkoszulek). Za najbardziej wartościowego zawodnika finału uznany został Almeida.

Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek 77:89 (21:28, 19:25, 18:22, 19:14)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA