Komentarze

Kolanko: Stawką jest władza

Fotorzepa/Piotr Guzik
PiS, wprowadzając zakaz handlu w niedzielę, sporo zyskało – przede wszystkim polityczny spokój ze strony Solidarności. Realizując postulaty Piotra Dudy, obóz władzy miał gwarancję, że ten front nie będzie otwarty. Ale wyniki sondażu IBRiS, które dziś opisujemy, pokazują, że dalsze zaostrzanie przepisów może kosztować partię rządzącą bardzo dużo. W skrajnym wariancie nawet utratę władzy.

PiS, które ustawiło się na scenie politycznej jako głos ludu, po raz pierwszy tak wyraźnie będzie bowiem działać wbrew temu ludowi. Wchodzi w polityczną pułapkę, z której dobrego wyjścia nie ma.

Z sondażu jasno wynika, że wyborcy sprzeciwiają się dalszemu zaostrzeniu zakazu. Nie chce tego 68 proc. badanych. Tymczasem i tak zgodnie z obowiązującym prawem, bez żadnych nowelizacji, liczba handlowych niedziel będzie spadać. W roku wyborczym – 2019 – tylko w jedną niedzielę w miesiącu będzie można wybrać się do marketu czy galerii handlowej. W 2020 r. zakaz będzie całkowity, poza kilkoma wyjątkami.

Nie ma więc wątpliwości, że już w przyszłym roku utrudnienia w handlu będą dużo bardziej niż do tej pory bolesne dla wyborców. Ci zaś – sondaż jasno to pokazuje – są gotowi zaakceptować co najwyżej obecną wersję zakazu, czyli dwie niedziele bez zakupów. Co gorsza dla PiS, w tym tygodniu Sejm ma zająć się dalszym „uszczelnieniem" systemu.

Irytację wyborców ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ma jak w banku. Na zaostrzanie przepisów nie godzi się 41 proc. badanych deklarujących sympatię do partii rządzącej. Nie chcą tego również wyborcy PSL. Dla mieszkających poza dużymi miastami ludzi niedzielne wyjazdy na zakupy są czasami głównym punktem dnia integrującym rodziny.

To pole politycznej bitwy – obejmujące wyborców PiS i PSL spoza metropolii – jest kluczowe. Jak pokazały wybory samorządowe, bastionem PiS stała się bowiem właśnie prowincja, miasta liczące do 50 tys. mieszkańców. Tam mobilizacja musi być pełna, jeśli PiS chce utrzymać rządy na kolejną kadencję. To oznacza, że nawet kilka punktów procentowych straconych we własnym elektoracie przez dalszą likwidację handlowych niedziel może być na wagę utraty władzy.

PiS – jak wspomnieliśmy – nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Trwa realizacja kolejnych postulatów związkowców. A wycofanie się z już zaplanowanego na 2019 r. zaostrzenia przepisów (ograniczenia handlu do jednej niedzieli w miesiącu) będzie oznaczało wojnę z Solidarnością.

Czy skorzysta na tym opozycja? Partia, która pierwsza rozwinie sztandary z hasłem zniesienia zakazu handlu, może na tym postulacie zyskać nawet wejście do Sejmu. To szansa dla nowego ugrupowania Ryszarda Petru, ale też dla jego byłej partii – Nowoczesnej – jako liberalnej części Koalicji Obywatelskiej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL