Obśmiałam się, czytając felieton Katarzyny Batko-Tołuć o tym, jakie komentarze internautów wywołało wejście w życie nowelizacji kodeksu pracy (polecam tekst pt. "Osoby w kryzysie dziadostwa"). Zwykle obywatele nie reagują przesadnie żywiołowo na zmiany prawa (zapewne też często nie mają o nich zielonego pojęcia), no ale tu chodziło m.in. o osławione feminatywy! A konkretnie o wymóg opisywania w ofertach pracy stanowisk w sposób neutralny płciowo.
Żartów i memów pojawiło się w sieci bez liku, ale tego o przerabianiu tytułów znanych książek na „prawilne” i w ramach tego przemianowaniu mickiewiczowskich „Dziadów” na „Osoby w kryzysie dziadostwa” – nie znałam. Przedni.
Czytaj więcej
Wydobycie się z naszych utrwalonych przekonań, którymi często krzywdzimy innych ludzi, to długi p...
Zawody „męskie” i „kobiece”, a dyskryminacja
Kropla drąży skałę. Nawet jeśli te krople mają postać żarcików, a skała to narosłe przez lata stereotypy i uprzedzenia. Bo temat jest poważny. To m.in. język utrwala podział zawodów i ról na te uznawane za „męskie” i „kobiece”. Stąd prosta droga do dyskryminacji.
Czytaj więcej: