fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Nizinkiewicz: Wicepremier Gliński stracił okazję, żeby siedzieć cicho

fot. TOMASZ HO/ Polska Press
Minister kultury, który publicznie chwalił się, że żadnej książki Olgi Tokarczyk nigdy do końca nie przeczytał, teraz mówi o docenieniu polskiej kultury, którą sam ignorował.

- Zawsze, jeżeli polski pisarz dostałby Nobla, to ważne, chociaż niestety mam kłopot z tą nagrodą nie od dzisiaj – odpowiedział prof. Piotr Gliński na pytanie w TVN 24 o to, czy trzyma kciuki za jedną z najsłynniejszych polskich pisarek. Dopytywany, jaką książkę Tokarczuk przeczytał, minister kultury z rozbrajającą szczerością odparował, że "próbował", ale żadnej "nigdy nie dokończył". Czy wyobrażamy sobie, żeby minister kultury Wielkiej Brytanii czy innego zachodniego państwa publicznie chlubił się swoją literacką ignorancją? Teraz ten sam prof. Gliński, który publicznie chwalił się, że żadnej książki Olgi Tokarczuk do końca nie przeczytał, mówi o docenieniu polskiej kultury przez Szwedzki Komitet Noblowski i błyszczy w świetle kamer, niczym jeden z ojców sukcesu. Trudno o przykład większej hipokryzji.

Nie jest tajemnicą, że noblistka nie kibicuje rządom PiS, stąd pewnie też próba dezawuowania jej przez wicepremiera. Gorzej, że prof. Gliński niejednokrotnie biorąc udział w akcjach nakłaniających Polaków do czytania książek, sam publicznie chwali się, że nie dokończył czytania wielokrotnie nagradzanej w Polsce i na świecie pisarki. Nawet brak sympatii ministra Glińskiego do autorki w związku z jej poglądami, nie literackim kunsztem, nie powinny go popychać do publicznej abnegacji czytelniczej. W sytuacji, kiedy Tokarczuk dostała Nobla, słowa Glińskiego są tym bardziej kompromitujące.

Prof. Piotr Gliński jest naukowcem, człowiekiem wysokiej kultury, autorem wielu publikacji, ale też ważnym urzędnikiem państwowym i nie powinien umniejszać publicznie dzieł autorki, z którą nie zgadza się światopoglądowo. Nawet Jarosław Kaczyński przed laty chwalił się, że czytał „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk.  

Po ogłoszeniu decyzji o przyznaniu Nobla Tokarczuk prof. Gliński napisał na Twitterze: „Gratulacje dla Pani Olgi Tokarczuk. Sukces polskiego twórcy bardzo cieszy, tym bardziej, że to kolejny międzynarodowy sukces Pani Tokarczuk. Nagroda Nobla to dobitny dowód na to, że polska kultura jest doceniana na całym świecie. Gratuluję! W związku z nagrodą Pani Tokarczuk minister kultury tym bardziej zobowiązuje się powrócić do niedokończonych wcześniej lektur noblistki ;)” (pisownia oryginalna- przyp. red.). Czy jeśli teraz, prof. Dariusz Stola zostałby międzynarodowo doceniony za swój dorobek, to minister Gliński powoła go w końcu na dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, co po wygraniu przez niego konkursu powinien zrobić już dawno temu?

Prof. Piotr Gliński w przeszłości był członkiem komitetu naukowego II i III Konferencji Smoleńskiej. Zasiadł też w radzie Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. Może lepiej byłoby, gdyby jednak zajął się ściąganiem wraku samolotu i czarnych skrzynek do Polski. Wyszłoby to na zdrowie nie tylko PiS, który może w końcu dotrzymałby słowa i ściągnął smoleński wrak do Polski, ale też ministrowi, a w szczególności polskiej kulturze, której minister czasem bardziej szkodzi, niż pomaga.

Dzisiaj podpinanie się ministra kultury pod sukces pisarki budzi niesmak. Dzień sukcesu Olgi Tokarczuk okazał się dniem kompromitacji prof. Glińskiego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA