Polityka to pasja. Nazwijmy ją pasją obywatelską. To właśnie dzięki niej udawało się wygrywać strajki sierpniowe, czy potem skutecznie odsuwać od władzy komunistów w 1989 roku. Ta pasja zmiany osłaniała trudne reformy początku lat 80. i motywowała do głosowania na AWS.
Ale zwycięstwa tuczą. Formacja sukcesu, która rozpoczęła przebudowę Polski, „obrosła w tłuszcz”, by zacytować słowa sławnej niegdyś piosenki. Pasja stopniała jak lodowy sopel. Zostało ledwie zaangażowanie i profesjonalizm, a to trochę za mało, by napędzać polską politykę. I właśnie otrzymaliśmy tego czytelny dowód.