fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Kierownik hurtowni ma do zwrotu pół miliona złotych straty - wyrok Sądu Najwyższego

www.sxc.hu
Wydawanie towarów klientowi zadłużonemu ponad miarę można uznać za winę umyślną pracownika – uznał Sąd Najwyższy.

Kierownik oddziału ogólnopolskiej hurtowni elektroniki wydawał, wbrew wewnętrznym przepisom obowiązującym w spółce, jednemu z dotychczasowych najlepszych klientów towary pomimo wyczerpania kwoty 600 tys. zł kredytu kupieckiego.

Przez pół roku kierownik ukrywał ten fakt przed władzami spółki, mając nadzieję, że zadłużony kontrahent wyjdzie z dołka i spłaci wszystkie zaległości. Tak się jednak nie stało. Ponadto po przeprowadzeniu w hurtowni audytu i inwentaryzacji okazało się, że poza kredytem kupieckim kontrahent ma do zapłaty kolejne prawie 500 tys. zł za towary wydane mu poza oficjalnymi rejestrami.

Spółka wystąpiła do sądu pracy z żądaniem pokrycia manka przez kierownika. Kwotę roszczenia pomniejszyła o ok. 150 tys. zł, jakie udało się odzyskać od kontrahenta w towarach. Sąd okręgowy, do którego trafiła sprawa, stwierdził, że nie można przypisać pracownikowi winy umyślnej za powstałe straty. Sędziowie ograniczyli więc odpowiedzialność pozwanego do 26 tys. zł odpowiadających trzykrotności jego pensji. Podobnego zdania był sąd apelacyjny, który oddalił odwołanie spółki i samego kierownika. Ten kwestionował nawet obowiązek zapłaty 26 tys. zł.

Obie strony złożyły skargi kasacyjne do Sądu Najwyższego. Kierownik podnosił, że spółka nie może żądać od niego pieniędzy, bo nie próbowała najpierw ściągnąć ich od kontrahenta. Z kolei spółka podważała ograniczenie odpowiedzialności pracownika do winy nieumyślnej. Jej zdaniem powinien ponieść pełną odpowiedzialność finansową za spowodowane straty.

Sąd Najwyższy w wyroku z 1 lutego 2017 r. uwzględnił zarzuty spółki i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.

– Wydanie z magazynu towarów o znacznej wartości z przekroczeniem przyznanego klientowi limitu tzw. kredytu kupieckiego, gdy istniały uzasadnione obawy, że w najbliższym okresie nie spłaci on uprzednich znacznych zaległości wobec hurtowni, może być ocenione jako dokonane z winy umyślnej z zamiarem ewentualnym (art. 122 k.p.) – stwierdził Krzysztof Staryk, sędzia SN, w uzasadnieniu wyroku.

Nie oznacza to jednak automatycznego obciążenia kierownika odpowiedzialnością za manko. SN wskazał bowiem, że sędziowie przy rozpatrywaniu sprawy powinni wziąć pod uwagę, czy kierownik kontaktował się z władzami spółki w sprawie dalszego kredytowania działalności kontrahenta lub choćby oceny płynności finansowej. Jeśli okaże się, że nie wystąpił o to, ponieważ spodziewał się, że odpowiedź będzie negatywna, to tylko potwierdzi, że musiał się liczyć ze spowodowaniem szkody.

Sąd Najwyższy wskazał, że sąd apelacyjny powinien co najmniej rozważyć wstrzymanie postępowania cywilnego do zakończenia prawomocnym wyrokiem równoległego postępowania karnego. Skazanie kierownika z art. 296 § 1 k.k. za wyrządzenie szkody w obrocie gospodarczym pozwoliłoby na obciążenie go pełną odpowiedzialnością za straty.

Sygnatura akt: I PK 315/15

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA