fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Roman Giedrojć: Pracodawcy nie muszą się bać inspekcji pracy

123RF
Inspektor pomoże firmom zaoszczędzić pieniądze na prawników – mówi główny inspektor pracy Roman Giedrojć.

Rz: Czy są już wytyczne dla inspektorów pracy, by wiedzieli, jak prowadzić kompleksowe kontrole w małych i średnich firmach?

Roman Giedrojć: Właśnie kończymy prace nad nimi. Chciałbym, aby kontrole na nowych zasadach mogły się zacząć od 1 marca.

Założenie jest takie, że kontrole mają być informacyjne. Ze statystyk inspekcji wynika jednak, że właśnie w małych firmach jest najwięcej nieprawidłowości. Nowa akcja pańskiego autorstwa może się skończyć falą mandatów.

Kontrole te mają być swego rodzaju audytem, formą pomocy inspektorów dla pracodawców. W takich firmach nie ma pieniędzy na zatrudnianie specjalistów od BHP czy prawników. Mandat w takich przypadkach to będzie ostateczność. Zakładam, że niewiele kontroli na nowych zasadach skończy się nałożeniem mandatu. Stanie się tak, gdy inspektor stwierdzi rażące naruszenie przepisów BHP, także np. zaległości w wypłacie wynagrodzeń, nielegalne zatrudnienie lub gdy kontrola będzie następstwem wypadku przy pracy.

Są jednak sytuacje, gdy inspektor nie może zrezygnować z nałożenia mandatu i musi ukarać pracodawcę. Co wtedy?

Powtarzam, nałożenie mandatu to ma być ostateczność. Jeśli w wyniku kontroli okaże się, że maszyny nie mają koniecznych zabezpieczeń, to przed nałożeniem mandatu inspektor najpierw sprawdzi, czy odbywa się przy nich praca. Jeśli nie, wystarczy pouczenie czy ostrzeżenie. Chcemy pomagać uczciwym przedsiębiorcom. Są jednak firmy, które świadomie naruszają przepisy i lekceważą kary nakładane przez inspektorów.

W ostatnim czasie wokół inspekcji pracy panuje bardzo dobra atmosfera. Praktycznie wszystkie pana postulaty są podchwytywane przez rząd i posłów. Jak to możliwe?

Obecny rząd jako jedyny w ciągu ostatnich 25 lat słucha postulatów Państwowej Inspekcji Pracy i chce je wdrażać. Liczę na to, że dzięki zmianom, jakie nastąpią w najbliższym czasie, inspektorzy pracy otrzymają skuteczne narzędzia do prowadzenia skutecznych kontroli za godziwe wynagrodzenie.

Podwyższenie kar to jeden z pana najważniejszych postulatów.

Obecnie inspektor może ukarać pracodawcę za nieprawidłowości mandatem do 2 tys. zł, a przy recydywie do 5 tys. zł. Może też skierować do sądu wniosek o ukaranie. Choć sąd może nałożyć karę do 30 tys. zł, bywa, że poprzestaje na niewysokiej grzywnie. W dużych firmach takie mandaty nie robią na nikim większego wrażenia. Jednak dla małej firmy mogą oznaczać koniec działalności. Dlatego uważam, że kary powinny być dostosowane do wielkości firmy.

Jak powinien wyglądać nowy system karania firm?

Podobne rozwiązania zawarte są w ustawie o transporcie drogowym. Nowe stawki kar, którymi mogłaby się posługiwać inspekcja pracy, powinny zostać wynegocjowane przez partnerów społecznych. Ważne, aby zmienić też tryb postępowania w takich sprawach. Wnioski do sądu kierowane przez inspektora pracy rozpatrywane są na drodze sądowej w postępowaniu karnym. Oznacza to długotrwały proces i wymaga od inspektora kilku wizyt w sądzie. Niepotrzebnie marnuje to jego czas. Dlatego uważam, że kary powinny być nakładane przez inspekcję w trybie administracyjnym. Dzięki temu będzie można zastosować taryfikator przewidujący konkretną stawkę kary za dane naruszenie przepisów, do tego uzależnioną od wielkości firmy. Poza tym, jeśli pracodawca odwoła się od takiej kary, to w sądzie administracyjnym będzie można podważyć decyzję o jej nałożeniu tylko z powodów formalnych. Dzięki temu inspektorzy będą mieli więcej czasu na kontrole.

Ma pan na koncie pierwszy duży sukces: Senat przywrócił do budżetu PIP ponad 5 mln zł. Na co pójdą te pieniądze? Nowe etaty czy podwyżki?

Planuję wydać te pieniądze na podwyżki dla inspektorów, którzy po ostatnich i planowanych zmianach w przepisach mają i będą mieli coraz więcej obowiązków.

—rozmawiał Mateusz Rzemek

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA