fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Zamiana dzieła na etat: firmy żądają zwrotu zapłaconych składek ZUS od wykonawcy

123RF
ZUS coraz częściej kwestionuje kontrakty, a firmy żądają zwrotu zapłaconych składek od wykonawcy.

Po tym jak przedsiębiorca zapłaci składki za umowy o dzieło za kilka lat wstecz, ma prawo żądać zwrotu połowy zaległości od osób, które zatrudniał. W efekcie zyskują ubezpieczenie i prawo do wyższej emerytury w przyszłości, ale mogą zostać zobowiązane do zapłaty nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych z własnej kieszeni.

Takich spraw już w najbliższej przyszłości będzie bardzo dużo. ZUS co roku nakłada składki emerytalne, rentowe i zdrowotne na dziesiątki tysięcy umów o dzieło. Wsparcie w wykrywaniu nadużywanych kontraktów cywilnoprawnych deklaruje także Państwowa Inspekcja Pracy.

70 tys. zł do zwrotu

O tym, że obecne przepisy nie są najlepiej skonstruowane, przekonała się ostatnio pracownica TVP, która po ośmiu latach pracy na umowie o dzieło wystąpiła do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy. Po tym jak sąd uznał, że pod umową o dzieło był ukryty etat, spółka zapłaciła składki na jej ubezpieczenie w tym czasie. Po czym wystąpiła o zwrot prawie 70 tys. zł, jakie powinno zostać potrącone z jej kieszeni.

Podstawę takiego roszczenia stanowi art. 405 i następne kodeksu cywilnego mówiące o bezpodstawnym wzbogaceniu. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z 9 listopada 2016 r. (sygn. III APa 11/16) uznał, że nie ma podstaw do zwolnienia pracownicy z tego obowiązku, gdyż od samego początku powinna była zdawać sobie sprawę z obowiązku zapłaty składek.

Kto zyskuje, kto traci

– Uważam, że w przepisach ubezpieczeniowych jest luka, którą trzeba jak najszybciej uzupełnić. Nie regulują one kwestii rozliczeń pomiędzy przedsiębiorcą a wykonawcą dzieła zaległych składek nałożonych po latach na taką umowę – mówi dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego. – To, że sądy uzupełniły tę lukę przepisami o bezpodstawnym wzbogaceniu, powoduje zaś, że nikt o zdrowych zmysłach nie będzie już kwestionował takiej umowy, bo będzie go to drogo kosztowało. To tylko pogłębia problem nadużywania umów cywilnoprawnych przez nieuczciwych przedsiębiorców. Obowiązek zapłaty zaległości powinien spoczywać w całości na firmie, która korzystała na niepłaceniu składek od umowy zawartej z zatrudnionym.

– Nie rozumiem, dlaczego pracownik nie miałby zapłacić swojej części składki, skoro wpływa ona na jego konto emerytalne i powoduje podwyższenie jego świadczenia w przyszłości – odpowiada Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Obecnie coraz więcej, szczególnie młodych osób w pełni świadomie rezygnuje z oskładkowanych umów, by więcej zarabiać.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA