fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Dziennik z Korei Płn. przypomina Japonii o niewolnicach

No. 9 Army Film & Photographic Unit, Titmuss A D (Sergeant). Post-Work: User:W.wolny [Public domain], via Wikimedia Commons
Dziennik "The Rodong Sinmun", oficjalny organ prasowy Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei, rządzącej Koreą Północną monopartii wezwał Japonię do powstrzymania się od obrażania ofiar seksualnego niewolnictwa praktykowanego przez Japonię w czasie II wojny światowej oraz szczerze odpokutować za grzechy z czasów wojny - informuje agencja Yonhap.

W odredakcyjnym komentarzu dziennik "The Rodong Sinmun" potępił "bezwstydne zachowanie Japończyków", przypominając niedawny incydent, kiedy to Japończyk miał kopnąć znajdujący się na Tajwanie pomnik upamiętniający cierpienie seksualnych niewolnic Cesarstwa Japonii.

Do incydentu doszło w ubiegłym miesiącu - kamera monitoringu uchwyciła wówczas jak Japończyk kopie pomnik upamiętniający kobiety zmuszane do świadczenia usług seksualnych w Japonii w czasie II wojny światowej. To pierwszy taki pomnik na Tajwanie - podkreśla Yonhap.

"The Rodong Sinmun" ocenia, że takie zachowanie odzwierciedla m.in. "zawoalowaną gotowość do popełniania w przyszłości podobnych zbrodni".

"Opinia międzynarodowa żąda, aby Japonia uporała się ze swoją historią i byłoby błędem, jeśli Japonia sądzi, że może sprzeciwić się tym żądaniom" - pisze gazeta. "Jest prawnym obowiązkiem i moralną odpowiedzialnością (Japonii), aby przeprosić i zrekompensować za popełnione zbrodnie" - pisze "The Rodong Sinmun".

Gazeta wzywa też Japonię do "głębokiej refleksji nad tym, dlaczego pomniki kobiet skrzywdzonych w czasie wojny są stawiane" oraz by "zdała sobie sprawę, że obnażyłaby jedynie swój brak wstydu i moralności, gdyby nadal zaprzeczała swoim zbrodniom".

Tzw. pocieszycielki, czyli comfort women, pochodziły z Japonii oraz terenów okupowanych przez Japonię np. z Chin, Korei, Formozy (Tajwanu), Wietnamu, Malajów, Filipin, czy z innych podbitych państw. Kobiety te były porywane i zmuszane do prostytucji w domach publicznych zwanych ianjo, zarządzanych zazwyczaj przez japońską żandarmerię Kempeita. Do ianjo trafiały już 12-letnie dziewczęta.

Źródło: Yonhap
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA