fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Zagraniczne spółki nie pchają się na warszawską giełdę

Fotorzepa, Robert Gardziński
Tylko trzy duże zagraniczne spółki zadebiutowały na warszawskiej giełdzie od 2016 r. Przełomu prędko nie będzie.

Na głównym rynku GPW notowanych jest 461 spółek, w tym 51 zagranicznych (kryterium to kraj zarejestrowania spółki). Te spoza Polski, mimo niewielkiej reprezentacji na GPW, są wyceniane na 630 mld zł i odpowiadają za połowę kapitalizacji całego naszego rynku (1,23 bln zł). Tak duża kapitalizacja zagranicznych firm to zasługa Banco Santander i UniCreditu, które wyceniane są odpowiednio na 323 mld zł i 120 mld zł. Do tych banków dochodzą kolejne dwie notowane w dual listingu firmy: CEZ (48 mld zł) i MOL (35 mld zł).

Giełda przekonuje, że od wielu lat przedstawia ofertę nowym spółkom z regionu. – Dostrzegamy zainteresowanie debiutem emitentów z Ukrainy. Jednak możliwość przeprowadzenia IPO w znacznym stopniu uzależniona jest od czynników rynkowych – mówi Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

A rynek nie sprzyja – od początku 2018 r. oferty na GPW były warte tylko 311 mln zł i zadebiutowało zaledwie dziesięć firm. – Teraz nie widzimy zagranicznych spółek, które mogłyby niebawem wejść na GPW. Rynek IPO sam w sobie jest obecnie trudny, nawet dla polskich firm. W ubiegłym roku było kilka zagranicznych, które mogły zadebiutować na GPW, ale ostatecznie udało się to, z niezłym skutkiem, Novaturasowi – mówi Jan Rekowski, dyrektor w DM PKO BP.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA