fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Anna Misiołek: Własne laboratorium? To może być piękny początek

123RF
ROZMOWA | O wyzwaniach związanych z realizacją unijnych projektów, szansach jakie daje konkurs ogłoszony przez Ministerstwo Rozwoju oraz kryteriach, jakie muszą spełnić przedsiębiorcy, aby mieć szansę na otrzymanie dofinansowania mówi Anna Misiołek, prezes zarządu Abbeys w rozmowie z Michałem Kołtuniakiem.

Rz: Ministerstwo Rozwoju ogłosiło konkurs dla przedsiębiorców, w którym do zdobycia są pieniądze na rozwój własnych jednostek badawczych. Czy warto starać się o takie dofinansowanie?

Anna Misiołek: Doprecyzujmy, że mowa o konkursie, który jest realizowany w zakresie programu „Inteligentny rozwój" i dotyczy działania 2.1. „Wsparcie inwestycji w infrastrukturę B+R przedsiębiorstw". Jego środki mają służyć zwiększeniu zdolności firm do prowadzenia badań przemysłowych i prac rozwojowych, a tak naprawdę – bo o to przecież chodzi – zwiększenia ich potencjału do tworzenie nowych produktów lub ulepszania dotychczasowej oferty.

Odpowiadając na pytanie, czy warto starać się o dofinansowanie można powiedzieć, że z moich obserwacji wynika, że te firmy, które stawiają w swojej strategii na stanie się liderem technologicznym, a nie tylko imitatorem technologicznym czy produktowym, przestają konkurować ceną i osiągają swój własny solidny wyróżnik na rynku. Później mogą gruntować sobie pozycję w kolejnych latach. Warto także pamiętać, że jak tylko wskaźnik Produktu Krajowego Brutto osiągnie w Polsce 75 proc. poziomu europejskiego dotacje unijne znikną. W niektórych regionach będzie to trwało dłużej, lecz konkurowanie niskimi kosztami pracy – w mojej ocenie – w naszym kraju już się nie sprawdza. Polacy mają wiedzę, mamy znakomitych i cenionych inżynierów z ambitną myślą techniczną, którzy nie odstają od konkurencji zachodniej, czy szerzej światowej. Jednak w mojej ocenie przedsiębiorstwa w Polsce nie stosują dyfuzji wiedzy do swoich firm. Jedną z tego przyczyn może być ograniczony dostęp do odpowiedniego sprzętu niezbędnego do prowadzenia badań. Dlatego założenie własnego centrum rozwoju jest inwestycją, która zwróci się w postępie geometrycznym, nie arytmetycznym. Warto w to zaangażować środki i siły.

Jeżeli przedsiębiorca zacznie starania o wsparcie, to należy pamiętać, że istotą projektu musi być stworzenie lub rozwój działu badawczego. Co to oznacza?

Pomoc może zostać przyznana wyłącznie na tworzenie lub rozwój inwestycji typu centra badawczo-rozwojowe. Zgodnie z obowiązującymi przepisami przez taką inwestycję rozumie się jednostkę organizacyjną lub wyodrębnioną organizacyjnie jednostkę rozpoczynającą lub rozwijającą działalność, której głównym zadaniem jest prowadzenie przez wykwalifikowaną kadrę badań naukowych i prac rozwojowych w wydzielonych i przystosowanych do tego typu działalności pomieszczeniach oraz z wykorzystaniem infrastruktury badawczo-rozwojowej.

Jak z tego wynika, praca badawcza takiej jednostki nie może być działalnością dorywczą lub poboczną. Taka jednostka ma zostać stworzona właśnie po to, aby rozwijać produkty, usługi lub technologie. Prowadzenie badań ma być podstawowym celem jej działania, co oprócz odpowiedniej infrastruktury wymaga także zatrudnienia osób o odpowiednich kwalifikacjach.

Przy tym należy pamiętać, że tak naprawdę istotą projektu ma być prowadzenie badań i rozwijanie produktów. Przy ocenie, czy przyznać dotację, czy jej nie przyznać, istotne znaczenie ma opracowany plan prac badawczo-rozwojowych oraz to jakie koszty są przypisane do poszczególnych zadań. Ważna będzie również kadra, którą przedsiębiorca musi dysponować i niejako przypisać do realizacji każdego z zaplanowanych zadań badawczych. Oczywiste jest, że w przypadku badań należy zaangażować naukowca, osobę kompetentną w danej dziedzinie, posiadającą stopień lub tytuł naukowy.

To nie wystarczy, że przedsiębiorca zadeklaruje utworzenie laboratorium i prawidłowo przygotuje projekt pod kątem wydatków kwalifikowanych?

Nie. Chociaż omawiane przez nas działanie rzeczywiście służy bezpośrednio sfinansowaniu projektów związanych z rozwojem infrastruktury badawczej, a nie samemu prowadzeniu badań, to jednak już na etapie ubiegania się o wsparcie, przedsiębiorca musi bardzo precyzyjnie pokazać, w jaki sposób będzie chciał wykorzystać utworzoną jednostkę badawczą. Mówiąc wprost musi dysponować gotowym planem prowadzenia badań. Musi pokazać, w jaki sposób będzie wykorzystywał pozyskaną aparaturę i w co będzie angażował wysoko wykwalifikowany personel.

Czyli już na starcie trzeba dysponować agendą badawczą?

Na etapie oceny wniosku eksperci będą przyglądać się innowacyjności, poprawności i kompletności przygotowanej przez firmę agendy, zaplanowanej do realizacji z wykorzystaniem infrastruktury sfinansowanej w ramach projektu. Z tego dokumentu musi wynikać, jaka jest długoterminowa wizja przedsiębiorstwa oraz strategia rozwoju realizowana właśnie w oparciu o B+R. Innymi słowy trzeba wykazać, że budowane lub rozwijane laboratorium nie jest fanaberią. Nie wynika z chwilowej potrzeby, ale jest zakorzenione w długoterminowej strategii zwiększania innowacyjności i konkurencyjności firmy, w której prace B+R odgrywają zasadniczą rolę.

Przygotowując się do pisania wniosku należy umieć wyróżnić i opisać główne obszary badawcze z naciskiem na ich innowacyjność, przedstawić orientacyjny plan prac badawczo-rozwojowych, obejmujący okres trwałości projektu, przewidywane wyniki lub inaczej planowane efekty, które chciałby osiągnąć przedsiębiorca, istnienie zapotrzebowania rynkowego na powyższe wyniki. Agenda badawcza musi być spójna z opisem projektu i stanowi obowiązkowy załącznik do wniosku o dofinansowanie.

Dokument ten daje przestrzeń do wyrażenia wspomnianych potrzeb przedsiębiorstwa, czyli tak naprawdę do zdefiniowania inicjatyw, projektów lub też całych programów działań, jakie należy podjąć, aby wypełnić lukę pomiędzy stanem obecnym, a zdefiniowaną wizją docelową. Musi być opracowana pod względem kosztowym i uwzględniać osoby zaangażowane w przyszłości w procesy badawcze. Musi być sporządzona na okres od 3 lat do 5 lat. Oceniający oczekują również, aby wskazane były zasoby techniczne niezbędne do wykonania każdego z działań. Warto pamiętać, że jedno zadanie badawczo-rozwojowe z agendy badawczej trwa średnio co najmniej 9 miesięcy i musi zakończyć się wynikiem, który będzie komercjalizowany. Skutkiem każdego z badań jest wynik prac B+R.

Jakie jeszcze kryteria musi spełnić przedsiębiorca ubiegający się o pomoc?

Przykładowo można wskazać na potencjał wnioskodawcy do prowadzenia prac badawczo-rozwojowych, konieczność wpisania się w którąś z tzw. krajowych inteligentnych specjalizacji, czyli pewnych obszarów uznanych przez państwo za szczególnie istotne i mających duży potencjał rozwoju. Firma musi także spełnić kryterium inwestycji początkowej, o której mówią unijne przepisy o pomocy publicznej. To przykłady kryteriów obligatoryjnych.

Natomiast kryteria fakultatywne (punktowe) koncentrują się m.in. na tym, czy przedmiotowo projekt wpisuje się w branże kluczowe określone w strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, czy zaplanowane prace B+R można uznać za przełomowe, czy w projekcie przewidziano współpracę z jednostkami naukowymi. Przedsiębiorca może także otrzymać punkty, jeżeli w wyniku realizacji projektu zwiększy zatrudnienie w firmie, przy czym chodzi tutaj o osoby wysoko wykwalifikowane, angażowane na potrzeby prowadzenia badań i prac rozwojowych. Warto także dodać, że punkty można otrzymać za sam fakt przynależności firmy do sektora MSP, co jest ukłonem w stronę mniejszych firm, a te duże zmusza do jeszcze lepszego przygotowania projektów.

Które z wymienionych kryteriów można uznać za najtrudniejsze do spełnienia?

Jest takie kryterium, które jest najbardziej wymagające w przyszłości. Jest to kryterium, w którym należy oszacować, ile dana firma planuje przeznaczyć nakładów na prace badawczo – rozwojowe oraz nakładów na naukę ogółem w stosunku do obecnie ponoszonych wydatków w roku bazowym. W związku z tym należy bardzo dokładnie przeanalizować wszystkie przewidywane koszty, uwzględniając najważniejsze grupy:

- koszty wynagrodzeń związane z działalnością B+R,

- koszty materiałów – gdzie w przypadku nawet drobnych wydatków na sprzęt elektroniczny, wyposażenie biurowe, wydawnictwa specjalistyczne, dostęp do źródeł elektronicznych płatnych itp., można opisać ich przydatność do prac badawczych,

- koszty sprzętu i wyposażenia (aparatura badawcza) niepodlegającego amortyzacji,

- koszty usług zewnętrznych od firm i instytucji mających w zakresie działalności kod PKD 72 (badania naukowe i prace rozwojowe),

- koszty oprogramowania i opłat licencyjnych, które – w związku z niską wartością – nie stanowią wartości niematerialnych i prawnych podlegających amortyzacji,

- koszty wynagrodzeń z tytułu umów zlecenia i o dzieło, gdzie w treści umowy zawarte są obowiązki związane z wykonywaniem prac badawczych,

- nakłady na środki trwałe podlegające amortyzacji ze szczególnym uwzględnieniem aparatury naukowo-badawczej (maszyny i urządzenia techniczne, narzędzia przyrządy i wyposażenie),

- nakłady na oprogramowanie wytworzone we własnym zakresie w ramach działalności badawczo-rozwojowej,

- nakłady na zakup licencji podlegających amortyzacji, bez standardowego oprogramowania komputerowego,

- koszty delegacji krajowych i zagranicznych na wszelkiego rodzaju szkolenia, konferencje i sympozja, które są związane z tematyką prac badawczych.

To nie pierwszy konkurs na realizację inwestycji związanych z tworzeniem i rozbudową zaplecza do prowadzenia prac B+R. Z pani doświadczenia, co jest trudniejsze: ubieganie się o takie dofinansowanie, czy później jego rozliczanie?

Z mojej perspektywy najtrudniejsze jest pozyskanie pieniędzy. Jest to oczywiste, ponieważ środki pochodzące z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego to najtańsze pieniądze na świecie. Nieopodatkowane i bezzwrotne. W dodatku płatne z góry. Świadome podmioty o tym wiedzą i stąd zacięta walka o to, aby je pozyskać. Z naszej perspektywy mogę powiedzieć, że obsługujemy w tej chwili bardzo dużo projektów w kategorii centra badawczo-rozwojowe.

Rozliczenie jest już mniejszym wysiłkiem dla przedsiębiorcy. Szczególnie wówczas, gdy zleci on czynności z tym związane na zewnątrz do firmy doradczej. W przypadku klientów, których my obsługujemy, nie muszą oni borykać się z przepisami unijnymi, a mogą skupić na swoich zadaniach biznesowych. Z naszych doświadczeń wynika, że jeśli projekt został dobrze przygotowany, firma jest uważna i zgadza się z naszymi sugestiami i wytycznymi, nie ma większych problemów z rozliczaniem dofinansowania.

Czy na koniec może Pani powiedzieć, jakiego rodzaju koszty mogą być rozliczone w ramach tego działania oraz jaki jest minimalny i maksymalny budżet projektu?

Minimalna wartość inwestycji to dwa mln zł, a jego maksymalna wartość to 50 mln euro. Przykładowe koszty, jakie mogą być pokryte z dotacji, to koszty nabycia nieruchomości zabudowanych i niezabudowanych (w tym prawa użytkowania wieczystego), jeżeli spełniają łącznie określone w przepisach warunki (przede wszystkim nieruchomość musi być niezbędna do realizacji projektu, konieczne są opinie rzeczoznawców majątkowych), nabycia albo wytworzenia innych środków trwałych wraz z kosztem instalacji i uruchomienia. Kwalifikowany jest także koszt zakupu materiałów budowlanych i robocizny oraz nabycia wartości niematerialnych i prawnych w formie patentów, licencji, know-how oraz innych praw własności intelektualnej, jeżeli spełniają łącznie określone warunki (np. będą wykorzystywane wyłącznie w przedsiębiorstwie przedsiębiorcy, w którym prowadzony jest projekt oraz będą podlegać amortyzacji zgodnie z przepisami ustawy o rachunkowości). ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA