Felietony

Plaga dowcipów wyborczych

pexels.com
Zbliżają się wybory. Politycy prześcigają się więc w opowiadaniu wyborczych dowcipów. To znaczy oczywiście w składaniu wyborczych obietnic.

Gdyby tak realizowali ich 10 proc., wszystkie gminy opływałyby w dostatek. Pod warunkiem że nie realizowaliby 90 proc. pozostałych. Niestety, po wyborach dużo większe szanse na realizację mają te obietnice, które powinny pozostać niezrealizowane.

Pierwsze będą wybory samorządowe. W gminach trudno obiecywać nie wiadomo co. No, chyba że gmina jest duża. A już najlepiej – duże miasto. Wtedy można cytować „Przedwiośnie" Żeromskiego, mówiąc o „szklanych domach". Bardzo na czasie, bo właśnie para prezydencka czytała je suwerenowi w tym roku w ramach narodowego czytania.

Mam dla samorządowców pomysł bardziej przyziemny i mniej spektakularny: obiecajcie, że obniżycie opłaty targowe. Kokosów z nich w budżetach gminnych nie ma, a możecie ucywilizować handel tzw. pokątny. No i może to nawet wpływy do gminnej kasy zwiększyć. Bo prawo Laffera działa. Jednym z pierwszych tego przykładów było doświadczenie Paryża w czasie rewolucji francuskiej.

Rewolucja wybuchła, jak wiadomo, m.in. z tego powodu, że panował głód. Głód panował zaś z powodu nieurodzaju i plag różnych, ale większy był w Paryżu niż na prowincji, a to z powodu plagi, jaką były absurdalne przepisy. Na kupców przybywających do Paryża czekały komory celne, gdzie musieli deklarować dokładną ilość wwożonego towaru i jego cenę, której nie mogli zwiększyć. Dodatkowo obowiązywał zakaz wywożenia towaru pod karą jego konfiskaty. Nie wolno im było go składować w żadnych magazynach i musieli go sprzedać w ciągu trzech dni. Władze lokalne skrupulatnie wykorzystały bezsensowne regulacje królewskie i podwyższyły opłaty targowe. Oczywiście wysokość tych opłat rzutowała na ceny deklarowane na komorach celnych. Jako że paryżanie nie mogli kupować zbyt drogiego zboża, a kupcy, nie mogąc sprzedawać go zbyt tanio, przestali je do Paryża przywozić, handel zamarł. Wybuchł głód. Aż ktoś wpadł na pomysł, by opłaty targowe obniżyć. I na przekór wyznawcom teorii, że krzywa Laffera nie działa – zadziałała. Choć opłaty zostały obniżone, to do kasy miasta wpłynęło więcej pieniędzy, bo więcej kupców przyjechało na targ. Kiedy zaczęli przyjeżdżać kolejni, ceny zboża spadły – z korzyścią dla mieszkańców.

Zmieniają się właśnie przepisy, które pozwolą rolnikom na bezpośrednią sprzedaż swoich wyrobów. Aż się prosi, by przywozili je na targowiska miejskie. Aż się prosi, by ich do tego zachęcić i obniżyć opłaty targowe. Tylko lojalnie ostrzegam – może się okazać, że to zadziała.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL