Reklama

Paweł Rożyński: Słodko-gorzki smak przejęcia InPostu

InPost to dla Polski coś znacznie więcej niż sieć automatów na paczki – to symbol rozwoju Polski i gospodarczego przejścia z fazy „montowni Europy” do fazy bardziej zaawansowanej, bardziej innowacyjnej gospodarki.

Publikacja: 09.02.2026 17:14

Paweł Rożyński: Słodko-gorzki smak przejęcia InPostu

Foto: Krzysztof Bubel - stock.adobe.com

Nie jest do końca jasne, co oznacza głośna transakcja przejęcia InPostu przez konsorcjum amerykańskiego giganta FedEx i funduszu Advent za ponad 30 mld zł. Dla jednych to triumf polskiej firmy, która uzyskuje potężne wsparcie w międzynarodowej ekspansji. Dla innych nieco zawoalowane sprzedanie Amerykanom marki, która urosła już do roli symbolu polskiego sukcesu. Na razie trudno to ocenić jednoznacznie.

Algorytmy, a nie szafki

Bez wątpienia mamy wielki powód do dumy, kiedy mijamy automaty z logo InPostu, jadąc na wakacje do Włoch czy Francji. Oto w Polsce powstał gigant, który nie kopiuje, a wprowadza innowacje. Pokazał, że w logistyce coraz bardziej liczy się nie transport, a matematyka. W przypadku InPostu prawdziwa wartość nie leży w metalowych szafach, ale w algorytmach, które zarządzają danymi. FedEx nie kupuje InPostu dla automatów czy kurierów – kupuje doskonały algorytm „ostatniej mili”. Bo też logistyka e-commerce ma jedno wąskie gardło, słaby punkt. To ostatnie kilkaset metrów do drzwi klienta. To na nie przypada ponad połowa całkowitych kosztów transportu, tu powstaje najwięcej opóźnień.

Czytaj więcej

FedEx z Rafałem Brzoską rzucą wyzwanie Amazonowi? Wielka transakcja

Algorytm InPostu optymalizuje trasę kuriera nie tak, by odwiedził 100 domów, ale by zapełnił kilka strategicznie rozmieszczonych szaf na ulicy. To radykalne ścięcie kosztów operacyjnych, którego tradycyjny FedEx, oparty na modelu „od drzwi do drzwi”, potrzebuje w erze drogiego paliwa i pracy. Teraz algorytm InPostu może stać się ważnym elementem dalszej ekspansji FedEx. Ale czy samego InPostu? To się dopiero okaże.

Najpierw państwowe molochy, potem zagranica

Historia Rafała Brzoski – od roznoszenia ulotek i walki z monopolem Poczty Polskiej (słynne blaszki dociążające listy), aż po miliardowe kontrakty – ma wymiar niemal mityczny. W Polsce, gdzie sukces biznesowy często kojarzono z układami z czasów transformacji, InPost jest symbolem nowej fali przedsiębiorczości: agresywnej, opartej na technologii i determinacji, która najpierw nie boi się starć z państwowymi gigantami, a potem wychodzi daleko za granicę.

Reklama
Reklama

Z drugiej strony, niestety, przejęcie InPostu staje się też symbolem „szklanego sufitu” europejskiego biznesu. Pokazuje, że nawet najbardziej innowacyjna polska firma, by stać się globalnym imperium, musi ostatecznie szukać kapitału i wsparcia w USA. To dlatego całe rzesze start-upów nie rozwijają się w Polsce, tylko wybierają Amerykę z jej Doliną  Krzemową, gdzie mogą liczyć na ogromne pieniądze na ekspansję oraz zrozumienie, że by odnieść sukces, trzeba ponieść ogromne ryzyko.

Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Czy Brytania kiedyś powróci do Unii?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama