Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie pytania i scenariusze rodzi największa w historii polska transakcja z udziałem InPostu?
- W jaki sposób sojusz między InPostem a FedExem może wpłynąć na globalną mapę logistyczną?
- Co oznacza dla InPostu planowane zdjęcie z giełdy?
Konsorcjum, w którym 74 proc. ma amerykański kapitał, ogłosi wezwanie na 100 proc. akcji lidera europejskiego rynku e-commerce – stworzonej przez Rafała Brzoskę, a notowanej na giełdzie w Amsterdamie, spółki InPost. Za transakcją o wartości 7,8 mld euro (ok. 33 mld zł) stoi konsorcjum czterech graczy: amerykańskiego funduszu Advent International (37 proc. udziałów), logistycznego giganta zza oceanu – FedExu (37 proc.), wehikułu inwestycyjnego Brzoski (A&R Investments ma 16 proc.) oraz czeskiej grupy PPF (10 proc.). Ta transakcja może stać się największą w historii polskiej gospodarki, ale też kluczową dla układu sił na rynku logistycznym nie tylko nad Wisłą, czy nawet w Europie – echo tego przejęcia ma szansę rezonować m.in. na rynku amerykańskim. Bez wątpienia będzie to trudny orzech do zgryzienia dla Amazona.
Niejasna przyszłość InPostu
Zapowiedziane w poniedziałek nabycie wszystkich akcji InPostu wywołało lawinę pytań i spekulacji. Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę na kilka kluczowych kwestii. Jedną z nich jest fakt, że InPost ma zachować niezależność operacyjną i dotychczasowy profil działalności, główna siedziba operacyjna i kluczowa kadra zarządzająca pozostaną w naszym kraju, a inwestorzy będą wspierać dalszy rozwój spółki.
– Pozostawienie centrali InPost i know-how w Polsce jest istotne dla całego ekosystemu, a także polskiej gospodarki. To szansa, że polska marka stanie się globalnym czempionem – twierdzi Mateusz Pycia, prezes logistycznego Globkuriera.