Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak wygląda obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym w Lublinie i jakie czynniki na niego wpływają?
- W jaki sposób sytuacja geopolityczna może wpływać na rynek nieruchomości na wschodzie Polski?
- Jakie strategiczne decyzje podjął Interbud w celu rozwoju poza Lublinem?
- W jaki sposób rynek kapitałowy może pomóc w ekspansji?
- Czy ceny mieszkań w Polsce mogą być niższe?
Analizy rynku mieszkaniowego obejmują najczęściej sześć, siedem największych aglomeracji. Interbud-Lublin, jak wskazuje nazwa, bazuje głównie na rynku lubelskim. Jak wygląda sytuacja?
Lublin jest ósmym pod względem liczby mieszkańców miastem w Polsce, największą metropolią po prawej stronie Wisły. Jednocześnie nie kusił za bardzo wielkich firm, tort jest dzielony między lokalne spółki, które sobie całkiem dobrze radzą. To rynek bardzo przewidywalny i stabilny. Sam się czasem zastanawiam, jaka jest jego chłonność, bo kiedyś wydawało się, że sprzedaż 2 tys. nowych mieszkań rocznie to dużo, a w ostatnich latach spokojnie sprzedaje się 3 tys. i nie widać na horyzoncie żadnego załamania. Na pewno złote czasy dla deweloperów, kiedy sprzedawało się dziurę w ziemi, już minęły – i może słusznie, bo to też nie było normalne. Firmy, które znają rynek i dochowują pewnych kanonów, potrafią sobie poradzić.
Interbud rozwija się na nowo, firma wyszła z dużych kłopotów, zrealizowała układ z wierzycielami, nastąpiły zmiany w akcjonariacie i władzach, ze spółki budowlanej, a potem budowlano-deweloperskiej zmieniła się w czystego dewelopera – własnego wykonawstwa nie mamy, wszystko zlecamy na zewnątrz. Po zrealizowaniu układu mieliśmy dwie opcje: albo pozostać lokalną lubelską firmą – ale wtedy status spółki giełdowej to po prostu za duży koszt, albo wykorzystać obecność na rynku kapitałowym i rozwinąć się. Skoro odzyskaliśmy stabilność finansową i tzw. bankowalność, idziemy w tym drugim kierunku, a to wiąże się z wyjściem poza Lublin, myślimy o takich rynkach jak Warszawa, Katowice, Łódź, Olsztyn, Trójmiasto.
Zostańmy jeszcze na moment przy Lublinie. Miasta w Polsce dzielą się na te, gdzie popyt i podaż są we względnej równowadze i te, gdzie jest nadpodaż – jak Łódź, Katowice, a spoza głównej siódemki Szczecin. Jak jest w Lublinie?
Lublin też się wyludnia, ale nie w takim tempie jak inne miasta. Paradoksalnie z 10. miejsca pod względem liczby mieszkańców przesunęliśmy się na 8. Z jednej strony nieodległa Warszawa wysysa nam trochę mieszkańców, ale z drugiej korzystamy ze statusu największej metropolii na wschodzie kraju i napływają do nas ludzie z mniejszych miast – Lublin to przecież ośrodek akademicki, a także Ukraińcy.
Podaż jest tu stosunkowo duża już od lat, ale jakoś nie zaburzyła rynku. Oczywiście jest trudniej, trzeba mieć na uwadze dwa parametry: lokalizację i adekwatną do lokalizacji cenę. Lublin, jak każde miasto, ma lepsze i gorsze, tańsze i droższe dzielnice. Mamy spory bank ziemi w dzielnicy Felin, we wschodniej części miasta, uznawanej kiedyś za gorszą, bo tu ulokowany był przemysł. Ale poszły tam duże inwestycje infrastrukturalne, komunikacyjne. Zbiegają się tam wszystkie szlaki komunikacyjne. Jest blisko lotnisko i strefa ekonomiczna. Dziś Felin postrzegany jest zupełnie inaczej, chętnie osiedlają się tu ludzie przybywający do Lublina z innych miast. Felin pozostanie naszym znakiem rozpoznawczym i zawsze będziemy tu budować, niezależnie od tego, że będziemy też w innych częściach miasta i kraju.