Jeśli ktoś liczył, że czwartkowy poranny handel na rynku walutowym przyniesie istotne zmiany, ten przeżył rozczarowanie. Z rana obserwowaliśmy raczej niewielkie ruchy, przynajmniej jeśli chodzi o złotego. Dolar o poranku był wyceniany na 3,57 zł, a euro kosztowało 4,21 zł. W obu przypadkach są to poziomy, które widzieliśmy wczoraj wieczorem. Inna sprawa, że wczoraj złoty zyskiwał na wartości, a było to pokłosie decyzji o utrzymaniu stóp procentowych przez RPP. - W komunikacie czytamy iż Rada potrzebuje więcej danych aby podjąć decyzje, a takie dane otrzyma w ramach marcowej projekcji NBP. W konsekwencji oczekiwania rynkowe przesunięte zostały na marcowe cięcie, głównie oparte o spadającą inflację i jej perspektywy. Niemniej strona jastrzębia w gremium również ma swoje argumenty (mocny wzrost PKB i podbicie wynagrodzenia) - wskazuje Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.

Czytaj więcej

Brak cięcia stóp przez RPP: złoty umacnia się na rynku walutowym

Złoty czeka na banki centralne

Dzisiaj czeka nas jeszcze „dogrywka” związana z RPP. Przed nami bowiem wystąpienia szefa NBP Adama Glapińskiego. Do tego dochodzą posiedzenia innych banków centralnych. - Dziś kluczowe znaczenie będą miały posiedzenia banków centralnych - strefy euro, Czech i Wielkiej Brytanii, gdzie oczekuje się utrzymania stóp procentowych na obecnym poziomie. W przypadku strefy euro jednomyślna decyzja o pozostawieniu stóp w grudniu zakończyła spekulacje dotyczące jeszcze jednej obniżki w cyklu. Ostatnie umocnienie euro wywołało dyskusję na temat jego dezinflacyjnego wpływu, jednak efekt ten nie będzie natychmiastowy – wskazują ekonomiści PKO BP. Przepis na większą rynkową zmienność jest. Pytanie, jak zostanie on wykorzystany.