Sytuacja na rynku walutowym w ostatnich dniach jest jasna: inwestorzy masowo wyprzedają dolara , na czym korzystają inne waluty. We wtorek po południu para EUR/USD podskoczyła o ponad 0,7 proc. i zaczęła się zbliżać do okrągłego poziomu 1,20. To była woda na młyn dla złotego. Już w poniedziałek złoty wyraźnie zyskiwał wobec dolara, a we wtorek dołożył kolejną cegiełkę (a lepszym określeniem byłoby nawet „cegłę”) do tej układanki. Dość powiedzieć, że w drugiej części dnia para USD/PLN spadała o ponad 1 proc. do poziomu 3,50.

Dolar tonie, złoty korzysta

–  Nastroje rynkowe pozostają prowzrostowe, pomimo podtrzymania ryzyka geopolitycznego. Po wygaszeniu ryzyka „Inwazji USA na Grenlandię” Trump zagroził cłami Korei Płd , wskazując iż źle wypełnia ona wcześniejsze ustalenia handlowe. Pozostajemy więc w Modus Operandi prezydenta USA, gdzie niespodziewane decyzje i groźby są powszechne, ale wydaje się, iż znajdują coraz mniejsze odbicie w realnym ryzyku rynkowym, a traktowane są po prostu jako sposób prowadzenia „polityki”. Na samych rynkach obserwujemy podtrzymanie słabości USD przed decyzją Fed. Powell najpewniej nie ogłosi zmiany stóp, ale zwyczajowo liczyć  będziemy mogli na emocjonalną reakcję Trumpa , gdyż „stopy są zbyt wysokie”. Na rynku krajowych aktywów obserwujemy kontynuację wzrostów GPW oraz coraz mocniejszy kurs PLN głównie wobec USD. Sporo mówi się również o potencjalnej interwencji BoJ na rynku japońskiego jena, gdzie wedle źródeł rynkowych sama komunikacja BoJ–Fed spowodowała zauważalny spadek notowań USD/JPY – wskazuje Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.

O tym, że spadek USD/PLN to w głównej mierze „zasługa” samego dolara wskazywać może zachowanie innych par walutowych, w których występuje złoty. EUR/PLN co prawda we wtorek też spadało, ale „tylko” o 0,2 proc. Co ciekawe, o 0,4 proc. rósł CHF/PLN , osiągając poziom 4,57 zł. A to przecież frank szwajcarski jest uznawany za bezpieczną przystań rynkową.