Reklama

Cezary Szymanek: Czy Kodeks Dobrych Praktyk MAP odbije spółki Skarbu Państwa z rąk polityków

Dopóki za uleganie partii napiętnowane mają być tylko zarządy, a politycy - domagający się stanowisk lub pieniędzy - pozostaną bezkarni, raczej niewiele się zmieni.

Publikacja: 09.02.2026 04:07

Cezary Szymanek: Czy Kodeks Dobrych Praktyk MAP odbije spółki Skarbu Państwa z rąk polityków

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Taka obietnica padała właściwie w każdej kampanii wyborczej od 1989 r., więc ponad dwa lata temu nie mogło być inaczej. „Zwolnimy wszystkich członków rad nadzorczych i zarządów. Przeprowadzimy transparentne konkursy, w których decydować będą kompetencje, a nie znajomości rodzinne i partyjne” – brzmiał jeden ze „100 konkretów” Koalicji Obywatelskiej. I jak to bywało wcześniej, mało kto – o ile ktokolwiek w ogóle – wziął ten postulat na poważnie. Oczywiście jego drugą część, bo pierwsza została zrealizowana niemal natychmiast. Ba, w wielu wypadkach nowi, którzy przyszli wraz z nową władzą, zdążyli już zostać wymienieni.

Polityczny nepotyzm ma się dobrze

Spółki, w których jest choćby ułamek udziałów Skarbu Państwa lub samorządów, od lat traktowane są jak łupy, mające zapewnić dostatnie życie politykom – a także ich rodzinom i znajomym – rządzącej w danym momencie partii. Pogląd ten wyznawany był, jest i zapewne będzie jeszcze długo przez wszystkich, niezależnie od barw politycznych. Polityczny nepotyzm – korupcja? – został przy tym wywindowany na nowe szczyty nieprzyzwoitości w czasie ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Szczyty liczone w milionach złotych dla „swoich”.

Ale i drugie rządy Donalda Tuska niewiele jak dotąd zmieniły. Już na jednym z pierwszych spotkań liderów koalicji, gdy decydowano o obsadzie stanowiska marszałka Sejmu, miało paść – jak nieoficjalnie słyszałem – „porozmawiajmy też o podziale wpływów w spółkach Skarbu Państwa”. Później pojawił się projekt ustawy o niezależnych członkach rad nadzorczych, ale utknął w sejmowej zamrażarce. Kodeks Dobrych Praktyk, który właśnie wchodzi w życie, był zapowiadany przez Ministerstwo Aktywów Państwowych już pod koniec listopada 2024 r. I choć formalnie jest zbiorem zasad, trudno oprzeć się wrażeniu, że to raczej próba obejścia politycznego klinczu niż jego rozwiązania. Skoro nie da się szybko zmienić prawa, zmieńmy standardy. Skoro nie da się odebrać wpływu politykom, zbudujmy gęstą sieć procedur, które ten wpływ ucywilizują. A przynajmniej spróbują.

Stosuj lub wyjaśnij, czyli kto się postawi ministrowi

Nowy Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego sprawia wrażenie dokumentu, który ma ambicję uporządkować wszystko: od relacji właściciel–spółka, przez walne zgromadzenia, po szczegółowe obowiązki rad nadzorczych i zarządów. Na poziomie intencji trudno mieć zastrzeżenia. Spółki z udziałem Skarbu Państwa zarządzają majątkiem publicznym, więc standardy przejrzystości i profesjonalizmu powinny być wyższe niż gdzie indziej. Problem w tym, że Kodeks przygotowany przez MAP to w istocie quasi-regulamin funkcjonowania tych spółek. Nie zbiór dobrych praktyk, lecz instrukcja, której niestosowanie będzie wymagało ciągłego tłumaczenia się. „Wyjaśnianie” zaś szybko może stać się formą domniemanej winy.

Najbardziej znacząca zmiana dotyczy przesunięcia środka ciężkości nadzoru. Kodeks wzmacnia rady nadzorcze, ale jednocześnie buduje bardzo silną pozycję administracyjnych komórek ds. nadzoru. To one mają analizować materiały, przygotowywać instrukcje głosowania, rekomendacje absolutoryjne i oceny kwartalne, nie ponosząc przy tym odpowiedzialności korporacyjnej ani rynkowej. Polityka nie znika więc ze spółek, zmienia jedynie poziom oddziaływania. Z bezpośrednich decyzji personalnych przenosi się do procedur, kryteriów i interpretacji „należytej realizacji strategii”.

Reklama
Reklama

Rady pod presją, a zarządy przed wyborem

Rady nadzorcze w nowym modelu mają być aktywne, strategiczne i krytyczne. Mają nie tylko kontrolować, ale też wspierać zarządy, analizować ryzyka, inwestycje, audyty oraz sprawozdawczość finansową i niefinansową. To wizja rady nadzorczej klasy premium. Tyle że nie każda spółka ma skalę i budżet, by taki nadzór udźwignąć, a odpowiedzialność rośnie szybciej niż realne wsparcie i wynagrodzenie. W dłuższej perspektywie może to zniechęcić najlepszych kandydatów do rad.

Kodeks słusznie ogranicza arbitralne zmiany zarządów, promuje ciągłość i sukcesję oraz stawia na kompetencje i mierzalność. Jednocześnie jednak wprowadza wielopoziomową, stałą ocenę, wzmacnia presję kwartalną i rozbudowuje sprawozdawczość. Efekt uboczny? Ostrożność decyzyjna, unikanie ryzykownych – choć potrzebnych – projektów i zarządzanie „pod ocenę”, a nie „pod wartość długoterminową”. W spółkach, które powinny być motorem inwestycji, może więc pojawić się kultura asekuracji.

Państwo właściciel czy państwo audytor?

Kodeks nie odpowiada jednak na kluczowe pytanie: czy państwo chce być właścicielem strategicznym, czy tylko perfekcyjnym kontrolerem procedur. Jeśli celem jest bezpieczeństwo, inwestycje czy transformacja, potrzebna jest odwaga decyzyjna. Jeśli celem jest wyłącznie „brak błędów”, Kodeks może okazać się narzędziem idealnym. Problem w tym, że wdrożony bez refleksji i proporcji może doprowadzić do sytuacji, w której spółki Skarbu Państwa będą wzorcowo zarządzane, ale coraz mniej zdolne do podejmowania realnego ryzyka gospodarczego. Oczywiście pod warunkiem, że Kodeks w ogóle zostanie wdrożony, a nie pozostanie jedynie na papierze. Nie po to przecież wygrywa się wybory, aby nie „sprawdzić się w biznesie”, nie zatrudnić rodziny w spółce lub nie zorganizować festynu w swoim okręgu wyborczym.

Opinie Ekonomiczne
Narendra Modi: Kształtujemy przyszłość AI skoncentrowaną na człowieku
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof A. Kowalczyk: Są zamaskowani, z bronią. A my ich wpuszczamy
Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: Prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama