Reklama

Krzysztof Adam Kowalczyk: Unia jak cebula. Może to jej szansa?

Skoro w gronie 27 państw coraz trudniej o jednomyślność, a w kolejce do UE stoją kolejne, może czas na zaakceptowanie Europy wielu warstw, albo – jak kto woli – wielu prędkości?

Publikacja: 10.02.2026 04:01

Krzysztof Adam Kowalczyk: Unia jak cebula. Może to jej szansa?

Foto: Bloomberg

Czytam właśnie o możliwych przeszkodach, które mogą wykoleić ideę EU Inc. prostej, paneuropejskiej spółki dla start-upów, która jest szansą na reanimację innowacji w spętanej regulacjami sennej Unii Europejskiej. Czytam i szlag mnie trafia, bo nasz kontynent utknął na technologicznej bocznicy. Życie dowiodło, że tak się kończy nasze europejskie szukanie na zapas dziury w całym i nadregulacje. Może więc w przypadku EU Inc. nie oglądać się na hamulcowych i ruszać z projektem w gronie tych państw, które dostrzegły w nim szansę. Nawet jeśli będzie ich 10 czy 15. Koalicje chętnych są wszak ostatnio w modzie.

Im większa Unia Europejska, tym trudniej o konsensus

Owszem, idealnie byłoby, by w każdej sprawie solidarnie szła do przodu cała unijna dwudziestka siódemka, ale pozbawia nas złudzeń choćby doświadczenie z prorosyjską dywersją w Radzie UE orbanowskich Węgier.

Nie mam złudzeń: im większe grono państw w UE, tym trudniej będzie uzyskać konsensus i sterować Unią, a przecież w kolejce do niej stoi nie tylko Ukraina czy Mołdawia, ale całe Zachodnie Bałkany. Może więc zamiast upierać się przy jednolitej UE powinniśmy pogodzić się z tym, że zacieśniać integrację w różnych dziedzinach będą kraje, które już do tego dojrzały. Bez ciśnienia w przypadku reszty, która dołączy, gdy będzie gotowa.

Polska de facto za Europą dwóch prędkości

Nasza krajowa klasa polityczna jak jeden mąż krytykuje ideę Europy dwóch prędkości, ale jednocześnie sama ją wprowadza w życie, sprzeciwiając się wejściu naszego kraju do strefy euro. Strefy, która przetrwała próbę ognia kryzysu zadłużeniowego i powoli dojrzewa do mocniejszej integracji, choćby do wspólnej emisji długu.

Reklama
Reklama

Nie mając euro, Polska nie należy też do Unii Bankowej, ani też nie korzystała z opcji bliskiej współpracy w sprawie banków z EBC, jak kiedyś Bułgaria czy Chorwacja.

Kolejne warstwy Unii to jej szansa

Unia bez wątpienia już teraz jest więc wielowarstwowa, jak cebula. Co więcej, te warstwy sięgają poza UE. Taką warstwą jest np. Strefa Schengen, do której nie należą np. unijne Irlandia czy Cypr, ale która skupia nienależące do UE Szwajcarię czy Norwegię. Inną warstwą jest strefa krajów objętych komórkowym standardem roam like at home – obok 27 krajów Unii obejmuje Norwegię, Islandię, Liechtenstein, a od 1 stycznia 2026 r. także zmierzające do UE Ukrainę i Mołdawię.

Proponowana przez obecną Komisję Europejską Unia Oszczędności i Inwestycji to także propozycja dla krajów spoza Unii, nawet jeśli nie wszyscy z „27” postanowią z niej skorzystać.

Może więc wielowarstwowość to w gruncie rzeczy szansa Unii? Cebula to przecież bardzo zdrowe warzywo.

Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama