fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

#RZECZoPRAWIE: Michałowski o samorządzie adwokatów i rynku prawnym

adw. Andrzej Michałowski
rp.pl
W czwartkowym programie #RZECZoPRAWIE gościem Ewy Usowicz był adw. Andrzej Michałowski.

Jakie są nastroje adwokatów przed zjazdem?

Adwokatura jest zróżnicowanym środowiskiem. Są podziały związane z wiekiem i te materialnie. Dlatego oczekiwania też są zróżnicowanie.

W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” opublikowaliśmy opinię Jacka Dubois i Krzysztofa Stępińskiego pt. „Tęczowa adwokatura”. Czy da się reprezentować adwokatów w formie samorządu ze względu na zróżnicowanie?

Z badań europejskich wynika, że prawnicy będą dedykowani klientom. Inaczej będzie zachowywał się adwokat zajmujący się sprawami karnymi, a inaczej zajmujący się sprawami gospodarczymi.

Pewne zasady muszą być jednolite, ale w zależności od wykonywanej aktywności muszą być różne.

Może samorząd nie jest potrzebny?

Dopóki nikt nie wymyśli innego systemu określania zasad wykonywania zawodu i pilnowania tych zasad, dopóty samorząd będzie miał istotną rolę do wykonania. Czy ją wykonuje, to zupełnie inna kwestia.

Są systemy, w których władza publiczna, ale nie minister sprawiedliwości powołuje rady, które zarządzają systemem pomocy prawnej. Są to rady, do których należą nie tylko prawnicy, ale także klienci.

Czy adwokaci wymagają żeby samorząd ich bronił przed ministrem?

Reprezentuję sędzię Koskę-Janusz przed ministrem sprawiedliwości. Nie obawiam się.

Oczekuje Pan obrony samorządu?

Nie wierzę, że samorząd może mnie obronić. Cóż może zrobić? Podejmie uchwałę? Wyśle obserwatora na proces, w którym będę uczestniczył?

Wracając do zróżnicowania wydaje mi się, że mam więcej sposobów ochrony w takiej sytuacji. Prawnicy chcą żeby samorząd dbał o nich, nie tylko bronił przed władzą publiczną. Dbał o sposób wykonywania zawodu, aranżowały lokale, które można podnająć i prowadzić tam działalność, bo działalność na własną rękę jest zbyt droga. Nie wiem czy to dobry kierunek.

Czy może polepszyć się sytuacja na rynku?

Nic się nie zmieni. Jest tak wielu adwokatów i innych środowisk prawnych, że tu nie ma żadnej nadziei ani szansy na zmianę. Po prostu trzeba być najlepszym i mieć dużo szczęścia. Aplikantom mówię, że poza chęcią i determinacja powinni się modlić o sukces.

Ilu aplikantów jest Pan w stanie uczciwie wykształcić w jednym czasie?

Ja byłem jeszcze w systemie mistrz-uczeń. Miałem patrona, który miał jednego aplikanta. Spędzaliśmy ze sobą swój cały zawodowy czas.

Trzeba odejść od modelu, który mamy w tej chwili wieloaplikanckich kancelarii i zajęć z aplikantami na poziomie 30-tu, 50-ciu czy nawet 200-stu osób w grupie. To nie ma sensu. Można się zastanowić nad modelem, w którym jeden adwokat mógłby prowadzić zajęcia seminaryjne z grupą 10-ciu aplikantów przez cały rok. Tak, by im pokazać praktykę wykonywania zawodu.

Czy trzeba wrócić do egzaminów ustnych?

Tak. Tym bardziej, że studenci też nie przechodzą egzaminów ustnych. Egzamin nie może być prowadzony w ten sposób, że przez 3-4 dni tabuny ludzi piszą apelacje, z których nic nie wynika. Egzaminy powinny być profilowane. Aplikant powinien deklarować ponadprzeciętny zakres wiedzy, który opanował i z którego będzie egzaminowany.

Czy widzi Pan winę adwokatów w aferze reprywatyzacyjnej?

W środowisku adwokackim brakuje instynktu samozachowawczego w zakresie działalności samorządu jak i poszczególnych adwokatów. Sam zajmuję się sprawami reprywatyzacyjnymi - częściej na rzecz osób, które przeciwdziałają reprywatyzacji, niż na rzecz osób odzyskujących. Kupujących roszczenia nigdy nie reprezentowałem.

To nic złego, że prowadzi się tego typu sprawy. To, co ujawniło się ws. reprywatyzacji w Warszawie i innych sprawach to mieszanie prawa z biznesem.

Mam żal do kolegów, którzy mieszając te dwie sfery zdecydowali się na kandydaturę w wyborach.

Czy postępowania dyscyplinarne powinny być jawne?

Powinien być bardzo jasny mechanizm wyłączania spraw ponieważ często dotyczą one tajemnicy adwokackiej.

Czy jest normalne, że prawnicy w samorządzie nie prowadzą kancelarii?

Kiedyś było to nie do pomyślenia. W tej chwili można postawić tezę, że duża ich cześć w samorządzie adwokackim nie poradziłaby sobie teraz w zawodzie. Chodzi o to, że ktoś kaki może inaczej postrzegać problemy i inny sposób podejmować decyzje.

Prowadzi Pan sprawę sędzi, która została odwołana przez ministra Ziobrę z delegacji w sądzie rejonowym ponieważ wykazała się wyjątkową nieudolnością w prowadzeniu sprawy. Czego domaga się sędzia?

Moja klientka wykonała wszystko wzorowo, zarzuty były w moim zdaniu bezprawne i zawinione. Domagamy się przeprosin i opublikowania ich oraz zadośćuczynienia w wys. 10 tys. zł na fundację realizującą marzenia dzieci. Dobra osobiste, które zostały tam naruszone to dobre imię, dobra opinia oraz postawienie zarzutu niewłaściwego pełnienia funkcji sędziego.

Pani sędzia nałożyła kiedyś 2 tys. zł grzywny na obecnego ministra. Czy traktuje te sprawę jako zemstę ministra?

Nie twierdzimy, że jest to coś osobistego, przynajmniej po stronie mojej klientki. Nikt nie kwestionuje możliwości ministra do odwołania z delegacji. Choć to jest obecny stan prawny. Wydaje się, że ta sprawa mogłaby posłużyć do zastanowienia się czy minister sprawiedliwości może tak zupełnie, bez uzasadnienia, mając takie uprawnienie podejmować tego rodzaju decyzje.

Michałowski w #RZECZoPRAWIE

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA