fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Tajemnicę dziennikarską trzeba zastrzec

Fotolia.com
Zgoda na ujawnienie swojej tożsamości móże być wyrażona w dowolnej formie.

W ustnych motywach wyroku z 1 lutego 2018 r. (sygn. akt VI Aca 1248/17) warszawski Sąd Apelacyjny przypomniał, że tajemnica dziennikarska ma przede wszystkim chronić relacje dziennikarza z jego informatorem, które muszą opierać się na zaufaniu, ponieważ zapewniają dopływ informacji do mediów.

Sprawa dotyczyła mężczyzny, który dostarczył dziennikarzowi materiały dotyczące nieprawidłowości w jego miejscu pracy, a następnie wycofał się ze współpracy i oświadczył, że nie wyraża zgody na ich publikację. W wyniku zaistniałego sporu dziennikarz ujawnił pracodawcy informacje, które pozwoliły na zidentyfikowanie informatora. W konsekwencji został on zwolniony z pracy. Mężczyzna pozwał wydawcę gazety, zarzucając, że działanie dziennikarza naruszało jego dobra osobiste w postaci prawa do anonimowości i tajemnicy korespondencji poprzez bezprawne złamanie tajemnicy dziennikarskiej.

Sąd pierwszej instancji, oddalając powództwo informatora, uznał m.in., że nie udowodnił on, iż zastrzegł wyraźnie swoją anonimowość w rozmowie z dziennikarzem, a zatem ten nie był zobligowany do zachowania tajemnicy. Do zgoła odmiennych wniosków doszedł sąd drugiej instancji, który uznał, że doszło do oczywistego złamania tajemnicy dziennikarskiej, gdyż wola zastrzeżenia anonimowości może być wyrażana także w sposób dorozumiany, co uczynił powód, informując dziennikarza, że nie wyraża zgody na opublikowanie przekazanych materiałów i prosi o ich zniszczenie.

Dziennikarz nie decyduje

Zasadniczy problem, jaki wyłonił się na kanwie komentowanego orzeczenia, dotyczy pozornie niebudzącego wątpliwości prawa informatorów do zastrzegania danych umożliwiających ich identyfikację. Stosownie do treści art. 15 ust. 2 pkt 1 prawa prasowego dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły ich nieujawnianie. Podstawowym celem tej regulacji jest ochrona szczególnej więzi zaufania między dziennikarzami a ich informatorami oraz autorami materiałów prasowych. Bez wspomnianego zaufania, a zwłaszcza jego ochrony, prasa praktycznie pozbawiona zostałaby możliwości skutecznego wykonywania nałożonych na nią obowiązków. Analiza tajemnicy dziennikarskiej określonej w art. 15 prawa prasowego przekonuje, że mamy do czynienia z obowiązkiem, a nie uprawnieniem dziennikarza, zaś jej naruszenie realizuje znamiona czynu zabronionego.

Dziennikarz jest tylko depozytariuszem cudzego prawa i nie może decydować o jego zakresie czasowym ani przedmiotowym, co oznacza, że wykluczone jest samozwolnienie się z jej obowiązywania. Innymi słowy, nie może on dowolnie decydować o tym, czy ujawni osobę, która przekazała mu określone informacje, czy też jej nie ujawni. Wyjątek stanowi przewidziany przez ustawodawcę enumeratywny katalog okoliczności, w których dziennikarz jest zwolniony z zachowania tajemnicy.

Jak jednoznacznie wynika z przywołanej regulacji prawnej, tajemnica dziennikarska powstaje tylko wtedy, gdy z inicjatywą utajnienia wystąpi informator dziennikarza. W ich wzajemnych relacjach nie istnieje domniemanie obowiązywania tajemnicy, wręcz przeciwnie, domniemanie jawności zarówno przekazywanych informacji, jak i danych informatora. Sąd Najwyższy w uchwale z 19 stycznia 1995 r., sygn. I KZP 15/94, słusznie wskazał na dwutorowość dyspozycji art. 15. Z jednej strony przepis ten statuuje prawo autora materiału prasowego do nieujawniania swego nazwiska, a z drugiej rozstrzyga o tym, że tajemnica nazwiska autora anonimatu wchodzi w zakres tajemnicy zawodowej określonej w art. 15 ust. 2. Uprawnienie wynikające z art. 15 ust. 1 należy zatem interpretować w powiązaniu z art. 15 ust. 2, statuującym obowiązek dziennikarza (będący korelatem prawa do anonimatu) zachowania w tajemnicy „danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych".

Wyraźnie i bez wątpliwości

Określone w art. 15 prawa prasowego prawo anonimatu ma szczególne znaczenie zwłaszcza w dziennikarstwie śledczym. To właśnie tutaj źródłem ważnych informacji często są osoby, którym zależy, by pozostać anonimowym informatorem. Innymi słowy, osoby takie nie chcą, by dane ich charakteryzujące zostały ujawnione. Brak takiej gwarancji niejednokrotnie zniechęcałby informatorów do współpracy z dziennikarzami. Podobnej ochronie powinny podlegać także dane osób, które pełnią funkcję pośredników lub gońców, ponieważ ich znajomość może w prosty sposób doprowadzić do ustalenia tożsamości informatorów.

Tajemnica obowiązuje bowiem tylko wtedy, gdy z inicjatywą utajnienia wystąpi informator dziennikarza. W doktrynie postuluje się zatem, aby dziennikarze w dowolnej formie pouczali informatorów o tym, że mogą zastrzec swoje dane. Powinność taka ma jednak wymiar czysto etyczny i jej ignorowanie nie prowadzi do żadnych konsekwencji prawnie wartościowanych. Zastrzeżenie przez informatora swoich danych osobowych konstytuuje tajemnicę dziennikarską, której złamanie obwarowane jest sankcją karną określoną w art. 49 prawa prasowego. I to właśnie w świetle zacytowanej normy najlepiej widać, jak ważnym problemem jest precyzyjne ustalenie, czy doszło do zastrzeżenia danych przez informatora. Błędne lub sporne rozstrzygnięcia mogą bowiem prowadzić do bardzo poważnych następstw w postaci odpowiedzialności karnej lub nieuzasadnionego zdekonspirowania informatora. Wykładnia językowa art. 15 ust. 2 pkt 1 prawa prasowego zdawałoby się rozwiązuje problem – tylko informator zastrzegający z własnej inicjatywy w sposób wyraźny i niebudzący żadnych wątpliwości swoją anonimowość może czuć się bezpiecznie. W praktyce takie sytuacje będą jednak należeć do rzadkości przede wszystkim dlatego, że większość informatorów nie zna przepisów nakładających na nich inicjatywę samodzielnego zastrzegania swoich danych. Ponadto są przekonani, że przekazanie informacji dziennikarzowi automatycznie powoduje powstanie tajemnicy bez żadnych dodatkowych czynności. Powstaje zatem pytanie, czy informator może żądać zastrzeżenia anonimowości w sposób dorozumiany czy należy zawsze wymagać oświadczenia w jakiejś konkretnej formie. Jak różne mogą być odpowiedzi na postawione pytanie, świadczą losy sprawy zakończonej wspomnianym wyrokiem. Należy przychylić się do stanowiska sądu odwoławczego, które w sposób oczywisty uwzględnia interesy informatorów prasy. Kwestia formy zastrzeżenia anonimowości powinna być uwzględniana w zgodzie z art. 60 kodeksu cywilnego, który stanowi, że wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny. Nadmienić przy tym należy, że dysponent tajemnicy może ją w każdym czasie przed ujawnieniem zmodyfikować. Zgoda na ujawnienie swojej tożsamości może być wyrażona – podobnie jak wskazane zastrzeżenie – w dowolnej formie, także w sposób konkludentny.

Pod żadnym pozorem

W świetle komentowanych orzeczeń zapadłych na podstawie tego samego stanu faktycznego należałoby poszukać rozwiązania mogącego w przyszłości zapobiec sytuacjom, które niewątpliwie obniżają poczucie bezpieczeństwa osób współpracujących z prasą. Być może rozwiązaniem byłoby wprowadzenie, wzorem ostatniej nowelizacji przepisów o autoryzacji, obowiązku informowania przez dziennikarza swojego rozmówcy o możliwości zastrzeżenia danych identyfikujących. Pouczony informator byłby świadom swojej sytuacji prawnej i po złożeniu zastrzeżenia miałby pewność, że tajemnica dziennikarska zostanie dochowana. Pamiętać należy, że to informator jest jej dysponentem, a dziennikarz tylko depozytariuszem, który nie może się z niej zwolnić pod żadnym pozorem.

Również sytuacja dziennikarza w razie ewentualnego postępowania cywilnego czy karnego byłaby bardziej komfortowa, gdyż uzyskiwałby jednoznaczną deklarację informatora o chęci utajnienia bądź nieutajnienia danych umożliwiających jego identyfikację. Dziś niejednokrotnie może dochodzić do sytuacji oceny sprzecznych oświadczeń obu stron. Wciąż dynamicznie rozwijający się krajobraz mediów pozwala przypuszczać, iż coraz częściej mogą powracać pytania o zapewnienie efektywnych instrumentów ochrony praw osób udzielających informacji dziennikarzom, jak również o określenie precyzyjnych granic praw i obowiązków dziennikarzy dotyczących tajemnicy dziennikarskiej i samego prawa anonimatu.

Autor jest prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie delegowanym do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA