fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Akcyza

Trybunał zdecyduje, ile powinno być piwa w piwie

123RF
Od luksemburskich sędziów będzie zależało, co można nazywać piwem i jaką akcyzą je obłożyć.

Jaki powinien być skład napoju, by można go było uznać za piwo i opodatkować jak piwo? Polskie prawo nie daje odpowiedzi. Może się okazać, że zdefiniuje to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Czytaj także: Sąd: bojkot piwa niezgodny z prawem

Kłopoty piwowara z Piotrkowa

Pytanie, czym jest piwo, trafiło do Luksemburga z sądu karnego w Piotrkowie Trybunalskim. Prowadzi on sprawę przedsiębiorcy oskarżonego o oszustwo podatkowe (sygn. IV Ka 698/17). Produkował bowiem napój alkoholowy, który sprzedawał jako piwo smakowe. Zarzucono mu jednak, że w rzeczywistości produkt ten miał w sobie – w uproszczeniu mówiąc – za mało piwa. Urząd celny uważał, że dodanie dużej ilości innych składników oznacza, iż jest to już „napój na bazie pozostałego napoju fermentowanego".

Dlatego właśnie piotrkowski sąd zapytał TSUE, jak interpretować unijne przepisy akcyzowe i taryfowe. „Jakimi kryteriami należy się kierować, określając proporcje udziału w brzeczce nastawnej składników słodowych i niesłodowych, aby kwalifikować uzyskany produkt jako piwo?" – pyta sąd. Pyta też, czym według tych reguł może być wyrób, w którym udział składników niesłodowych w brzeczce (surowcu) jest przeważający w stosunku do składników słodowych. Innymi słowy – czy wciąż jest piwem napój, w którym ekstrakt typowo piwny stanowi mniej niż połowę składu.

Sprawa ma wiele wymiarów, nie tylko czysto technicznych. Od strony prawnej pytanie sądu karnego do TSUE jest dość rzadkim wydarzeniem w porównaniu z praktyką sądów administracyjnych. Tak uważa Aleksandra Kalinowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii A2Z Tax & Legal.

– Sąd miał jednak takie prawo, a odpowiedź Trybunału może wpłynąć na traktowanie nie tylko oskarżonego w tej sprawie przedsiębiorcy, ale też innych zajmujących się produkcją piwa – zauważa ekspertka. Dodaje, że w tej i podobnych sprawach istotna może być reguła, że po wszczęciu postępowania karnoskarbowego zawieszony jest bieg przedawnienia akcyzy.

– Po pozytywnym rozstrzygnięciu TSUE jest szansa na wznowienie postępowania w sprawie podatku akcyzowego – zauważa Aleksandra Kalinowska.

Fiskus może się upomnieć o swoje

Gdyby się okazało, że wyroby polskich piwowarów nie spełniają definicji piwa, którą stworzy Trybunał, będą oni narażeni na zapłatę akcyzy jak za wyroby fermentowane. Jest ona wyższa, bo wynosi 158 zł za hektolitr. Stawkę za piwo oblicza się w bardziej skomplikowany sposób, z użyciem specjalistycznych stopni Plato. W praktyce za 1 hl najpopularniejszych piw należy bowiem zapłacić ok. 90 zł akcyzy. Taka różnica może być łakomym kąskiem dla fiskusa. Urzędy celno-skarbowe, uzbrojone w argumentację TSUE, mogłyby bowiem zażądać od browarów wyższej stawki, i to za pięć lat wstecz.

„Rzeczpospolita" zapytała o zdanie przedsiębiorców z polskiej branży piwowarskiej. Mają oni swoją – choć niezapisaną w prawie – definicję piwa. Przyjęły ją w 2017 r. Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego oraz Stowarzyszenie Regionalnych Browarów Polskich. Głosi ona, że „łączna ilość dodawanych surowców niesłodowanych nie może zastąpić więcej niż 45 proc. słodu we wsadzie surowcowym". Nawiązuje ona zresztą do nieobowiązującej już Polskiej Normy z lat 90.

– Browary zrzeszone w obu organizacjach odpowiadają za ponad 80 proc. sprzedaży na polskim rynku, a wszystkie piwa oferowane przez nie spełniają tę definicję – deklaruje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny ZPPP.

Napoje wymyślne to nie piwo

– Problem może dotyczyć piw „wymyślnych", które nie są produkowane ze słodu – powiedział „Rzeczpospolitej" Marek Jakubiak, szef znanej sieci browarów regionalnych. Zastrzega on, że w jego wyrobach jest ponad połowa ekstraktu słodowego. – Podejrzewam, że kłopoty mogą mieć niektóre małe browary restauracyjne, które próbują rozmaitych eksperymentów ze swoimi wyrobami, a nie poważni producenci – twierdzi Jakubiak.

Szymon Parulski doradca podatkowy z kancelarii Parulski i Wspólnicy

Wobec braku definicji piwa w polskim prawie, a także faktu, że europejskie przepisy nie nadążają za praktyką, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma szansę odegrania swojej prawotwórczej roli. Problem z uznaniem różnych napojów za piwo pojawiał się bowiem już wielokrotnie w sporach polskich podatników z władzami skarbowymi. Niestety, sądy administracyjne nie odważyły się zadać pytania do TSUE w podobnych sprawach. Dobrze, że zrobił to sąd karny w Piotrkowie. Wyrok w tej sprawie może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla krajowej branży piwowarskiej, ale też producentów innych alkoholi. Tak się stanie, jeśli Trybunał uzna za jedną z podstaw klasyfikacji regulacje branżowe, w tym nienormatywne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA