fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Sąd to nie miejsce na strofowanie adwokata

Adobe Stock
Uzasadniając wyrok, sędzia nie powinien się podpierać negatywną oceną postępowania pełnomocnika.

Sędzia krakowskiego Sądu Okręgowego w uzasadnieniu wyroku o zadośćuczynienie, jakiego domagał się były żołnierz wyklęty, napisała, że jego pełnomocnik – adwokat, nie zachował się wobec klienta lojalnie. Dlatego, że domagał się 200 tys. zł (za: trzy miesiące aresztu w stalinowskim więzieniu), tj. kwoty wygórowanej.

A sąd zasądził mu 40 tys. zł.

„Trudna" rekompensata

Maciej Krzyżanowski, ów adwokat, jest zbulwersowany taką „laurką" sądu, i to na papierze, tym bardziej że stalinowskie więzienie było tylko częścią represji, jakie spotkały poszkodowanego, a sam poszkodowany po wyroku powiedział „Rz", że przez 40 lat, aż do 1989 r., musiał się ukrywać ze swoją niepodległościową przeszłością. Po tym wyroku czuje się zaś dodatkowo pokrzywdzony.

Prawnik wskazuje, że kwota zadośćuczynienia była z klientem ustalona wspólnie, a do krzywdy włączyli nie tylko pobyt w więzieniu i tortury 20-letniego wówczas chłopca, ale również to, że nie mógł pójść na wymarzone studia, że trzy lata się ukrywał bez rodziców, a do końca PRL żył w lęku. I to wszystko sąd przyjął jako stan bezsporny w swoim wyroku.

– Sformułowanie o mojej nielojalności wobec klienta jest rażącym przekroczeniem kompetencji sądu. Stawianie tego rodzaju tez w uzasadnieniu, tym bardziej bez żadnej podstawy, naraża mnie jako osobę wykonującą zawód zaufania publicznego na utratę zaufania. To najcięższe oskarżenie, jakie może spotkać adwokata. Trudno oprzeć się wrażeniu, że sędzia szukała jakiegoś uzasadnienia pozamerytorycznego dla zasądzenia niskiej kwoty – mówi mec. Krzyżanowski.

Tego rodzaju uwagi, zwykle jednak w łagodniejszej formie, ale czytelnej dla stron, a nawet ich klientów, nierzadko pojawiają się w sądach. Kilka miesięcy temu, odrzucając głośny pozew zbiorowy poszkodowanych przez dieselgate, sędzia nie szczędziła krytyki prawnikom – autorom pozwu, określając go jako niechlujny i narażający poszkodowanych na kolejne straty.

– Rolą sądu jest rozstrzyganie sporów, a rolą adwokata reprezentowanie interesu prawnego klienta i dostarczanie sądowi argumentów za korzystnym dla klienta rozstrzygnięciem. Używanie w tym kontekście argumentów deprecjonujących człowieka, a nie twierdzeń lub argumentów, nie służy powadze wymiaru sprawiedliwości – ocenia Radosław Baszuk, adwokat, współautor książki „Etyka adwokacka. Wybór orzeczeń Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury". – Dotyczy to w tym samym stopniu ocen sądu wobec pełnomocnika, jak i skierowanych przez pełnomocnika do werdyktu sądowego, odwołujących się nie do wadliwości orzeczenia, ale do osoby sędziego.

Bez cenzurek

– Abstrahując od prawidłowości rozstrzygnięcia krakowskiego sądu, która zostanie poddana kontroli sądu odwoławczego, zastanawiające jest, dlaczego z równie kategoryczną personalną krytyką sądu nie spotkało się stanowisko prokuratora. Przecież sąd przyznał zadośćuczynienie niemal dwukrotnie wyższe od tego, o które wnioskował prokurator.

– To trudna kwestia, staram się unikać personalnych ocen pełnomocników, poza oczywistymi wpadkami, jak np. spóźnione złożenie apelacji, kiedy sąd musi to wytknąć. Powinien to czynić jednak prosto – bez emocji – mówi –„Rzeczpospolitej" Marcin Łochowski, sędzia Izby Spraw Nadzwyczajnych SN.

Dodajmy, że żądane w sądzie kwoty w różnych zresztą sprawach o zadośćuczynienie, poczynając od błędów lekarskich, a na sądowych kończąc, często są wskazywane na wyrost, trochę jak w negocjacjach. W tej sprawie chodziło jednak o zadośćuczynienie za zmarnowaną większość dorosłego życia poszkodowanego – co szalenie trudno wycenić. Prawnik poszkodowanego wskazał zresztą sprawę wysoko postawionego prokuratora, któremu za 19 godzin niezasadnego zatrzymania sąd przyznał 20 tys. zł.

Z kolei przypadki niesolidnego prowadzenia sprawy przez adwokata czy radcę podlegają kontroli władz adwokatury i korporacyjnych sądów dyscyplinarnych, a w najwyższej instancji – Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. ©?

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jerzy Naumann - adwokat, autor komentarza do zbioru zasad etyki adwokackiej i godności zawodu

Pracę adwokata ocenia pion dyscyplinarny palestry, jeśli więc dany sędzia uważa, że doszło do uchybienia, zawiadamia organy adwokatury i na tym poprzestaje. W żadnym razie nie jest dopuszczalne krytykowanie pracy adwokata, jeśli może to podrywać zaufanie klienta do jego procesowego reprezentanta. Sytuacja taka uchybiałaby powadze sądu, a dbający o własny autorytet sąd nigdy do tego się nie posunie. Sąd to nie magiel, nie bazar. Sąd swój pogląd na sprawę zawiera w uzasadnieniu orzeczenia. Ta argumentacja odnosić się może wyłącznie do meritum sprawy. Tak jak adwokaci, krytykując skarżony wyrok, nie rozpisują się o niedostatkach sędziego, który go wydał, tak samo sąd nie zajmuje się oceną pracy adwokata, lecz wyłącznie, i tylko merytorycznie, przytoczoną argumentacją.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA