Na razie w rządzie jest więcej pytań niż odpowiedzi w kwestii możliwych źródeł finansowania Nowego Ładu, w tym zapowiadanej podwyżki do 30 tys. zł kwoty wolnej od podatku.

– Z naszych szacunków wynika, że jej podniesienie może kosztować nawet 60–70 mld zł, bo o tyle zmaleją wpływy do budżetu państwa. Gdyby prawo do tej ulgi ograniczyć wyłącznie do osób z przychodami mieszczącymi się w pierwszym progu podatkowym, nadal byłby to koszt ok. 28 mld zł, czyli ogromna kwota – mówi „Rzeczpospolitej" Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– Początkowo rozważany był podatek przychodowy dla przedsiębiorców w wysokości 1,5 proc., który miałby zastąpić CIT – mówi anonimowo „Rzeczpospolitej" wysoko postawiony uczestnik prac nad Nowym Ładem. – Wtedy wszyscy przedsiębiorcy działający w Polsce, w tym np. zagraniczne sieci supermarketów, które w Polsce wykazują tylko straty, zapłaciliby podatki do naszego budżetu i wpływy byłyby wyższe nawet dwukrotnie od tego, co jest ściągane obecnie od przedsiębiorców jako CIT. Ale otoczenie premiera Mateusza Morawieckiego przestraszyło się tak jawnie postawionego nowego podatku.

Czytaj także:

Składki ZUS dla przedsiębiorców w 2021 roku - znamy wysokość

Wszyscy zapłacą

Dlatego rozważane są zmiany w zasadach opłacania składki zdrowotnej od najbogatszych przedsiębiorców, tak by była liczona od ich faktycznych przychodów, a nie – jak obecnie – w zryczałtowany sposób, bo można to łatwo uzasadnić potrzebą walki z koronawirusem. Jednak to, co zapłacą najbogatsi, i tak nie wystarczy na pokrycie kosztów wyższej kwoty wolnej od podatku.

Rozważany jest także scenariusz, w którym podwyżka objęłaby wszystkich pracujących. Zamiast obecnych 9 proc. zapłaciliby np. 10 albo 11 proc. Wówczas wpływy do NFZ wzrosłyby nawet o 20 mld zł.

Problem jednak polega na tym, że większość składki zdrowotnej – 7,75 pkt proc. z 9-proc. stawki – odlicza się od podatku. Jest również możliwe, że po zmianach zmaleje część składki odliczanej od podatku.

Rolnicy poza KRUS

Elementem Nowego Ładu ma być także opisywana już na naszych łamach nowelizacja przewidująca od początku 2022 r. pełne oskładkowanie zleceń, co ma przynieść nawet 4 mld zł wpływów do ZUS.

W projekcie, do którego dotarła „Rz", rząd proponował także przeniesienie około 70 tys. rolników prowadzących niewielką działalność gospodarczą z KRUS do ZUS. Roczne wpływy z tego tytułu można oszacować na ok. 1 mld zł ekstra.

Jak na razie środowiska rolnicze mocno zwalczają ten pomysł, bo w KRUS płacą około 700 zł raz na kwartał, a w ZUS musieliby płacić co miesiąc prawie 1500 zł.

Ekonomiści ostrzegają, że tych zmian nie wystarczy na pokrycie rosnących wydatków socjalnych rządu. Wszystko więc wskazuje, że nadal będzie on zadłużać finanse publiczne.

Paweł Wojciechowski główny ekonomista Pracodawców RP

Choć rząd pewnie uzasadni podwyżkę składki zdrowotnej potrzebą zebrania dodatkowych pieniędzy na leczenie w czasie epidemii, to faktycznie jest to podwyżka podatków, na której ucierpią przedsiębiorcy i pracownicy. Bo składka zdrowotna to podatek. Bez względu na to, ile ubezpieczony tej składki zapłaci, ma prawo do tego samego koszyka świadczeń. Zakładam, że ta podwyżka obejmie wszystkich pracujących. Nie spodziewam się tu skoku wysokości składki od razu o 1 punkt procentowy. Podwyżka będzie raczej oscylowała wokół 0,25–0,5 punktu procentowego. Jeśli chodzi o zmiany w oskładkowaniu prowadzących działalność gospodarczą, to postulat, aby dobrze zarabiający biznesmeni płacili składki od swoich faktycznych przychodów, jest znany od bardzo dawna. Jest jednak bardzo trudny do wdrożenia.