Sprawę opisuje regionalny dziennik "Nowości". Prokuratura Okręgowa w Toruniu pozwała do sądu pracy prokuratora. Domagała się, by zwrócił dokładnie 23 tys. 861 zł i 54 gr wraz z odsetkami. To pieniądze, które prokurator na mocy decyzji ZUS otrzymał jako dodatek do świadczenia chorobowego w związku z uznaniem, że jego choroba miała związek z pracą.
Czytaj więcej
Śledczy odwołany z dnia na dzień, bez uprzedzenia, z wieloletniego delegowania do pracy w prokuraturze apelacyjnej ma prawo do odszkodowania - uzna...
Jak czytamy w artykule na portalu nowosci.com.pl, toruńska prokuratura pieniądze była zobowiązana wypłacić i to uczyniła, jednak sprawa trafiła aż do ZUS w Warszawie. Tutaj uznano odwrotnie: że choroba związku z pracą nie miała. Dlatego też prokuratura pozwała prokuratora do sądu i domagała się zwrotu pieniędzy. Sprawę prawomocnie przegrała. - Przy okazji na sali sądowej ujawnione zostały szokujące okoliczności tego, w jakich warunkach może pracować śledczy - zauważa autor artykułu.
Sąd wziął pod uwagę, że pozwany prokurator od 2013 roku współprowadził wielowątkowe śledztwo obejmujące 350 tomów akt. W sprawie były tysiące osób pokrzywdzonych, wątki naruszenia praw autorskich i nieodprowadzonych podatków. Nad tą sprawą prokurator pracował często po godzinach i w domu.
U śledczego pojawiły się objawy choroby afektywnej dwubiegunowej.
Sąd oraz biegli wzięli też pod uwagę fakt, że prokurator miał do wykorzystania 123 dni urlopu, w tym 113 zaległego (stan na marzec 2017 roku).
Od maja 2016 roku do czerwca 2017 roku korzystał ze zwolnienia chorobowego. "Pozwany nie znajdował rozwiązania sprawy, zaś upływający czas i oczekiwanie szybkiego jej rozwiązania powodowało u niego silny stres"- odnotował sąd.
Prawomocnym wyrokiem powództwo Prokuratury Okręgowej w Toruniu zostało oddalone jako bezzasadne. - Nie zostały spełnione przesłanki ani świadczenia nienależnego, ani bezpodstawnego wzbogacenia się - stwierdziła sędzia Alina Kordus-Krajewska, cytowana przez "Nowości".