Informację potwierdził rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa.

Decyzja sądu nie oznacza zakończenia postępowania dyscyplinarnego wobec Pasionka. Pozwala mu jednak na powrót do pracy w NPW.

Rzecznik wojskowej prokuratury nie chciał mówić jaki będzie zakres jego obowiązków. - Nie będzie już nadzorował śledztwa smoleńskiego - stwierdził w rozmowie z rp.pl płk Rzepa.

W czerwcu 2011 r. "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że rok wcześniej Pasionek miał spotkać w warszawskiej kawiarni z pracownikami CIA i FBI, stałymi rezydentami w ambasadzie USA w Polsce. Według informacji medialnych prokurator miał prosić ich o pomoc w wyjaśnianiu katastrofy.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, a od czerwcu ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziły przeciw Pasionkowi śledztwo dotyczące "ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji stanowiącej tajemnicę służbową" oraz "rozpowszechnianie publiczne wiadomości pochodzących z postępowania przygotowawczego" dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Umorzono je w grudniu ubiegłego roku.

W wątku dotyczącym spotkania w czerwcu 2010 r. z przedstawicielami ambasady USA umorzenie uzasadniono "brakiem danych uprawdopodobniających popełnienie przestępstwa". Z kolei w wątku rozpowszechniania informacji przez dziennikarzy sprawę umorzono z powodu znikomej szkodliwości społecznej czynu.

Pasionek ma dwa postępowanie dyscyplinarne. Wszczęcie drugiego nakazał 22 grudnia 2011 r. ówczesny szef NPW Krzysztof Parulski. Dzień wcześniej w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie"  prokurator informował , że służby specjalne USA zaproponowały przekazanie Polsce materiałów dotyczących katastrofy zgromadzonych przez amerykański wywiad, m.in. zdjęć satelitarnych i nasłuchu elektronicznego rozmów prowadzonych w samolocie i na wieży kontroli lotów.

- Uzgodnienie polegało na tym, że wymiana informacji nastąpi między służbami specjalnymi obu państw. Naczelny prokurator wojskowy zdecydował się jednak na oficjalny wniosek o pomoc prawną do Departamentu Sprawiedliwości USA. Ta oficjalna ścieżka nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Amerykanie odmówili przekazania posiadanych materiałów na drodze oficjalnej - mówił "GPC" Pasionek.