Portal stacji poinformował, że akcja poszukiwawcza prowadzona jest na terenie trzech powiatów województwa lubelskiego: hrubieszowskiego, krasnostawskiego i włodawskiego. Teren poszukiwań określono po dokonaniu analiz przez wojsko.

„Chodzi o potencjalny obszar, na którym mogły spaść szczątki pocisków użytych do niszczenia dronów, które wleciały do naszego kraju” – czytamy. Według RMF FM, w akcji bierze udział 150 żołnierzy z Naziemnego Zespołu Poszukiwawczo-Ratowniczego Wojsk Obrony Terytorialnej.

Czytaj więcej

Drony w pobliżu lotniska to działanie Rosji? Polski generał nie chce nikogo oskarżać

Rosyjskie drony nad Polską

W nocy z 9 na 10 września podczas zmasowanego ataku powietrznego Rosji na Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. W Polsce uruchomione zostały procedury obronne, poderwano polskie i sojusznicze myśliwce. Władze przekazały, że kilka dronów zestrzelono. Był to pierwszy przypadek w najnowszej historii Polski, gdy nad naszym krajem zestrzelono obiekty obcego pochodzenia.

Szczątki dronów znajdowano w następnych dniach na terenie pięciu województw: lubelskiego (tam było ich najwięcej), mazowieckiego, świętokrzyskiego, łódzkiego i warmińsko-mazurskiego. W niedzielę 21 września policja informowała, że przypadkowe osoby, w tym grzybiarze, znalazły szczątki dronów w trzech lokalizacjach.

Czytaj więcej

Jak wyglądała noc, gdy nad Polską pojawiły się rosyjskie drony? Zdradzono szczegóły

Rosyjskie drony, które wleciały nad Polskę, nie były uzbrojone w głowice. Były to wabiki – wykonane z drewna i pianki polistyrenowej bezzałogowe, których zadaniem na polu walki jest odciągnięcie uwagi systemów przeciwlotniczych oraz systemów rozpoznawczych, co ma torować drogę innym środkom napadu powietrznego. Koszt produkcji jednej takiej maszyny, której zasięg to kilkaset kilometrów, to ok. 10 tys. dol.

Uszkodzony dom w Wyrykach

W Wyrykach Woli pod Włodawą, niedaleko granicy z Białorusią, „niezidentyfikowany obiekt latający” – jak nazwała go lubelska prokuratura – spowodował zniszczenia prywatnego domu. „Rzeczpospolita” ujawniła, że na dom spadła rakieta AIM-120 AMRAAM, wystrzelona z polskiego myśliwca F-16 w celu strącenia rosyjskiego bezzałogowca. Nie doszło do eksplozji i nikt nie odniósł obrażeń, ale budynek został poważnie uszkodzony. Wojsko ma pokryć koszty.

Drony na współczesnym polu walki

Drony na współczesnym polu walki

Foto: PAP

W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej Polska złożyła wniosek o uruchomienie art. 4 NATO. W kraju na wniosek prezydenta Karola Nawrockiego odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w Nowym Jorku na wniosek Polski – posiedzenie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Po tym ostatnim wydarzeniu krytykowany przez obóz prezydencki i opozycję był wiceszef MSZ Marcin Bosacki, który jako reprezentant Polski na forum ONZ pokazywał fotografię uszkodzonego domu w Wyrykach, mówiąc, że spadł tam rosyjski dron.

Po tym, jak rosyjskie drony wleciały nad Polskę, podjęto decyzję o czasowym ograniczeniu ruchu lotniczego w pasie przy granicy we wschodniej Polsce.