Minister sprawiedliwości przygotował projekt zmian w [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/1995_99/DU1997Nr%2089poz%20555.asp]kodeksie postępowania karnego[/link], które mają pomóc wracać do zdrowia ofiarom wypadków drogowych. Chce, by w procedurze karnej pojawił się dodatkowy rozdział regulujący sprawy zabezpieczenia roszczeń z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Dziś na pieniądze na leczenie i rehabilitację ofiar wypadków drogowych trzeba czekać latami. Po zmianach do wypłaty może dojść po dwóch miesiącach.
[b]Jeżeli zebrane w sprawie dowody wskazują duże prawdopodobieństwo, że dana osoba popełniła przestępstwo, sąd (na wniosek prokuratora, pokrzywdzonego lub jego najbliższych) albo prokurator (na etapie postępowania przygotowawczego) nałoży na ubezpieczyciela obowiązek wypłaty pieniędzy.[/b] Będzie to zaliczka na poczet odszkodowania umożliwiająca szybką i niezbędną pomoc. Na takie pieniądze będą mogły liczyć jedynie ofiary wypadków o najpoważniejszych skutkach, zagrożone kalectwem.
Przed wystąpieniem o zaliczkę sąd lub prokurator upomną się u ubezpieczyciela o wypłatę świadczeń odszkodowawczych. Jeśli ofiara dostanie pieniądze z tego tytułu, wniosek o zaliczkę będzie bezprzedmiotowy.
Wysokość zaliczki zależy od kilku czynników: okoliczności sprawy, szacunkowej wysokości szkody, górnej granicy odpowiedzialności oraz potrzeb pokrzywdzonego. Ministerialną propozycję różnie oceniają eksperci.
– Idea wydaje się słuszna. W końcu prawo wyraźnie mówi o ochronie praw osób pokrzywdzonych – ocenia prof. Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Mam wątpliwości, czy takie działanie jest dopuszczalne, zanim cokolwiek zostanie udowodnione – twierdzi prof. Andrzej Gaberle.
[ramka][b]Zdaniem eksperta[/b]
[b]Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Alter Ego pomagającego poszkodowanym w wypadkach drogowych[/b]
To bardzo potrzebna zmiana. Stowarzyszenia pomagające ofiarom upominają się o nią od kilku lat. Fakt, że się pojawiła, wynika z dotychczasowej postawy ubezpieczycieli, którzy wypłacają pieniądze po latach i w dodatku jak najmniejsze kwoty.
Tymczasem człowiek po ciężkim wypadku, a takich właśnie projekt dotyczy, wymaga leczenia i rehabilitacji, te zaś niestety kosztują. Jest wyłączony z życia zawodowego, a więc nie zarabia. Najczęściej nie może też czekać całymi latami na zakończenie procesu sprawcy wypadku, bo wówczas na pomoc jest już zbyt późno. [/ramka]