Wniosek, że dużą wodę na drodze lepiej omijać szerokim łukiem, nie jest wcale banalny. Nie zawsze się to udaje, co pokazuje powódź na warszawskiej Trasie Toruńskiej.

Dobra polisa

Odszkodowania z tytułu zalania najlepiej dochodzić z polisy autocasco, jeśli obejmuje ryzyka tego rodzaju jak zatopienie na skutek deszczu nawalnego.

Chodzi w szczególności o AC konstruowane jako all risk, tzn. gdy zakład odpowiada za wszystko, z wyłączeniem określonych sytuacji, np. spowodowania wypadku wskutek rażącego niedbalstwa czy pod wpływem alkoholu.

– Charakter all risk, czyli od wszystkich ryzyk, ma ubezpieczenie AC w PZU, mówi Agnieszka Rosa z biura prasowego tej firmy. – Już zresztą pierwsi poszkodowani zgłosili się do nas do likwidacji szkody.

Nie wszystkie zakłady ubezpieczeniowe oferują jednak ubezpieczenie AC typu all risks, a poszkodowani w ogóle mogą nie posiadać polisy autocasco. Wtedy roszczenia mogą kierować do zarządu drogi lub jego ubezpieczyciela.

Ta sama sytuacja dotyczy strat związanych z uszkodzeniami innych przedmiotów w zalanych pojazdach, jak laptopy, kamery, ubrania.

Marcin Orlicki z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, ekspert ubezpieczeniowy, wskazuje jeszcze jedną okoliczność, która może skłaniać do dochodzenia odszkodowania poza AC:

– Odszkodowanie z AC będzie zwykle wiązać się z utratą zniżek w składce, dlatego lepiej żądać go od odpowiedzialnego za szkodę lub jego ubezpieczyciela OC.

Nie powinno być wątpliwości, że za szkody spowodowane przez wodę na ulicy odpowiada zarządca drogi, a choć opady były duże, to trudno byłoby je określić jako siłę wyższą.

Zapewne gdyby systemy odwodnienia nawierzchni były sprawne, to bez problemu dałyby sobie radę z taką ilością wody – dodaje Orlicki.

Czyje obowiązki

Podobnego zdania jest Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych:

– Jeśli szkoda powstała w wyniku nieusunięcia wad instalacji przeciwpowodziowej zagrażających bezpieczeństwu, zarządca nie można powoływać się na siłę wyższą jako przesłankę zwalniającą z odpowiedzialności. Zalanie Trasy Toruńskiej jest tego modelowym przykładem: wadliwe działanie systemów odprowadzających wodę z drogi nie pierwszy raz zdarza się w tym miejscu.

Urząd Miasta st. Warszawy odpowiedział „Rz", że za zalany odcinek trasy odpowiedzialna jest GDDKiA, więc powinna przeprowadzić remont drogi, ale przyznaje, że zarządcą drogi jest stołeczny ZDM i to do niego poszkodowani mogą kierować wnioski o odszkodowanie.

Dodajmy, że zarządca drogi ma obowiązek nie tylko dbać o jej stan, ale oznakować niebezpieczne odcinki, a w sytuacjach awaryjnych wyłączyć je z użytku.

Obowiązki ma jednak też kierowca. Jeśli widzi, że w danym miejscu woda jest głęboka, i może ją ominąć, a mimo to do wody wjeżdża, można zarzucić mu tzw. przyczynienie się do szkody, co pociągnie za sobą odpowiednie zmniejszenie odszkodowania (na podstawie art. 362 kodeksu cywilnego).

Na koniec praktyczne pytanie: komu zgłosić szkodę? Szkodę zgłaszamy ubezpieczycielowi autocasco, a jeżeli takiej polisy nie mamy, do zarządu drogi (jak go ustalić, wskazuje ramka).

Co mówią przepisy

Odpowie ten, kto zarządza

Drogami publicznymi odpowiednio do ich kategorii zarządzają:

- krajowymi: generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad;

- wojewódzkimi: zarząd województwa;

- powiatowymi: zarząd powiatu;

- autostradami płatnymi: koncesjonariusz zgodnie z koncesją;

- gminnymi: wójt (burmistrz, prezydent miasta).

- w powiecie miejskim: prezydent (bez autostrad ekspresowych).

Na podstawie art. 19 ustawy o drogach publicznych