Tym razem część odpowiedzialności za walkę z pijaną młodzieżą władze chcą przerzucić na rodziców. Jeśli ich dzieci zostaną kilka razy przyłapane z puszką piwa w ręku, będą musieli zapłacić grzywnę dochodząca nawet do 1000 funtów. – Udzielimy im też wszelkiej pomocy, aby mogli zmienić zachowania swoich dzieci – obiecuje brytyjska minister spraw wewnętrznych Jacqui Smith.

Eksperci ostrzegają, że spychanie odpowiedzialności na rodziców nie przyniesie żadnych efektów.

– Rząd próbuje za wszelką cenę przekonać opinię publiczną, że coś robi. Ale mamy już podobne przepisy dotyczące chodzenia do szkoły. Rodzice płacą grzywnę, jeśli dzieci nagminnie opuszczają lekcje. Z doświadczenia wiem, że ukarany rodzic, który nie radzi sobie z wychowaniem dziecka, wcale nie ma większej zdolności, aby przekonać je do nauki. I tak samo będzie z zakazywaniem dzieciom picia alkoholu – mówi „Rz” John Gardiner, partner w kancelarii prawniczej Rothera Dawson.

Ale rządowy projekt przewiduje również inne działania. Policja ma dostać większe uprawnienia pozwalające np. na konfiskowanie napojów alkoholowych nieletnim. Do tej pory było to możliwe tylko w przypadku, gdy policjant miał podstawy sądzić, że nastolatek dopuści się przestępstwa. Władze chcą też przekonać supermarkety, aby zrezygnowały z nadmiernego promowania taniego alkoholu.

– To jest właśnie największy problem, z którym trzeba walczyć. Supermarkety sprzedają alkohol w promocji i obniżają jego cenę nawet o połowę. A to zachęca młodzież do picia – mówi Gardiner.

Apele do władz o podjęcie zdecydowanych działań przeciwko pijanej młodzieży nasiliły się po tym, jak w sierpniu zeszłego roku grupa pijanych nastolatków śmiertelnie pobiła przypadkowego mężczyznę. 47- letni Garry Newlove zginął, bo zwrócił im uwagę za niekulturalne zachowanie. Oliwy do ognia dolała sama minister Jacqui Smith, która przyznała się, że boi się chodzić nocą po Londynie.