Dla nieuprzedzonych wrażenie jest rzeczywiście niezwykłe. Gdy w listopadzie 2010 roku przyjechałem do portugalskiej stolicy na szczyt NATO, miasto było pełne policji i wojska. A mimo to nawet na głównych ulicach co chwila uprzejmi mężczyźni zaczepiali mnie zachęcająco: heroina? A może spróbuje pan naszej kokainy? Najlepszy gatunek!
Decydując się na transakcje, klient nie ryzykuje w Portugalii właściwie nic. Choć, zgodnie z konwencjami ONZ, posiadanie narkotyków pozostaje nielegalne, policja uważa, że ktoś, kto ma przy sobie używki wystarczające na mniej niż 10 dni konsumpcji, popełnił tylko wykroczenie. Takie samo, jak parkując auto w niedozwolonym miejscu.