Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce ukrócić wysokimi karami wyrzucanie odpadów w niedozwolonych miejscach. Można będzie nawet trafić do więzienia na osiem lat oraz zapłacić 5 mln zł. Propozycje podobają się ekspertom. Ich zdaniem trzeba je tylko doprecyzować.

Wyrzucają gdzie bądź

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zawiera on propozycje zmian do art. 145 kodeksu wykroczeń. Przepis dotyczy zaśmiecania miejsc publicznych. Proponuje się, by kara wynosiła od 300 do 5 tys. zł. Dziś wynosi maksymalnie 500 zł. Tymczasem rośnie liczba przypadków wyrzucania na dziko śmieci.

Czytaj też: Wysokie grzywny za śmiecenie w lesie

Tylko Lasy Państwowe każdego roku na sprzątanie terenów leśnych wydają ok. 20 mln zł. A wywozi się ok. 115 tys. m sześc. odpadów.

Podobne sankcje mają grozić także za zaśmiecanie gruntów polnych oraz lasów.

– Wysokie kary mają odstraszyć od wyrzucania śmieci na dzikich wysypiskach. To niestety wciąż bardzo duży problem. Na pola i do lasów trafiają głównie odpady prowadzących działalność gospodarczą, w tym odpady budowlane. W ten sposób część podmiotów chce obniżyć koszty swoich usług – twierdzi Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich uważa, że obecnie kary są zbyt niskie i faktycznie trzeba je podnieść.

– Powinna być jednak większa gradacja kar. W projekcie do jednego wora wrzuca się zarówno zaśmiecanie lasu, jak i wyrzucenie maseczki na chodnik – ocenia Marek Wójcik.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Maciej Kiełbus uspokaja.

– Nie sądzę, by za wyrzucenie maseczki na chodnik groziła kara 5 tys zł. To jak strzelanie z armaty do wróbla. Wyższe sankcje będą nakładane za wyższe przewinienia, np. wyrzucenie gruzu w lesie – tłumaczy Maciej Kiełbus.

Projekt śrubuje również sankcje karne za porzucanie odpadów niebezpiecznych w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Będzie można trafić do więzienia na od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

Jednocześnie w górę pójdą kary administracyjne z tego tytułu. Dziś najwyższa wynosi milion złotych, po zmianach będzie to już nawet 5 mln zł.

Zdaniem MKiŚ zaostrzenie sankcji karnych jest konieczne. Wzrasta bowiem liczba wykrywanych tego typu przypadków. W ostatnich dwóch latach Inspekcja Ochrony Środowiska wykryła ponad 200 miejsc porzucenia odpadów niebezpiecznych.

Kara bez wzoru

Nowe przepisy przewidują wyższe kary administracyjne za brak prowadzenia ewidencji odpadów albo prowadzenie nieterminowe lub niezgodnie ze stanem rzeczywistym. Mają one wynosić nie mniej niż 1000 zł i nie mogą przekroczyć 1 mln zł.

W opinii MKiŚ kary powinny zmniejszyć liczbę przypadków fałszowania ewidencji oraz zmusić do jej prowadzenia. Zdarza się bowiem, że jej nie ma. Wówczas kontrola, czy śmieci zostały właściwie zagospodarowane, jest bardzo trudna. Nierzadko niemożliwa.

Projekt zmienia sposób ustalania wysokości administracyjnych kar pieniężnych za zbieranie lub przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia.

Inna propozycja zakłada rezygnację z wyliczania wysokości kary pieniężnej na podstawie wzoru z załącznika nr 6 ustawy o odpadach na rzecz sposobu z art. 199 tej ustawy. Mianowicie wojewódzki inspektor ochrony środowiska uwzględni rodzaj naruszenia, jego wpływ na życie i zdrowie ludzi oraz środowisko, okres trwania naruszenia i rozmiary prowadzonej działalności oraz bierze pod uwagę skutki tych naruszeń i wielkość zagrożenia.

Etap legislacyjny: uzgodnienia publiczne