Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego w Szwecji przyznawana jest Nagroda Lenina pomimo krytyki rosyjskiego imperializmu?
- Kto jest odpowiedzialny za jej wręczanie i jakie jest jej znaczenie?
- Jak laureaci i krytycy Nagrody Lenina postrzegają to wyróżnienie?
- Jak ta nagroda jest postrzegana w kontekście współczesnych realiów politycznych i kulturalnych?
- Jakie argumenty padają w debacie o moralnym wymiarze dziedzictwa Lenina?
Korespondencja ze Sztokholmu
Istniejącym od 27 lat wyróżnieniem honoruje się pisarzy lub artystów, którzy odwołują się do tradycji krytyki lewicowej i rewolty społecznej. Zwana jest też Wielką Nagrodą Jana Myrdala.
– W hotelu w Varberg na zachodzie kraju wręcza ją Lasse Diding, stary komunista, milioner, właściciel nieruchomości – mówi „Rzeczpospolitej” Kristian Gerner, profesor historii na Uniwersytecie w Lund, ekspert ds. Europy Wschodniej.
Kto wręcza nagrodę, kto ją przyjmuje, a kto odmawia
– Diding zawsze podziwiał komunistycznego pisarza Jana Myrdala, który był synem laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, Alvy Myrdal, i słynnego noblisty w dziedzinie ekonomii, Gunnara Myrdala. Sam uważał się za nowego Augusta Strindberga. Pisarz Myrdal i milioner Diding to świadomi prowokatorzy – dodaje prof. Gerner.
Działalność milionera bulwersuje wielu Szwedów, a zwłaszcza mieszkańców Varberg, gdzie jest przyznawane to wyróżnienie. Dlaczego w kraju tak krytycznym wobec imperialistycznej Rosji może w przestrzeni publicznej funkcjonować nagroda imienia Włodzimierza Lenina, twórcy komunistycznego imperium i ważnej persony dla Władimira Putina, który rozpętał wojnę z Ukrainą?
Czytaj więcej
Prezydent Rosji Władimir Putin porównał Lenina do świętego i oświadczył, że ideologia, którą kultywowano w ZSRR, była "bardzo bliska chrześcijaństwu”.
– W Szwecji można się zajmować komunizmem, nawet jeżeli nie jest to traktowane poważnie przez kręgi intelektualistów – tłumaczy Kristian Gerner.
Laureaci zazwyczaj chętnie odbierają wyróżnienie w wysokości 100 tys. koron (równowartość 39 tys. zł). Odmówiła jej przyjęcia w 2014 r. pisarka fińskiego pochodzenia Susanna Alakoski, która w swoich książkach zajmuje się proletariatem. Stwierdziła, że nie chce być kojarzona z totalitarnymi ideologiami i reżimami. – Moja babcia przewróciłaby się w grobie, gdybym tę nagrodę przyjęła – dodała.
Laureatem tegorocznej Nagrody Lenina został Andreas Malm, badacz klimatu, marksista i aktywista zwany „humanoekologiem”. „W dobie rasizmu, imperialistycznych wojen, ludobójstwa na Palestyńczykach i katastrofy klimatycznej ze swoją brawurową, intelektualną odwagą stał się decydującym szwedzkim głosem w świecie” – brzmiało uzasadnienie. „Dumny leninista” Malm znany jest z popierania akcji sabotażu jako metody na powstrzymanie wydobycia paliw kopalnych.
Nagroda Lenina jako popkulturowy kicz
– Niektórzy uważają, że posługiwanie się imieniem Lenina jest zabawne, widzą w tym kicz. W parku rozrywki Dzikiego Zachodu High Chaparral w Smålandii od około dekady stoi pomnik Włodzimierza Lenina z Nowej Huty. Ale dziś postać Lenina jest tak mało znana wśród Szwedów, że niewiele osób się tym w ogóle przejmuje – mówi Kristian Gerner.
Próbował oświecić rodaków publikacją w magazynie historycznym: „Lenin – święty czy masowy morderca?”. Napisał w niej, że „marksizm i leninizm zaślepiają w ten sam sposób, jak klasyczne religie”. I jak argumentował, „w ten sam sposób, jak bezsensowne jest obarczanie Jezusa Chrystusa i Mahometa odpowiedzialnością za głupotę i okrucieństwo chrześcijan i muzułmanów, tak irracjonalne jest obarczanie odpowiedzialnością Lenina za wszelkie zbrodnie, które popełniono w jego imieniu. Jednak imperatyw intelektualnej uczciwości wymaga uznania, że historycznie Lenin należy do tej samej szajki, co Hitler, Stalin, Mao i Pol Pot, do rzeszy masowych morderców”.
Jednak pytanie, czy Lenin jest częścią żywej historii, to kwestia moralności – konkluduje Gerner.
Gdy dwa lata temu tą nagrodą honorowano wybitnego norweskiego pisarza Karla Ovego Knausgårda, to mówił on o zaszczycie
Gdy dwa lata temu nagrodą honorowano wybitnego norweskiego pisarza Karla Ovego Knausgårda, mówił on o zaszczycie. – Zaszczyt nie jest jednak bezwarunkowy, biorąc pod uwagę wiele reakcji, które się pojawiły po ogłoszeniu nagrody. Słowo „wstyd”, które w tym kontekście pojawiło się, jest dokładnie przeciwieństwem zaszczytu – przyznał. – Czy powinienem się wstydzić, że odbieram tę nagrodę? Wstyd to poczucie świadomości lub zrozumienia hańby, niełaski lub potępienia – kontynuował.
Lewica kocha Lenina, bo nienawidzi NATO i USA
Knausgård, który mieszka w Szwecji, jest autorem cyklu autobiograficznych powieści „Moja walka”. Sam tytuł książki wywołał pewne kontrowersje, ponieważ był taki sam jak autobiografia Hitlera „Mein Kampf”. „Moja walka” Knausgårda obnażała szczegóły z prywatnego życia rodziny i przyjaciół pisarza. Autobiograficzna seria pobiła rekord wydawniczy w jego rodzinnej Norwegii i doczekała się tłumaczeń na kilkadziesiąt języków.
Czytaj więcej
Wreszcie. Po czterech latach od wydania w Polsce pierwszego tomu „Mojej walki", autobiograficznej powieści Karla Ove Knausgarda, ukazał się w naszy...
– Słyszę niekiedy tezę: „gdyby Lenin nie umarł zbyt wcześnie, to Związek Radziecki obrałby inny kierunek rozwoju”. Odpowiedzialność zwala się na rządy Stalina. Z drugiej strony Lenin miał zasługi, na przykład, przyznał Finlandii suwerenność – mówi „Rzeczpospolitej” dziennikarz Bertil Isaksson.
Jego zdaniem Nagroda Lenina jest anachroniczna i nosi polityczny stygmat. – W kręgach lewicowych istnieje zrozumienie dla obecnych działań Rosji wobec swoich sąsiadów. Jednocześnie lewica nie chce popierać rosyjskiego imperializmu. Spora część jej prorosyjskiej sympatii wynika z tego, że ta sama lewica jest bardzo krytyczna wobec USA i NATO oraz ich operacji w różnych miejscach świata. A także wobec tego, że USA globalnie reprezentują coraz bogatsze firmy i ich właścicieli. Jednak z Putinem i Orbanem oraz innymi autorytarnymi przywódcami sympatyzuje również skrajna prawica, szczególnie w takich sprawach, jak styl rządzenia, imigracja, rola płci i różnych mniejszości – wylicza Bertil Isaksson.