Ordynacja kobiet, wprowadzenie święceń kapłańskich dla viri probati (mężczyzn, którzy sprawdzili się jako wierni mężowie, dobrzy ojcowie i cieszą się autorytetem w swej lokalnej społeczności), zawieranie kościelnych związków małżeńskich przez członków mniejszości seksualnych, zmiana w katechizmie tak, aby nie były grzechem intymne relacje pomiędzy osobami tej samej płci, uzyskanie wpływu przez świeckich na mianowanie kościelnych hierarchów – takie są tematy odbywającego się w Stuttgarcie zgromadzenia niemieckich katolików (Katholikentag).

Nowa droga

Watykan przygląda się od kilku lat z najwyższą uwagą tendencjom reformatorskim w Kościele niemieckim. Już trzy lata temu wysłał „List do pielgrzymującego ludu Bożego w Niemczech”, w którym ostrzegł niemieckich katolików przed podejmowaniem nieprzemyślanych kroków mających na celu dostosowanie się do „ducha czasów”, co grozi „oderwaniem się od Kościoła powszechnego”. Stolica Apostolska powtórzyła właśnie te ostrzeżenia. Nie robią wrażenia na niemieckich katolikach oraz Kościele, który nie ma zamiaru rezygnować z reform dyskutowanych w ramach programu o nazwie Synodalna Droga (Synodale Weg). Niedawno podkreślono z całą mocą konieczność zmian.

Czytaj więcej

Dlaczego trzeba być chrześcijaninem

Taka nieustępliwość niepokoi polski Kościół, co wyraził abp Stanisław Gądecki w wysłanym pod koniec lutego liście do przewodniczącego niemieckiego episkopatu biskupa Georga Bätzinga, podważając sens wysiłków reformatorskich niemieckiego Kościoła. Jego zdaniem kryzys wiary w Europie „ma swe przyczyny, do których należą te standardowe prośby o zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet, o komunię dla rozwiedzionych czy błogosławienie związków jednopłciowych”.

W odpowiedzi usłyszał, że Synodalna Droga służy nawróceniu i odnowie. – Chciałbym się od Was nauczyć, jak Wy radzicie sobie z systemowymi przyczynami tysiąckrotnych nadużyć, które dostrzegamy u nas w Niemczech, u Was w Polsce, ale także i na całym świecie – napisał bp Bätzing wraz z przypomnieniem, że program reform jest właśnie odpowiedzią na liczne skandale pedofilskie w Kościele.

Mniej wiernych

Co ciekawe, Synodalna Droga nie prowadzi do zwiększenia zaufania do Kościoła. Systematycznie spada liczba członków obu niemieckich Kościołów. Stanowią już mniej niż połowę społeczeństwa. W roku ubiegłym z Kościoła ewangelickiego wystąpiło 280 tys. wiernych i niemal tyle samo z katolickiego. W Stuttgarcie: zamiast spodziewanych dziesiątków tysięcy uczestników, w kolejnych dniach przybyło zaledwie 25 tys., w tym 7 tys. to organizatorzy. Jeszcze kilka lat temu liczba uczestników sięgała 90 tys. Nie wszystko da się wytłumaczyć skutkami pandemii.

Watykan przygląda się od kilku lat z najwyższą uwagą tendencjom reformatorskim w Kościele niemieckim

– Mała liczba uczestników jest wynikiem rozczarowania nikłymi postępami w reformowaniu Kościoła. Nie ma mowy o drugiej reformacji wypływającej z Niemiec, czego obawia się Watykan. Posługujemy się argumentami teologicznymi, które powinny zostać poważnie potraktowane – mówi „Rzeczpospolitej” Christian Weisner, rzecznik organizacji „Wir sind Kirche” („Kościoł to my”) współpracującej z Centralnym Komitetem Katolików Niemieckich (ZDK) związanym ściśle z hierarchią kościelną.

ZDK opowiada się od dawna za reformą, jak np. otwarciem instytucji Kościoła dla kobiet.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

W Stuttgarcie nie obyło się bez krytyki bp. Bätzinga, który doprowadził do promocji jednego z księży, mimo że molestował on co najmniej dwie kobiety. Uwierzył w zapewnienie poprawy złożone przez księdza.