Reklama

Oblężenie Krakowa – przez turystów

Stolicę Małopolski odwiedziło w 2011 r. o 450 tys. więcej gości niż rok wcześniej. Ale wydali w Krakowie o 600 mln zł mniej

Publikacja: 28.11.2011 00:58

Oblężenie Krakowa – przez turystów

Foto: Fotorzepa, Krystian Walczak

Podwawelski gród, wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO, w tym roku odwiedziło 8,6 mln turystów. Choć ich liczba rośnie, to miejscowy biznes nie zarabia więcej. Goście wydali w Krakowie mniej niż przed rokiem. Powody? Deszczowe lato i oszczędności w obliczu kryzysu.

– Cały rok praktycznie nie wychodzimy z mediów – mówi Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego, które prowadzi punkty informacji turystycznej, zajmuje się organizacją wielu prestiżowych imprez oraz m.in. przyciąganiem do miasta ekip filmowych. – W tym roku biuro przeprowadziło 15 kampanii promocyjnych za ponad 20 mln zł.

Miasto się stara, by krakowskie pejzaże widać było w produkcjach z Bollywood, czy reklamówkach firm. Regularnie gości na międzynarodowych targach i zaprasza zagranicznych dziennikarzy. Stara się także rozwijać nowe gałęzie turystyki: biznesową i pielgrzymkową.

Z zebranych przez Małopolską Organizację Turystyczną badań za ten rok (są prowadzone do września, ale uwzględniają prognozę do końca 2011 r.) wynika, że pod Wawel dotarło 6,45 mln turystów z Polski i 2,15 mln z zagranicy. Ci pierwsi zostawili w Krakowie średnio po 236 zł na osobę, drudzy – 624 zł. Łącznie wydali 2,9 mld zł – o 600 mln zł mniej niż w 2010 r.

– Jest kryzys, więc podróżni oszczędzają – tłumaczy Marcin Kandefer, p.o. dyrektora Wydziału Informacji, Turystyki i Promocji Urzędu Krakowa. – Wcześniej niż kiedyś planują przyjazd, wcześniej rezerwują hotele, a to wychodzi taniej. Poza tym ostatnie lato było deszczowe i wielu hotelarzy obniżyło oceny, by przyciągnąć gości.

Reklama
Reklama

Wśród turystów zagranicznych najwięcej – po raz kolejny – było Anglików (20 proc.), Niemców (12,6 proc.) oraz Hiszpanów (10,5 proc.). Nieco mniej przyjechało Włochów, Francuzów, Amerykanów i Rosjan (tych ostatnich przybyło w porównaniu z 2010 r. ok. 5 proc.).

Odwiedzający miasto w tym roku zostawili w nim łącznie 2,9 mld złotych

Co ich przyciąga? Jak deklarowali w ankietach Małopolskiej Organizacji Turystycznej, przede wszystkim zabytki (42,6 proc. gości zagranicznych i 20,6 proc. krajowych), możliwość wypoczynku (26,7 proc. zagranicznych, 17 proc. krajowych) i rozrywka (odpowiednio – 5,6 proc. i 9,2 proc.). Sporo gości przyjeżdża też z powodów religijnych (odpowiednio 4,9 proc. oraz 6,6 proc.). Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach turyści uznali za ciekawsze nawet od Sukiennic. W gronie wymienianych największych atrakcji znalazła się też Nowa Huta.

– Dla mnie obok sanktuarium w Łagiewnikach, o którym w moim kraju wiedzą miliony katolików, Huta była ciekawa, bo nigdy nie widziałam czegoś podobnego – mówi Cecilia Vergara z Filipin.

Turyści najbardziej cenią atmosferę miasta i gościnność krakowian. Prawie 87 proc. turystów z kraju i niemal 89 proc. z zagranicy poleci je znajomym.

Szansą, by dotrzeć do nowych gości, są imprezy Euro 2012. Choć żaden mecz mistrzostw nie zostanie rozegrany w Krakowie, zamieszkają tu piłkarze z Holandii, Anglii i prawdopodobnie Włoch. Z każdą z drużyn przyjedzie też po ok. 200 dziennikarzy. Miasto spodziewa się dodatkowych korzyści. Holendrzy bowiem  już obiecali, że zbudują przy jednej ze szkół boisko dla młodzieży za mniej więcej milion złotych. A Anglicy chcą dołożyć się do modernizacji stadionu Hutnika, by móc tam trenować.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Wody Polskie o ryzyku wiosennych powodzi: Znaczenie ma rozkład pokrywy śnieżnej
Społeczeństwo
Nadciąga zmiana w pogodzie. Na termometrach nawet 17 stopni Celsjusza
Społeczeństwo
Obywatel Mołdawii zatrzymał pociąg towarowy w Polsce. 25-latek miał rosyjskie dokumenty
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama