Reklama

Prosiaczka kłopot z pośredniakiem

Nie chce im się ruszyć palcem – mówi właścicielka delikatesów o urzędnikach, którzy od miesięcy nie podsunęli jej dobrych kandydatów do pracy

Publikacja: 23.10.2012 21:22

Współpraca z urzędami pracy potrafi doprowadzić przedsiębiorców do szewskiej pasji. Za trudności ze znalezieniem pracowników właściciele firm obarczają nieżyciowe przepisy oraz opieszałych urzędników. Ci się bronią, że gdyby oferty pracy były lepsze, to i kandydaci by się znajdowali.

Halina Olszewska, właścicielka poznańskich Delikatesów Mięsnych "Prosiaczek", od sierpnia szuka kandydatów na kucharza i pomoc kuchenną (Prosiaczek bowiem nie tylko handluje wędlinami, ale sam je też produkuje i oferuje katering).

Na początku rozesłała oferty do pośredniaków na wielkopolskiej prowincji, licząc, że tam znajdzie mniej wymagające osoby (oferowała zarobki na poziomie minimalnej pensji – 1500 zł, choć szukała doświadczonych pracowników). Gdy nikt się nie skusił, udała się do urzędu pracy w Poznaniu. Ten odmówił jednak przyjęcia jej oferty. – Nie rozumiem, dlaczego urząd nie chce mi pomóc – denerwuje się Olszewska.

Pośredniak tłumaczy się, że to nie jego wina, ale przepisów. – Powiatowy urząd pracy nie może przyjąć oferty, jeśli przedsiębiorca złożył ją już w innym pośredniaku – tłumaczy Magdalena Morze, rzeczniczka poznańskiego urzędu pracy. I dodaje, że jeśli przedsiębiorca sobie tego życzy, urzędnicy mogą rozesłać ofertę do urzędów w innych miejscowościach. Wystarczy o to poprosić. O takiej możliwości Olszewską poinformowali jednak dopiero w ostatnich dniach. Wcześniej po prostu odmówili przyjęcia oferty, zasłaniając się przepisami. – Może powinniśmy jej o tym wcześniej napisać – przyznaje Magdalena Morze. – Wydawało nam się jednak, że pani Olszewska zna te zasady. W tym roku szukaliśmy dla niej pracowników już 18-krotnie. Owa wcześniejsza współpraca według Olszewskiej nie układała się dobrze. – Urzędnikom nie chce się ruszyć palcem, żeby poszukać pracowników. Co prawda na każdą ofertę przysyłają mi kilka osób, ale te zazwyczaj nie spełniają moich wymagań; nie mają ani kwalifikacji, ani doświadczenia – mówi Olszewska. Wspomina, że niedawno zamiast technologa żywności urząd przysłał do niej technologa... drewna.

Z oceną wystawioną pośrednikom pracy zgadza się Anna Karaszewska, której firma, współpracując z powiatowym pośredniakiem, pomaga znaleźć pracę osobom długotrwale bezrobotnym. – Trzeba z nimi pracować w indywidualny sposób, a urzędnicy często nie mają kwalifikacji, żeby pracować z tzw. trudnymi klientami – tłumaczy.

Reklama
Reklama

Urzędy pracy czekają na nową ustawę o promocji zatrudnienia. Ma ona wyeliminować z rejestrów osoby, które zgłaszają się do pośredniaków tylko po to, by mieć ubezpieczenie zdrowotne. Kiedy bezrobotnych będzie mniej, urzędnicy, przynajmniej w teorii, będą mogli każdemu z nich poświęcić więcej czasu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
MSWiA: W nocy z niedzieli na poniedziałek temperatura odczuwalna nawet minus 35 stopni
Społeczeństwo
Mimo fatalnej demografii rząd nawet nie sprawdza, czy nowe ustawy mają na nią wpływ
Społeczeństwo
Przyszliśmy na sprint, a to był maraton. Badanie: co naprawdę Ukraińcy myślą o Polakach?
badania
Czy Warszawiacy chcą rewolucji w transporcie miejskim? Oczekiwania i rozwiązania
Społeczeństwo
Dr Paweł Marczewski: Nie mam wrażenia, że Karol Nawrocki to prezydent młodych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama