Sąd Okręgowy w Tarnowie zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym. Zapytał, czy po upływie dziesięciu lat od otwarcia spadku dopuszczalne jest prowadzenie postępowania dowodowego zmierzającego do ustalenia nieważności testamentu ze względu na sporządzenie go w stanie wyłączającym świadome podjęcie decyzji.
Sprawa dotyczy spadku, który po połowie odziedziczyła rodzina zmarłej.
Po dziesięciu latach pojawił się nowy spadkobierca, który twierdzi, że majątek powinien przypaść jemu, a nie rodzinie. Zmarła zapisała mu bowiem wszystko w dwóch testamentach, pierwszym własnoręcznym i drugim notarialnym.
Sąd pierwszej instancji odrzucił żądania. Stwierdził, że spadkodawczyni, sporządzając testament, była w stanie wyłączającym świadome podjęcie decyzji. Miała bowiem zaburzenia psychiczne.
Wnioskodawca nie udowodnił ponadto, że rodzina zmarłego wiedziała o tych testamentach. Zdaniem sądu celowo też odczekał tyle lat, by uniemożliwić rodzinie kwestionowanie testamentu. Art. 945 § 2 kodeksu cywilnego przewiduje bowiem, że na nieważność testamentu nie można się powołać po upływie trzech lat od dnia, w którym osoba mająca w tym interes prawny dowiedziała się o przyczynie nieważności, i po upływie dziesięciu lat od otwarcia spadku.
Sąd Okręgowy w Tarnowie, do którego trafiło odwołanie, nabrał wątpliwości prawnych i zwrócił się z pytaniem do TK. Uznał, że upływ dziesięcioletniego terminu pozbawia spadkobierców ustawowych możliwości obrony, a sąd orzekający – możliwości oceny ważności testamentu.
Dlatego zdaniem SO, art. 945 § 2 kodeksu cywilnego, w zakresie, w jakim pozbawia tego uprawnienia, może naruszać konstytucję.