O 928 przypadków wzrosła w ubiegłym roku skala zastosowanych przez policję technik inwigilacji, czyli głównie podsłuchów, rzadziej np. kontroli e-maili czy korespondencji – wynika z informacji szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego za miniony rok. Co zaskakujące, skuteczność tego narzędzia w rozpracowywaniu przestępstw okazuje się niewielka – zaledwie 15 proc. kontroli operacyjnych pozwoliło zdobyć przydatne dowody.

– To bardzo niska efektywność. Upada mit, że jak służba założy podsłuch, to wszystkiego się dowie. Tak nie jest, a podsłuchy są nadużywane – komentuje poseł Marek Biernacki, były szef MSWiA i były koordynator ds. służb specjalnych.

Odmów jeszcze mniej

Jaki obraz wyłania się z opracowania? W ubiegłym roku zastosowanych zostało 10 tys. 912 kontroli operacyjnych, czyli o 928 więcej niż rok wcześniej. Samych wniosków złożono o 162 więcej, ale z tego siedem nie uzyskało akceptacji sądu, a pozostałe – prokuratora (odmów było o kilka mniej niż w 2020 r.). Niemal 70 proc. kontroli zarządzono w trybie zwykłym, pozostałe w tzw. przypadkach niecierpiących zwłoki – w tych ostatnich mieszczą się tzw. pięciodniówki, kiedy służba może podsłuchiwać bez zgody sądu. – W iluś przypadkach „niecierpiących zwłoki” przekazano materiały do sądu i sąd je zaakceptował później, a ile tam w ogóle nie trafiło? – pyta jeden z naszych rozmówców ze służb.

Czytaj więcej

Wojciech Klicki: Fikcyjny nadzór nad podsłuchami

Podobnie jak rok wcześniej kontrola dotyczyła głównie przestępstw „przeciwko porządkowi publicznemu” – tu założono 7676 podsłuchów, czyli 70 proc. wszystkich ubiegłorocznych (to o blisko pół tysiąca więcej niż w 2020 r.). A konkretnie spraw o: wzięcie zakładnika, wyrób lub posiadanie broni palnej oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Rzadziej przestępstw przeciwko mieniu czy spraw narkotykowych. W gospodarczych – 374 razy. Co istotne, podsłuchy trwały dłużej – w 1,5 tys. przypadków (wzrost o kilkadziesiąt) przedłużono je o ponad trzy miesiące.

Słabe dowody

Zaskakująco mizerny – jak się okazuje – był „urobek” z podsłuchiwania i innych form inwigilacji – dowody do procesu karnego uzyskano w 1672 przypadkach (w 2020 r. w ok. 200 mniej).

Za bardzo szafuje się podsłuchami, za łatwo zgodę na nie dają sędziowie

Marek Biernacki

– To oznacza, że zaledwie 15 proc. podsłuchów było skutecznych. To efektywność bardzo niska. Przestępcy się pilnują i rozmawiają przez zaszyfrowane komunikatory Widać, że inne dowody niż z podsłuchów przesądzają o zarzutach – zauważa poseł Marek Biernacki.

Były oficer służb wskazuje na inny aspekt. – Jeżeli materiał tylko z 15 proc. kontroli jest przydatny dla procesu, to znaczy, że cała reszta jest bezużyteczna. Czyli w 85 proc. podsłuchów, gdzie ktoś nagrał rozmowy, przeczytał stenogramy i miejmy nadzieję wyrzucił je „do kosza”, podsłuchy nie miały sensu. Mówiąc obrazowo, w ponad 9 tys. spraw nie potwierdzono, że podsłuchiwane osoby są przestępcami. Pytanie, ile wśród nich było zwykłych ludzi – mówi nasz rozmówca.

Poseł Biernacki uważa, że „za bardzo szafuje się podsłuchami, za łatwo zgodę na nie dają sędziowie”. A to, że nawet 85 proc. materiałów z kontroli operacyjnej nadaje się do kosza, najlepiej przemawia za tym, że osoby podsłuchiwane, na które nic nie znaleziono, powinny móc później się o tym dowiedzieć.

Bez kontroli

– Złożyłem projekt zmian w tym zakresie, jednak nawet nie nadano mu numeru – mówi poseł Biernacki.

Nasi rozmówcy uważają, że MSWiA powinno szczegółowo podawać, ile kontroli do jakiego przestępstwa zarządzono. Z raportu wynika, że większość z nich dotyczyła tylko trzech rodzajów przestępstw „przeciwko porządkowi publicznemu”. – I tu pytanie: w tej grupie jest też nielegalny udział w zgromadzeniu – nie można w nich stosować podsłuchów, ale kto wie, pod jaki paragraf takie zachowania podciągnięto. Zwłaszcza że ani handlu bronią, ani uprowadzeń nie ma w Polsce wiele, więc większość kontroli musi dotyczyć udziału w grupie przestępczej. Ciężko stwierdzić, czy podciąganie innych przypadków pod „grupę przestępczą” nie jest nadużywane – zaznacza nasz rozmówca ze służb.

6922

wobec tylu osób zastosowano w zeszłym roku kontrolę operacyjną

Szef MSWiA przekonuje, że skala kontroli operacyjnej jest znikoma – zarządzone kontrole dotyczyły 1,29 proc. wszystkich przestępstw ubiegłorocznych oraz 4,13 proc. przestępstw, w których prawo dopuszcza kontrolę operacyjną (to podobny odsetek jak rok wcześniej) – informuje MSWiA. Bo odnosząc ją do wszystkich przestępstw – w ub.r. było ich 840 tys.

Z innych danych – prokuratora generalnego – wynika, że kontrolę operacyjną zastosowano w ub. r. wobec 6922 osób, to o ponad pół tysiąca więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 6384.