Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty wobec Pete'a Hegsetha zostały podniesione przez "Washington Post"?
- Jakie są reakcje amerykańskich parlamentarzystów na doniesienia dotyczące ataku na łódź z 2 września?
- Jakie wątpliwości prawne wywołuje atakowanie łodzi na wodach międzynarodowych?
Amerykanie od 2 września prowadzą na wodach międzynarodowych ataki na łodzie, które mają być wykorzystywane do przerzutu narkotyków do USA. Początkowo Amerykanie atakowali jedynie cele na Morzu Karaibskim, z czasem rozszerzyli te ataki również na cele na Pacyfiku. Wielu obrońców praw człowieka alarmuje, że ataki te stanowią złamanie prawa międzynarodowego i tzw. zabójstwa pozasądowe – Amerykanie nie przedstawiają bowiem żadnych dowodów dotyczących tego, że osoby znajdujące się na pokładach łodzi są uzbrojone i stanowią bezpośrednie zagrożenie dla USA, co usprawiedliwiałoby użycie przeciwko nim armii.
Kongres zajmie się doniesieniami „Washington Post”. Czy Pete Hegseth wydał rozkaz dobijania ocalałych w amerykańskim ataku z 2 września?
Z informacji przekazanych przez „Washington Post” wynika, że 2 września Hegseth miał wydać ustne polecenie przeprowadzenia drugiego ataku na ocalałych z przeprowadzonego wcześniej ataku na łódź, którą mieli płynąć domniemani przemytnicy narkotyków, ponieważ nie wszyscy płynący łodzią zginęli w pierwszym ataku. Łącznie w ataku tym miało zginąć – jak podawała strona amerykańska – 11 osób.
Amerykańscy parlamentarzyści przyznają, że nie wiedzą, czy doniesienia dziennika są prawdziwe, a część polityków Partii Republikańskiej wyraża daleko idący sceptycyzm. Wszyscy jednak są zgodni, że atakowanie rozbitków po zatopieniu łodzi przez armię USA budziłoby poważne wątpliwości prawne. – To urastałoby do rangi zbrodni wojennej, gdyby było prawdą – powiedział senator Tim Kaine, polityk Partii Demokratycznej.