Wydział Cyberprzestępczości Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi bada sprawę gróźb wobec Tomasza Karaudy, rezydenta chorób wewnętrznych, aktywnie promującego w mediach, również społecznościowych, szczepienia przeciw Covid-19. Po przesłuchaniu lekarza w charakterze pokrzywdzonego prokuratura zdecydowała o objęciu go ochroną policyjną.

Czytaj także:

Koronawirus: atak na lekarza, ratownika i górnika traktowany jak stalking

Bać się wystarczająco

Doktor Karauda pogróżki dostawał od protestu rezydentów w 2017 r., ale dopiero w czasie pandemii hejterzy przestali się cenzurować. Prócz e-maili z obietnicą śmierci i niewybrednych komentarzy w mediach społecznościowych lekarz musiał znosić zaczepki na ulicy.

Dowody w postaci kilkudziesięciu e-maili i wpisów w mediach społecznościowych prawnicy Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi dołączyli do zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z art. 190 § 1 kodeksu karnego – groźby pozbawienia życia lub zdrowia.

Zawiadomienie zostało złożone pod koniec czerwca, a na początku sierpnia, podczas przesłuchania w prokuraturze w charakterze pokrzywdzonego, dr Karauda usłyszał, że dostanie ochronę policji.

Na taką opiekę nie mogła liczyć dr n. med. Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, która zawiadomienie do prokuratury o użyciu wobec niej gróźb karalnych złożyła w listopadzie 2020 r. Choć anonimowy hejter groził jej w internecie dekapitacją, prokuratura uznała, że diagnostka „nie boi się wystarczająco", i odmówiła wszczęcia postępowania.

Dziewięć miesięcy później, już po atakach na punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim i próbie podpalenia sanepidu w Zamościu, prokuratura uznała, że lepiej nie igrać z ogniem, i chroni dr. Karaudę.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Zdaniem atakowanych na powstrzymanie przypadków agresji może być już za późno.

– Ochroną powinno się objąć wszystkich medyków, którym grożono śmiercią za propagowanie zgodnej z nauką wiedzy o koronawirusie i szczepieniach – mówi dr Kłudkowska.

Władza się troszczy

Zdaniem prawników na hejt wobec szczepiących państwo powinno reagować wcześniej, choćby uświadamiając atakowanym, że powinni zgłaszać takie przypadki.

– Przestępstwa związane z hejtem w internecie ścigane są na wniosek pokrzywdzonego lub z oskarżenia prywatnego. Tak długo, jak adresaci nie będą reagować, hejterzy dalej będą mogli czuć się bezkarni. Liczba spraw rozpatrywanych przez sądy jest pochodną reakcji osób pokrzywdzonych – mówi Juliusz Krzyżanowski, adwokat w Baker McKenzie.

A Rafał Kania, radca prawny, partner w Sandero, uważa, że państwo zachowało się właściwie. – Objęcie lekarza ochroną policji jest formą pokazania, że państwo traktuje przypadki hejtu bardzo poważne. Jednocześnie jest bezradne, bo część ataków jest anonimowa i rząd ma ograniczone możliwości ich ścigania – zauważa prawnik.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Witold Zontek, Katedra Prawa Karnego UJ, Krakowski Instytut Prawa Karnego

Groźby karalne wobec medyków to efekt braku reakcji na agresywne działania antyszczepionkowców. Przyzwolenie dla mowy nienawiści zawsze historycznie przeradzało się w akty agresji. Prawo karne nie jest od rozwiązywania wszelkich problemów społecznych i często staje się kontrproduktywne. Potrzebne jest zdecydowane stanowisko rządzących sprzeciwiające się groźnym medycznym fake newsom. Tymczasem rządzący puszczają polityczne oko do antyszczepionkowców. Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak mówi, że nie zgodzi się na szczepienia w szkole i rozumie wątpliwości rodziców. Posłowie koalicji rządzącej robią show z interwencji poselskiej w domu dziecka, gdzie rzekomo zmuszano do szczepień, a Konfederacja ze specyficznie rozumianych wolnościowych postulatów zrobiła program polityczny de facto trywializujący skutki pandemii. Państwo toleruje i czasem wręcz przywala na takie „wyrażanie opinii".