Komisja rewizyjna Rady Warszawy działa bez pośpiechu i bez większego zainteresowania zleconymi do kontroli sprawami. Praca radnych polega głównie na... czekaniu. W komisji leżą tematy zlecone jeszcze na początku 2011 r. I nic nie wskazuje na to, by szybko się zakończyły wnioskami.
Do pracy w tej komisji zgłosiło się dziewięć osób – większość z PO. Rok temu utworzyły trzyosobowe zespoły i podzieliły między siebie osiem tematów do weryfikacji.
Na pierwszy ogień poszła kontrola dotycząca przejęcia przez miasto dróg w Wilanowie od spółki Polnord. W podtekście: zbadanie powiązań między urzędnikami dzielnicy a deweloperem. Szefem zespołu została Paulina Piechna-Więckiewicz (SLD). I ta jedyna kontrola ma szansę wkrótce zakończyć się wnioskami. Niewykluczone, że będzie zawiadomienie do prokuratury.
– Formalnie proces weryfikacji dokumentów się zakończył. Trwa przygotowywanie protokołu – wyjaśnia szef komisji rewizyjnej Maciej Wyszyński (PO).
A inne sprawy? Urzędnicy mieli np. sprawdzić umowy cywilnoprawne ratusza, decyzje dzielnicy o umarzaniu długów czy przeanalizować kontrakty na największe warszawskie inwestycje prowadzone przez Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta pod względem zawierania aneksów z wykonawcami po przetargach.
Ta ostatnia kontrola nie ruszyła nawet z miejsca.
Dokładni byliśmy
Zespół Andrzeja Golimonta (SLD) miał ocenić politykę kadrową na Pradze-Północ, m.in. zatrudnianie osób z politycznego lub rodzinnego klucza w tamtejszym Zakładzie Gospodarowania Nieruchomościami.
– Gdy zaczęliśmy pracę, od radnych PO usłyszałem, że możemy sobie sprawdzać, oni nie będą się wtrącać. A od radnych SLD, że wierzą urzędnikom, iż wszystko jest w porządku. W rezultacie o konkretne dokumenty pytał tylko PiS – słyszymy od radnych opowieści o sposobie podejścia do tematu.
„Czynności kontrolne" się zakończyły. Ale od pół roku nie może powstać protokół z prac radnych. Dlaczego to tak długo trwa? – Dokładni byliśmy – odpowiada Andrzej Golimont.
– Rada Warszawy pewnie otrzyma protokół w maju. Ale nieprawidłowości nie stwierdziliśmy – wyjaśnia.
Zespół radnego Pawła Lecha (PO) miał prawdziwie bojowe zadanie – sprawdzenie prawidłowości przetargu na rozbudowę oczyszczalni ścieków Czajka. To największa inwestycja w Polsce dofinansowana z Unii Europejskiej, prowadzona przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji.
Już na etapie przetargu były wątpliwości, czy wybrano najkorzystniejszą ofertę, ale kontrowersje z czasem ucichły.
Dziś miejskiej spółce nie jest na rękę, by rozgrzebywać je od nowa. I radni od roku potulnie czekają na udostępnienie dokumentów.
– Początkowo MPWiK odmówiło dostępu do umów, opierając się na kodeksie spółek. Poprosiliśmy zatem o udostępnienie dokumentów za pośrednictwem miejskiego Biura Nadzoru Właścicielskiego. Jest szansa, że wkrótce je otrzymamy – wyjaśnia radny Paweł Lech. Zaznacza jednak, że to, co otrzymają, może liczyć nawet... tysiąc stron. A analiza potrwa.
Lenistwo czy metoda
Czy to celowe działanie na zwłokę, czy po prostu lenistwo radnych?
– Zdominowana przez PO komisja po prostu nie pełni swojej funkcji tak, jak powinna, a udając zapracowanie, odmawia kolejnych kontroli, przez co chroni prezydent Warszawy – ocenia radny PiS Jarosław Krajewski.
– Ja nie mam żadnych narzędzi do tego, żeby radnych zmobilizować do szybszej pracy – rozkłada ręce szef komisji rewizyjnej. – Na każdym posiedzeniu pytam o postępy prac, proszę, żądam. Do dwóch kontroli nie udało się w ogóle znaleźć chętnych.
Nikt z radnych nie chce np. sprawdzać specyficznego obiegu dokumentów podczas ubiegania się firm z branży hazardowej o koncesję na prowadzenie kasyna. Opisywaliśmy tę sprawę wielokrotnie.
A gdy radni PiS wnioskowali o kontrolę procedury prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, usłyszeli od PO: – Nie. Jeszcze nie teraz. Jesteśmy zapracowani.
Wkrótce wsparciem dla rajców kontrolerów ma być prawnik, którego biuro rady oddeleguje do pomocy w pisaniu pytań i protokołów.