Akty powołania wręczyła szefowa  Kancelarii Prezydenta RP Grażyna Ignaczak-Bandych. Podkreśliła, że zespół powstał z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy i jest odpowiedzią na postulaty, które do niego wpływały.

– Prezydent podziela pogląd, że reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości powinna być kontynuowana, a powołanie Zespołu jest kolejnym krokiem zmierzającym w tym kierunku – zaznaczyła Ignaczak-Bandych.

Zwróciła uwagę, że doświadczenia z przeszłości w Polsce, ale także obecne z innych krajów, w których funkcjonują sędziowie pokoju, wskazują jednoznacznie na fakt, że sprzyja to poprawie procesu wymiaru sprawiedliwości i odciąża sądy powszechne, skraca czas oczekiwania na rozstrzygnięcie, prowadzi do odbiurokratyzowania procesu, a w efekcie do zwiększenia zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości.

Inauguracyjne posiedzenie zespołu z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy odbędzie się w przyszłym tygodniu. Do prac zespołu prezydent zaprosił przedstawiciela ministra sprawiedliwości i pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, kilkoro swoich doradców oraz pracowników merytorycznych Kancelarii Prezydenta.

Pomysł wprowadzenia w Polsce instytucji sędziów pokoju  pojawił się jeszcze przed objęciem władzy przez PiS w 2015 r. Chodziło o odciążenie sędziów od orzekania  drobnych sprawach.

Resort Zbigniewa Ziobry proponował, by sędzia pokoju był wybierany w wyborach powszechnych  na poziomie powiatu 5-letnią kadencję. Nie musiałby mieć wykształcenia prawniczego, warunkiem koniecznym byłoby  natomiast życiowe doświadczenie. Minimalny wiek kandydata to 35 lat. Sądy powszechne miałyby rozpatrywać jedynie odwołania od  werdyktów sędziów pokoju.

W styczniu o swoim projekcie informowali posłowie Kukiz'15. Sędzią pokoju mógłby zostać tylko prawnik z polskim obywatelstwem. Warunkiem byłoby też ukończenie 26 lat,  niekaralność i nieskazitelny charakter. Chęć ubiegania się o stanowisko należałoby zgłosić Krajowej Radzie Sądownictwa, a wybór następowałby na 5-letnią kadencję i miałby być zatwierdzony ślubowaniem w obecności prezydenta. Jeden sędzia pokoju, miałaby przypadać na 10 tysięcy mieszkańców i zajmować się najprostszymi sprawami cywilnymi i karnymi.