Jakie korzyści one niosą, a jakie zagrożenia mogą im towarzyszyć? Niewątpliwą korzyścią dla firmy jest możliwość zaoszczędzenia pieniędzy na proces rekrutacyjny. Zwykle pracownik, który kogoś poleci, a ta osoba zostanie zatrudniona, dostaje dodatkowe wynagrodzenie – znacznie niższe niż to wypłacone zewnętrznej firmie. Jest to oczywiście konkretna korzyść również dla samego pracownika. Dodatkową zaletą jest angażowanie pracowników w sprawy firmy ponad ich podstawowe obowiązki, dzięki czemu będą mogli się poczuć dowartościowani. W zamyśle takiego rozwiązania jest również pozyskanie pewniejszych pracowników. Zarekomendowany kandydat, która podpisze umowę z nowym pracodawcą, będzie podświadomie zobowiązany do tego, aby nie zawieść osoby, która ją poleciła.
Wielu moich klientów, którzy wprowadzili system rekomendacji, musiało go jednak po kilku miesiącach zrewidować, przenosząc zapłatę za polecenie na czas po okresie próbnym lub po roku pracy nowego pracownika. Często bowiem w takich sytuacjach firma nie dokonywała pełnej analizy kandydata i opierała się na zaufaniu do opinii własnego pracownika. Kolejny problem to zrobienie z rekomendacji niezdrowego sposobu na dodatkowy zarobek. W firmach mających wysoki współczynnik rotacji (np. call center) dla pewnej grupy pracowników rekomendacje stały się sposobem na zarabianie sporych pieniędzy, co jednak negatywnie przełożyło się na jakość realizacji ich obowiązków. Dla mnie najistotniejszym problemem jest jednak kwestia lojalności oraz odpowiedzialności, których trudno oczekiwać od osób będących w wieloletnich prywatnych relacjach. Nikt otwarcie tego nie mówi, ale programy rekomendacyjne są przykładem czystego nepotyzmu, oczywiście w szerszym kontekście relacji. Firmy zaś najczęściej nie widzą zagrożeń, które niesie za sobą zatrudnienie kolegi. Znam przykłady tworzenia się w firmach nieformalnych grup złożonych z rekomendowanych pracowników, które to potrafią mocno nadszarpnąć jednością organizacji poprzez wywieranie negatywnych presji na kolegów będących poza kręgiem relacji. Znacznie trudniej jest również utrzymać zasady poufności, a to może się przyczynić np. do poinformowania samego zainteresowanego o planach zwolnienia go. Oczywiście w imię koleżeńskiej lojalności. Programy rekomendacyjne nie są z gruntu złe, ale wymagają bardzo dużej uwagi ze strony menedżerów, aby nie przerodziły się w programy rezygnacyjne.
Bartłomiej Piwnicki, dyrektor zarządzający firmy doradczej UBP Consulting z wieloletnim doświadczeniem w rekrutacji specjalistów i menedżerów