Ogólnopolskie badanie nastrojów pośredników przeprowadził portal Nieruchomosci-online we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym we Wrocławiu. W ankiecie wzięło udział ponad 700 agentów i właścicieli biur. Pytano m.in. o udział zakupów za gotówkę, podaż, popyt, ceny.

Z badań wynika, że w ostatnim roku (wrzesień 2020 – wrzesień 2021) transakcji gotówkowych wyraźnie przybyło. – Największy wzrost zaobserwowaliśmy na rynku mieszkań i działek. W przypadku mieszkań trend ten potwierdziło aż 71,1 proc. badanych, w przypadku działek 68,8 proc. Na rynku domów wzrost transakcji gotówkowych zauważyło 51,2 proc. ankietowanych – podaje portal Nieruchomosci-online.pl. – Inaczej jest na rynku lokali i budynków użytkowych, który najboleśniej odczuł skutki pandemii. Tu spadek udziału transakcji gotówkowych zaobserwowało 15,6 proc. pośredników.

Transakcyjne łańcuchy

11,3 proc. badanych ocenia, że udział transakcji za gotówkę na rynku mieszkań to mniej niż 20 proc. 26,8 proc. uważa, że takie zakupy stanowią od 20 do 40 proc., 35,3 proc. mówi, że od 40 do 60 proc., 17 proc. – od 60 do 80 proc. 9,5 proc. pośredników odnotowało ponad 80-proc. udział zakupów lokali za gotówkę.

Na rynku domów o mniej niż 20-proc. udziale transakcji gotówkowych mówi 29,9 proc. badanych. O 20–40-proc. – 33,9 proc., o 40–60-proc. – 23,5 proc., o 60–80-proc. – 9 proc., a o ponad 80-proc. – 3,7 proc.

Na rynku działek wygląda to tak: mniej niż 20-proc. udział zakupów za własne odnotowuje 8,9 proc. pośredników, od 20 do 40 proc. – 17,4 proc., od 40 do 60 proc. – 19,7 proc., od 60 do 80 proc. – 17 proc., a ponad 80 proc. – 30,4 proc.

– Dla klientów, którzy mają oszczędności, nieruchomości wciąż są bezpieczną lokatą kapitału. Szczególnie chętnie kupowane są działki budowlane – potwierdza Jerzy Sosnowski z gdyńskiego biura Kamienica Nieruchomości.

Także Konrad Klimek, dyrektor agencji Północ Nieruchomości Kraków, ocenia, że zakup nieruchomości za gotówkę jest wciąż bardzo popularny. – Dotyczy to zwłaszcza gruntów i niewielkich mieszkań kupowanych na wynajem – mówi. – Przy dzisiejszym poziomie inflacji to swego rodzaju alternatywa dla coraz mniej opłacalnych lokat. Dodaje, że na działki klienci wydają ok. 200–300 tys. zł. – Na mieszkania kupujący wciąż najchętniej zaciągają kredyty, korzystając z bogatej oferty banków – zauważa dyrektor.

A Marek Kiełpikowski, szef bydgoskiej Arendy, zaznacza, że nawet z perspektywy pojedynczego biura widać większy odsetek transakcji gotówkowych. – Sprzedane zostały praktycznie wszystkie działki budowlane z oferty – mówi. Dodaje, że część transakcji gotówkowych to zakupy po sprzedaży innej nieruchomości. – Klienci kupują większe lokum, gdy poprzednie stało się zbyt ciasne. Takie łańcuchy transakcyjne obejmują często więcej umów: pierwsi biorą kredyt na mieszkanie, kolejni powiększają i kupują większe, następni kupują dom. A wszystko przy pomocy jednego kredytu na początku łańcuszka – zauważa Marek Kiełpikowski. Jednocześnie zastrzega, że na rynku wtórnym przeważają zakupy na kredyt. – Pożyczają młodzi, kupujący po raz pierwszy lub poprawiający sobie warunki – mówi. – Praktycznie stały wzrost cen powoduje, że łatwo powiększyć mieszkanie, sprzedając i spłacając poprzedni kredyt oraz zaciągając nowy. Dotychczasowe niskie oprocentowanie hipotek i wieloletnie, np. 20-letnie umowy generowały niskie raty. Część klientów, nawet posiadając oszczędności, decydowała się na kredyt, by mieć pieniądze na wykończenia i remonty.

Rynek sprzedającego

Z kolei Maciej Czyż z agencji Północ Nieruchomości Warszawa Giełdowa uważa, że klienci gotówkowi generują coraz większy popyt mieszkania.

– Nawet połowa transakcji odbywa się za gotówkę. Za własne kupujemy kawalerki, dwu- i trzypokojowe mieszkania w dobrych lokalizacjach – mówi. – Zdecydowana większość klientów płaci gotówką także za grunty pod zabudowę jednorodzinną oraz za domy. Kupując nieruchomość dla siebie, klienci wydają najczęściej 500–600 tys. zł. Średnia rośnie z roku na rok. W przypadku zakupów inwestycyjnych, głównie mniejszych mieszkań, kwota jest odpowiednio niższa, zakupy kosztują zwykle 400–500 tys. zł.

Pośrednik Wojciech Kuc, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN), zauważa zaś, że dziś mamy rynek sprzedającego. – Jeśli właściciel nieruchomości dostanie wiele ofert, zawsze wybierze klienta gotówkowego – zaznacza. Za gotówkę, jak mówi ekspert, kupujemy głównie mieszkania do 50 mkw., dla siebie albo na inwestycje. – Jest też duże zainteresowanie działkami rekreacyjno-budowlanymi – mówi Wojciech Kuc. – Na tym rynku wydawane są kwoty do 150 tys. Mówimy o działkach do 100 km od stolicy, ewentualnie na Mazurach, w górach, nad morzem. Klientów interesują też działki z domem letniskowym lub siedliska, gdzie można zamieszkać w weekend lub dłużej, pracując zdalnie.

Trzecia grupa, jak mówi ekspert PFRN, to ludzie z zasobnym portfelem kupujący domy w miejskich aglomeracjach, którzy chcą mieć więcej przestrzeni. – Powodzeniem cieszą się też duże apartamenty w małych kamieniczkach o nowoczesnej architekturze, z czterema czy sześcioma lokalami. Im mniejsze obiekty, tym mieszkania w nich bardziej poszukiwane – zauważa Wojciech Kuc.