Były wicedyrektor Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Krzysztof B., dziś siedzący w areszcie pod zarzutem kierowania grupą przestępczą wyłudzającą VAT, został zwolniony z pracy w Ministerstwie Finansów z powodu podejrzenia, że nie pozbył się udziałów i kontroli w ośmiu spółkach – ustaliła „Rzeczpospolita". To poważny zarzut złamania ustawy antykorupcyjnej, której podlega osoba publiczna. Doniesienie w tej sprawie złożył w styczniu generalny inspektor kontroli skarbowej. Ale to śledztwo prowadzone przez policję pod nadzorem warszawskiej prokuratury wykazało, że zarzut wobec B. był bezpodstawny.

Oświadczenie pod lupą

Rozlicznym spółkom Krzysztofa B. zaczął się przyglądać wywiad skarbowy i CBŚP i w grudniu 2017 r. zachodniopomorski wydział Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo ws. oszustw podatkowych. W efekcie Krzysztof B. oraz Arkadiusz B. (były już szef Krajowej Szkoły Skarbowości) trafili do aresztu pod zarzutem zorganizowania i kierowania grupą przestępczą, która wyłudziła 5 mln zł VAT. Zanim jednak do tego doszło, Krzysztof B., przychodząc we wrześniu 2016 r. do Ministerstwa Finansów na wicedyrektora departamentu, musiał złożyć oświadczenie majątkowe. Ówczesny wywiad skarbowy (specjalny wydział do ich weryfikacji) zbadał je i dopatrzył się nieprawidłowości. Chodziło o podejrzenie, że B. nie pozbył się udziałów w spółkach (co narusza ustawę, bo urzędnik nie może posiadać więcej niż 10 proc. udziałów czy akcji w spółkach). Z tego powodu B. po 3,5 miesiąca pracy – w styczniu 2017 r. – został zwolniony.

Zawiadomienie o nieprawidłowościach w oświadczeniu majątkowym skierował w styczniu tego roku do stołecznej Prokuratury Rejonowej generalny inspektor kontroli skarbowej, dołączając wydruk z internetowej bazy danych Krajowego Rejestru Sądowego.

Nie było przestępstwa

Z wydruku wynikało, że Krzysztof B. występuje w kilku podmiotach jako wspólnik w spółkach prawa handlowego, członek rady nadzorczej, pełnomocnik (osiem podmiotów) bądź jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą (jeden podmiot) – ustalamy w prokuraturze.

Jednak 30 czerwca 2017 r. sprawę umorzono. „Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ w Warszawie umorzyła dochodzenie w sprawie podania nieprawdy w oświadczeniu o stanie majątkowym złożonym przez Krzysztofa B. wobec braku znamion czynu zabronionego" – podaje nam prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Z uzasadnienia wynika, że „przeprowadzone czynności dowodowe, w tym oględziny akt rejestrowych wskazanych przez zawiadamiającego spółek, wykazały, że w dacie objęcia przez Krzysztofa B. stanowiska w MF nie był on członkiem zarządów, rad nadzorczych lub komisji rewizyjnych spółek prawa handlowego, nie posiadał w spółkach prawa handlowego więcej niż 10 proc. akcji lub udziałów przedstawiających więcej niż 10 proc. kapitału zakładowego".

Tymczasem dzisiaj już wiemy, że inne śledztwo – zachodniopomorskiego wydziału Prokuratury Krajowej – ustaliło, że m.in. dwie wskazane spółki miały brać udział w wyłudzeniach VAT, o jakie jest podejrzany Krzysztof B. Ustaliło także, że B. nieformalnie nimi kierował – czego dowodem jest to, że wybierał środki z kont bankowych tych m.in. spółek, ponieważ posiadał do tych kont pełnomocnictwa.