Reklama

Śledztwo „Rzeczpospolitej”: Arcyoszust Wojciech R. Jak krakowski biznesmen niszczy życie milionerom

Niepozorny, ujmujący, na końcu bezwzględny. Ofiary krakowskiego naciągacza tracą dorobek życia. – To arcyoszust, który uczynił z tej działalności dzieło sztuki. Jest wiarygodny, mota sieć z niezliczonych spółek – mówi prawnik, który od lat przygląda się jego przestępczej działalności. „Rzeczpospolita” prześledziła, jak Wojciech R. omotał tak wielu zaradnych milionerów.
Adwokat Bartosza Świderka przyznaje, że przez Wojciecha R. przez dziesięć lat nie wychodzili wraz z

Adwokat Bartosza Świderka przyznaje, że przez Wojciecha R. przez dziesięć lat nie wychodzili wraz z klientem z sądów i prokuratur. W pewnym momencie „na biegu” mieli 110 spraw

Foto: PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kim jest Wojciech R., krakowski biznesmen?
  • Jakie konsekwencje finansowe poniósł Bartosz Świderek w wyniku współpracy z Wojciechem R.?
  • Dlaczego Wojciech R. nie odbywa w pełni zasądzonej kary więzienia?
  • Jak Wojciech R. wpłynął na życie Mariusza poprzez swoje działania biznesowe?

Mariusz: – Ten człowiek rozwalił mi życie. Dziś już wiem, że jest nas więcej. R. jest nietykalny, niezniszczalny.

Wojciech R. pojawia się w życiu Mariusza w 2019 r., kiedy ten rozpaczliwie szuka sposobów, by odzyskać pieniądze zainwestowane w obligacje Gerda Broker – ponad 30 mln zł po sprzedaży rodzinnej firmy produkującej żywność bez glutenu, którą Mariusz wraz z żoną budował przez 20 lat. Zaczynali od zera, z pieniędzy z wesela, pierwszy zakład otworzyli w szklarni, wszystkiego nauczyli się sami. Kiedy uznali, że praca pochłania całe ich życie i mają dość, sprzedali firmę wraz z patentami. Gerda Broker, która miała rozsądnie zainwestować ten kapitał, okazała się jednak piramidą finansową, ale to Mariusz uświadomił sobie dopiero kilka lat później, kiedy w 2020 r. jej szefów zatrzymało CBA. Mariusz zaczyna wtedy rozpaczliwie szukać sposobu, by odzyskać włożone miliony. I nagle w jego życiu pojawia się Wojciech R.

Biznesmena poleca mu jego kuzyn. Zachwala go jako „człowieka o szerokich kontaktach i wielkich możliwościach”. Ojciec Wojciecha R. był europosłem Samoobrony, matka jest znaną w Krakowie lekarką i biegłą sądową. Mariusz: – Nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Pomyślałem: „co za buc”. Ale było w nim coś, co uśpiło moją czujność i mu niestety zaufałem. Zaczął mnie wciągać w swoją grę. I obiecał, że pomoże mi odzyskać te środki.

Znika krakowski milioner, w tle konflikt z Wojciechem R.

W tym samym czasie Wojciech R. zostaje oskarżony przez prokuraturę w Bielsku-Białej o sprawstwo kierownicze w oszustwie na 6 mln zł. Mariusz wtedy nie ma o tym pojęcia. Oszukanym jest Zbigniew P., wspólnik R., krakowski milioner z listy najbogatszych Polaków, który dorobił się wielkich pieniędzy na inwestycjach w branży tytoniowej, a także na produkcji kryształów, hodowli drobiu, leasingu aut. W 2013 r. wtedy 76-letni Zbigniew P. znika bez śladu. W grudniu 2017 r. policja odnajduje jego ciało.

Reklama
Reklama

„Gdy zaginął, oprócz wersji porwania sprawdzano, czy nie wyjechał za granicę. Wiązano też jego zniknięcie z procesem wspólnika, który miał sprawę o oszustwo. P. miał tam zeznawać jako świadek 13 lipca 2013 r., ale 22 czerwca przepadł” – napisała w grudniu 2017 r. „Gazeta Krakowska”. Wtedy z Wojciechem R. formalnie walczą już synowie zaginionego Zbigniewa P. – chcą odzyskać pieniądze ukradzione ojcu. Śledztwo nie wykazało jednak, że Wojciech R. w jakikolwiek sposób maczał palce w tym porwaniu.

Czytaj więcej

Wysoka wykrywalność przestępstw w Małopolsce

Porywaczem Zbigniewa P. był Bogusław K. Milioner został uprowadzony z własnego mieszkania w kamienicy, a celem był półmilionowy okup. Pieniędzy K. nigdy nie odebrał, bo zamknął Zbigniewa P. w skrzyni i w niej milioner zmarł. Bogusław K. – również dla okupu – porwał także 10-letniego chłopca.

Cała sprawa nie skończyła się jednak dla Wojciecha R. dobrze. Zbigniew P. zanim zniknął, dał się namówić R. do wspólnego biznesu – każdy ze wspólników wniósł aportem majątek wart po 5 mln zł. Ale zdaniem prokuratury Wojciech R. oszukał swojego wspólnika, zawyżając wartości swoich działek. I to podwójnie. – Między stronami w końcu doszło do ugody. Ale zaraz po jej podpisaniu Wojciech R. przestał ją realizować. I ponownie oszukał Zbigniewa P. – mówi „Rzeczpospolitej” anonimowo prawnik, który w tamtej sprawie uczestniczył. Sprawy podzielono na dwie odrębne. W obu Wojciech R. ostatecznie został prawomocnie skazany na 6,5 roku bezwzględnego więzienia. Wyrok „o oszustwo na ugodzie” przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej zapada w maju 2022 r. W grudniu 2024 r. Wojciech R. przegrywa apelację. Synowie Zbigniewa R. odzyskują niewielką część długu.

Prawnik z Krakowa, który od lat przygląda się działalności Wojciecha R.: – To arcyoszust, który uczynił z tej działalności dzieło sztuki. Ma taki dar, że potrafi wciągnąć w swe sidła nawet wyrafinowanych biznesmenów, jest przekonujący, wiarygodny, mota sieć z niezliczonych spółek, co powoduje, że nikt nie chce się tym zająć. Borykałem się z nim przez lata. Dzięki matce lekarce miał wejścia w środowisku lekarskim i szastał zwolnieniami od lekarzy rozlicznych specjalności. 

Jeden z prokuratorów, który natknął się na Wojciecha R., nazywa go „profesorem oszustwa”. Adwokaci, którzy go poznali, mówią, że „to osobowość socjopatyczna”, która „czerpie przyjemność z wyprowadzania ludzi w pole”.

Reklama
Reklama

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

W 2015 r. krakowska „Gazeta Wyborcza” pisze o stowarzyszeniu STOP Oszustom w Biznesie, które powstało właśnie w efekcie działań Wojciecha R. „Pomysłodawcami powołania organizacji była grupa przedsiębiorców, których połączył jeden człowiek – krakowski biznesmen Wojciech R. Wszyscy oni byli kiedyś biznesowo związani z tą osobą i wszyscy padli ofiarą jej nieuczciwych praktyk biznesowych. Kontakty biznesowe z Wojciechem R. dla każdego z nich skończyły się bardzo źle – upadłością ich firm lub poważnymi problemami finansowymi i prawnymi”. Stowarzyszenie już nie istnieje, ale mimo upływu dekady grupa przedsiębiorców, która straciła pieniądze na biznesie z Wojciechem R., nadal działa.

Biznes z sąsiadem. Bartosz Świderek prawie traci rodzinną spółkę

Bartosza Świderka, znanego lubelskiego biznesmena znajomość z Wojciechem R. prawie pozbawiła rodzinnej spółki Pol-Inowex. To znana w całej Europie lubelska spółka zajmująca się relokacją zakładów przemysłowych. Rodzina Świderków przez ponad 10 lat próbowała wykaraskać się z kłopotów, w które wpędził ją Wojciech R. I odzyskać rodzinną spółkę budowaną przez pokolenia. – Miałem pecha – odpowiada „Rzeczpospolitej” Bartosz Świderek. Pytamy, jak się poznali w 2002 r. – Mamy obok siebie nieruchomości w Kościelisku. 

Wojciech R. namówił Bartosza Świderka na wspólny biznes i zakup domów wczasowych m.in. w tej podzakopiańskiej miejscowości, ale także w Cieszynie i Wiśle. Wojciech R. podjął się też nieformalnego uczestnictwa w przekształceniu Pol-Inoweksu. O tym, jak się to skończyło, mówi 144-stronicowy akt oskarżenia, jaki skierowała do sądu krakowska prokuratura przeciwko Wojciechowi R. i siedmiu jego współpracownikom. Czterech z nich dobrowolnie poddało się karze. 

R. oskarżony jest przede wszystkim o wielokrotne oszustwo wielkich rozmiarów w czynie ciągłym. Chodzi m.in. o inwestycję w Kościelisku, którą Świderek i R. mieli finansować po połowie, a „w rzeczywistości od początku i w całości finansował Bartosz Świderek”. A także o takie przekształcenie Pol-Inoweksu, że Świderkowie utracili warte ponad 24 mln zł akcje swojej rodzinnej firmy na rzecz Wojciecha R. Akt oskarżenia precyzyjnie opisuje, jakiej mistrzowskiej inżynierii finansowej dokonał R. przy pomocy swoich ludzi, by przejąć Pol-Inowex. M.in. fikcyjnej umowy pożyczki, którą jako wierzytelność przedstawiono w sądzie, by „ukraść” Świderkom rodzinną spółkę pod pozorem przekształcenia jej w spółkę komandytową. Akt oskarżenia opisuje również, jak Wojciech R. namówił Bartosza Świderka do wspólnego zainwestowania po 10 mln zł w zakup dwóch domów wczasowych – w Wiśle i Cieszynie. I tu również, co wykazało śledztwo, R. oszukał wspólnika. M.in. na pieniądzach na remont tych hoteli, których część wydawał na remont i wyposażenie swoich prywatnych nieruchomości – w Myślenicach i Krakowie. Jeden z podejrzanych, Piotr M. zeznał, że Wojciech R. choć formalnie nie widnieje w wielu spółkach, które brały udział w łańcuchu oszustw, „miał ostateczne zdanie” i „wydawał innym osobom stosowne polecenia, mimo iż nie był w żaden sposób związany z tymi podmiotami”.

Ryzyko gospodarcze dziwnym trafem zawsze opłacało się jednej stronie – Wojciechowi R.

mec. Jarosław Chojnacki, adwokat Bartosza Świderka

Reklama
Reklama

Jak przekonujący potrafi być R.? Wojciech R. potrafił osaczać.  Bartosz Świderek został poproszony, by był ojcem chrzestnym córki Wojciecha R., wspólnie spędzali święta. – Wzbudzał zaufanie, usypiał czujność. Jego modus operandi działania polegał na tym, że brał wartościowe aktywa, a oddawał śmieci. I wszystko początkowo na papierze wyglądało dobrze – wspomina Bartosz Świderek. 

Wojciech R. nie tylko nie pomaga. Macha marchewką na horyzoncie i wyciąga kolejne miliony

Mariusz w 2019 r. nie ma pojęcia, że Wojciech R. nie tylko mu nie pomoże z odzyskaniem środków z Gerda Broker, ale do 2021 r. wyłudzi od niego kolejne pieniądze, działki i nieruchomości. – R. zaproponował mi, żebym wniósł wszystkie swoje wierzytelności wobec Gerdy Broker do jego zamrożonej spółki, bo tylko w taki sposób je odzyska. Miałem w niej 50 proc. – wspomina przedsiębiorca. Z tej spółki jego prywatne wierzytelności później wylądują w innej spółce kontrolowanej już tylko przez Wojciecha R. i jego współpracowników z Warszawy, nad którą Mariusz nie będzie miał żadnej kontroli. – Kiedy dziś poszkodowani Gerdy Broker odzyskują część pieniędzy, moje trafiają już do spółki Wojciecha R. – przyznaje z żalem. 

Wojciech R. zwodzi go, omamia, pokazując, jak „dużo robi”, by mu pomóc. – Praktycznie wszystkie spotkania z nim odbywały się w dziwnych miejscach: nad jeziorem, w KFC, w parku. Nie zostawia śladów cyfrowych, wydrukowane dokumenty do podpisu przynosi osobiście, wręcza je jakby „na odchodne”, kiedy człowiek już nie ma czasu ich przeczytać dokładnie, wykorzystując zaufanie. Pod płaszczykiem różnych koniecznych kosztów wyłudza ode mnie blisko 2 mln zł. I cały czas machał do mnie marchewką na horyzoncie. Żyłem jego obietnicami.

Według Mariusza Wojciech R. ma dziesiątki nieruchomości. – Łupił nie tylko takich dużych jak Świderek czy ja, ale także zwykłych pojedynczych ludzi, którzy coś atrakcyjnego posiadali, np. kamienicę czy inną nieruchomość – opowiada. 

Reklama
Reklama

Mariusz dzięki znajomej osobie z PwC poznaje jednego z najbogatszych Polaków, największego producenta i eksportera pieczywa. W tunelu widzi światełko, by zacząć wszystko od zera. Zna się na piekarnictwie, robił to przez dwie dekady. Popełnia jednak – jak dziś mówi – błąd. Dopuszcza Wojciecha R. do swojego biznesu i na spotkanie w Warszawie, które ma zdecydować o jego „być albo nie być”, przyjeżdża z nim.

Zabójstwa w Unii Europejskiej. Średnia liczba zabójstw na 100 tys. mieszkańców w krajach UE. Źródło:

Zabójstwa w Unii Europejskiej. Średnia liczba zabójstw na 100 tys. mieszkańców w krajach UE. Źródło: Eurostat, dane za 2023 rok

Foto: PAP

Relacjonuje to tak: – Wojtek przedstawia się tylko imieniem. Inwestor w otoczeniu współpracowników kilkukrotnie dopytuje o nazwisko, kiedy Wojciech R. w końcu je podaje, jeden z prawników wpisuje coś do komputera i po chwili ekran przesuwa do inwestora. Atmosfera spotkania nagle się zamraża i Wojciech R. zostaje wyproszony ze spotkania. Mariusz twierdzi, że później „kreując nierzeczywisty obraz, ustawia go przeciwko inwestorowi”. – Od prawnika inwestora, który zrezygnował ze współpracy ze mną, usłyszałem: „Źle, że przyprowadziłeś tego kryminalistę”. Dziś wiem, że on pomyślał, że ja chcę go oszukać. A ja jeszcze wtedy naprawdę wierzyłem, że Wojciech R. chce mi pomóc.

Kontakty R. i Mariusza urywają się dopiero w lipcu 2024 r.

Wojciech R. oskarżony o kolejne oszustwo

Mec. Jarosław Chojnacki, adwokat rodziny Bartosza Świderka przyznaje, że przez Wojciecha R. przez 10 lat nie wychodzili  wraz z klientem z sądów i prokuratur. W pewnym momencie „na biegu” mieli 110 spraw. – Zajmowałem się praktycznie tylko tą sprawą. Organy ścigania przez dłuższy czas widziały w niej konflikt wspólników, zwykłe transakcje gospodarcze, obarczone przecież ryzykiem, i umarzały sprawy z powodu braku znamion czynu zabronionego. Tyle tylko, że ryzyko gospodarcze dziwnym trafem zawsze opłacało się jednej stronie – Wojciechowi R., a ofiara zostawała z niczym. We wszystkich sprawach, gdzie występuje R., trzeba pójść nie tylko za dokumentami, ale przede wszystkim za pieniędzmi – mówi „Rzeczpospolitej” mec. Chojnacki. 

Reklama
Reklama

Tak na sprawę patrzy prok. Michał Burdajewicz z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, specjalizujący się w cyberprzestępczości gospodarczej, oszustwach giełdowych i kryptowalutach. Śledztwo trwało osiem lat, Burdajewicz był trzecim referentem sprawy. Pod koniec czerwca 2023 r. skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi R. i siedmiu jego współpracownikom. Wśród nich jest także szwagier Wojciecha R. – Jerzy S., krakowski adwokat, którego żona jest urzędniczką tamtejszej skarbówki, co zdaniem ludzi, którzy znają R., „ma znaczenie”. Czterech z nich przyznało się do winy i złożyło wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

Czytaj więcej

Adam Roguski: Polscy milionerzy wolą luksusowe samochody i spa niż nieruchomości

Proces ruszył dopiero w tym roku – przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu po wyłączeniu krakowskiego sądu. Wojciechowi R. grozi do 12 lat więzienia. Prokuratura zrobiła zabezpieczenia na kilkunastu oficjalnych nieruchomościach R., co w przyszłości pozwoliłoby odzyskać Świderkom całość ukradzionych pieniędzy. Kwota sięga ok. 50 mln zł.

Arcyoszust idzie odsiedzieć pierwszy wyrok. Ale na krótko

Tuż przed majówką 2025 r. Wojciech R. został zatrzymany przez policję i osadzony w areszcie śledczym przy ul. Montelupich w Krakowie. Miał do odsiedzenia wyrok sześciu i pół roku więzienia za poprzednie oszustwa na rodzinie porwanego krakowskiego milionera. – Byłem zaskoczony, że w ogóle poszedł siedzieć. Miałem sygnał ze środowiska, że R. wyroku nie odsiedzi – mówi nam jeden z prawników. Jego wątpliwości szybko się zmaterializowały.

Krakowski sąd zgodził się na przerwę w odsiadce. Zamiast sześciu i pół roku Wojciech R. odsiedział tylko cztery miesiące

Reklama
Reklama

Po zaledwie czterech miesiącach pobytu w więzieniu, 1 października 2025 r. Wojciech R. wyszedł na wolność. Przerwy w wykonywaniu kary pozbawienia wolności udziela mu Sąd Okręgowy w Krakowie na okres czterech miesięcy. Powodem są „względy zdrowotne (ciężka choroba w rozumieniu art. 150 k.k.w.)”. Rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Maciej Czajka odpisuje na nasze pytania: „W sprawie sąd zapoznawał się m.in. z opiniami biegłych lekarzy Aresztu Śledczego w Krakowie oraz zaświadczeniami lekarskimi przedłożonymi przez obrońcę”. Dlaczego nie może – jeśli to prawda – być leczony w warunkach zakładu karnego np. na oddziałach szpitalnych?

Sędzia Maciej Czajka wyjaśnia, że „w tym konkretnym wypadku dotyczy to szeroko planowanej diagnostyki i ewentualnych zabiegów operacyjnych”. 

Wojciechowi R. nie wydano nawet zakazu opuszczania kraju. Potwierdza to sędzia Czajka: „Skazany nie został objęty dodatkowymi obostrzeniami na wolności. Leczenie za granicą nie zostało wprost wskazane we wniosku, sąd nie ma możliwości zakazania skazanemu opuszczania kraju. Zaświadczenia lekarskie przedłożone przez obrońcę skazanego były informacją o stanie zdrowia i planowanym leczeniu. Zawierały także opinię psychologiczną, która jednak nie dotyczyła kwestii związanych z planowanym leczeniem”.

13 października Wojciech R. pojawił się w sosnowieckim sądzie w otoczeniu swoich obrońców. Wyglądał niepozornie: łysawy, w kwadratowych okularach, w szarym garniturze. – Nie wyglądał na chorego, zresztą wiemy, że po wyjściu z zakładu karnego ruszył do pilnowania swoich interesów. O odsiadce mówi, że to była tylko pomyłka – mówi jeden z oszukanych, który monitoruje działalność Wojciecha R.

Wojciech R. nie ma sobie nic do zarzucenia

Wojciech R. sprawę skazania za oszustwo rodziny krakowskiego milionera uznaje za zamkniętą.  „Ja nie mam żadnego naprawienia szkody, rozliczyłem się z rodziną Państwa P.” – odpisuje „Rzeczpospolitej” mailem.

Sprawę z rodziną Świderków podważa. „Sprawa obecnie jest przed sądem i trudno powiedzieć, jak się zakończy. Ja odniosłem się do stawianych mi zarzutów i to moje stanowisko przekażę Pani. Moim zdaniem osią sprawy jest  bezzasadne obciążenie spółki, którą reprezentowałem (tu podaje nazwę – red.) wekslem na 50 mln zł” – pisze. Ten weksel miała wystawić siostra Bartosza Świderka. Zdaniem W. – „bez żadnego ekonomicznego powodu”.

Czytaj więcej

Centrum kierowania w Ukrainie, ofiary w Polsce – inwazja cybergangów ze Wschodu

Najwięcej miejsca poświęca Mariuszowi. „Pan Mariusz twierdzi, że zawsze wszyscy go oszukują, gdy w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie” – pisze nam Wojciech R. Zarzuca mu „notoryczne unikanie zobowiązań podatkowych i działanie na szkodę Skarbu Państwa” i że prowadzi „milionowe  interesy w szarej strefie”. Wysyła maile z litanią win Mariusza, nazywając je „szeregiem informacji do weryfikacji” – choć w żadnej nie porusza kwestii swojego udziału ani roli, jaką odegrał. Na kilku stronach punkt po punkcie wylicza, komu jest co winien. Podaje adresy, numery ksiąg wieczystych. 

Co na to Mariusz? – Większość tych „faktów” jest nieprawdziwych, a część, jak przenoszenie wierzytelności, to inspirował on sam – stwierdza. Zobowiązania wobec skarbówki? – To efekt moich kłopotów finansowych, z których próbuję wyjść. Mam na to dokumenty, maile.

„Jeżeli uzna to Pani za stosowne, to proszę przekazać te informacje do weryfikacji do Małopolskiego Urzędu Celno–Skarbowego w Krakowie” – zachęca nas Wojciech R.

Bilans Mariusza ze znajomości z Wojciechem R. to depresja, długi, sprawy sądowe, rodzinne życie w rozsypce. – Nie mam nic – mówi z żalem. – Nie mogę na siebie patrzeć w lustrze. Za to, co zrobiłem swojej rodzinie. Pozbawiłem ich środków do życia. I nie mam siły, by zaczynać od początku – przyznaje.

Poza milionami, które utopił w Gerdzie, a które miał odzyskać dla niego R. (a tylko przejął wierzytelności), Mariusz stracił jeszcze ponad 3 mln zł. – 1,7 mln zł w gotówce na wspólne inwestycje z R., które nie wypaliły, m.in. w biogazownie i budowę osiedla bliźniaków pod Krakowem, plus dwie działki o wartości 1,5 mln zł. Wojciech przywłaszczył podstępem nawet 0,5 mln zł w formie działki pod Nowym Tomyślem. Otrzymałem je jako zwrot od pośrednika Gerda Broker, który wcisnął mi obligacje jednej spółki – wylicza Mariusz. 

Wojciech R. z dochodem 8 tys. zł. Nie wraca już do więzienia

W akcie oskarżenia przeciwko Wojciechowi R. do sprawy rodziny Świderków prokurator podał, że jest on kawalerem, ojcem trójki dzieci, ma wykształcenie wyższe, z zawodu menedżer, który prowadzi działalność gospodarczą w Krakowie, gdzie osiąga miesięczny dochód w wysokości 8 tys. zł. I że posiada kilkanaście nieruchomości. – To jest jakiś żart – kwituje jeden z oszukanych. Mariusz podkreśla, że zarówno spółki, jak i inne składniki swojego majątku, w tym wiele nieruchomości Wojciech R. przepisał w ostatnich latach na swoją rodzinę, głównie żonę i jednego z synów.

Mariusz złożył zawiadomienie w prokuraturze o przestępstwo świadomego oszustwa na kwotę 33 mln zł. Sprawa trafiła do wydziału przestępstw gospodarczych policji miejskiej w Krakowie. „Same twierdzenia zawiadamiającego o istnieniu ustnych ustaleń, bez poparcia ich obiektywnymi dowodami, nie pozwalają na przyjęcie, iż doszło do powstania zobowiązania, którego niewywiązywanie się mogłoby stanowić realizację znamion oszustwa” – napisał prowadzący dochodzenie w odmowie wszczęcia śledztwa. Po zażaleniu śledztwo wszczęto ponownie. Sprawę prowadzi prokurator Agnieszka Miller-Uszczyńska. 

Wojciech R. nie wrócił już do więzienia. 18 grudnia złożył ponownie wniosek o przerwę w karze, która kończyła mu się 4 stycznia tego roku. W sprawie nic się jednak nie wydarzyło. 21 stycznia krakowski sąd penitencjarny wstrzymał – do czasu rozstrzygnięcia jego wniosku – wykonanie kary pozbawienia wolności. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Przestępczość
Prezydent Częstochowy zatrzymany przez CBA. Chodzi o korupcję
Przestępczość
Lawinowy wzrost. Grupa z Ameryki Południowej coraz częściej dokonuje przestępstw w Polsce. Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Przestępczość
Gdzie w Warszawie kradną najwięcej samochodów? Giną zwłaszcza pojazdy jednej marki
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama