Po operacji służb na sieć klubów go-go w kilku miastach 19 z 22 zatrzymanych tymczasowo aresztowano. Oprócz oszustw i rozbojów na klientach, jakich mieli się dopuszczać w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, badany jest co najmniej jeden podejrzany zgon w nocnym klubie go-go w Krakowie – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

To była operacja (trwała od piątkowego wieczoru) na niespotykaną skalę, z udziałem pół tysiąca funkcjonariuszy kilku służb – głównie policjantów CBŚP i z komend wojewódzkich, wspieranych przez CBA i KAS, w ramach śledztwa Dolnośląskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Przeszukano ponad 100 lokali, w tym 24 kluby go-go należące – jak podają śledczy – do sieci uprzednio funkcjonujących pod nazwą „Cocomo”.

Wszędzie na klientów miały być zastawiane takie same pułapki

Obecne kluby działały w kilku miastach, miały już inne nazwy, ale należały do jednej sieci, prowadzonej przez trzech mężczyzn. Najwięcej, bo sześć klubów mieściło się w Krakowie, trzy w Warszawie. M.in. w Poznaniu, Wrocławiu, Sopocie, Lublinie, Rzeszowie, Łodzi i Zakopanem – jeden lub dwa. Koordynowano je z „centrali” w Krakowie.

– Stamtąd była kierowana i nadzorowana praca wszystkich klubów sieci, robione zakupy oraz rekrutacja i szkolenie nowych pracowników. Tam znajdowały się serwery monitoringu nagrywające obraz z klubów z różnych miast – wskazuje Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Wszędzie na klientów miały być zastawiane takie same pułapki. Serwowano im drinki ze specjalnie spreparowanych mieszanek alkoholi z dodatkiem tabletek psychoaktywnych.

Już jest 90 pokrzywdzonych, choć lista może się wydłużyć

– Podkręcano tempo, by klient szybko upił się do nieprzytomności. Kelnerki, które słabo radziły sobie z tym zadaniem, były karane finansowo – mówi nam jeden z funkcjonariuszy.

Już odurzony bywalec klubu był „czyszczony” z gotówki i konta. Zawyżano opłaty za drinki, pobierano je dwa razy, ale także, używając telefonów klientów, dokonywano manipulacji na ich kontach bankowych. – Np. zwiększano dzienny limit, podwyższając progi operacji kartą kredytową, a nawet zaciągano pożyczki na kilkadziesiąt tysięcy złotych i w kilka godzin wydawano je w lokalu – twierdzą śledczy.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, już jest 90 pokrzywdzonych, choć lista może się wydłużyć, bo w ciągu kilku lat w podstępny sposób w klubach mogło zostać okradzionych nawet kilka tysięcy osób, w tym cudzoziemcy. W jeden wieczór tracili od kilku tysięcy do nawet miliona złotych – podaje CBŚP.

Oprócz wątków oszustw wyjaśniany jest również zgon co najmniej jednego z klientów – Brytyjczyka, który zmarł w 2017 r. w klubie go-go w Krakowie, po spożyciu znacznej ilości prawdopodobnie „podrasowanego” alkoholu. – Ten zgon jest badany pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci – mówi nam jeden ze śledczych.

Proceder trwał od 2014 do 2020 r., a klubami kierowali trzej mężczyźni uchodzący za biznesmenów. Dotąd nie mieli większych konfliktów z prawem (poza sprawami podatkowymi). Mają na siebie zarejestrowanych kilkadziesiąt spółek.

Prokurator przedstawił zatrzymanym łącznie 400 zarzutów – w tym kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, rozbojów i oszustw co do mienia znacznej wartości. Niektórym dodatkowo pranie pieniędzy i przestępstwa karnoskarbowe.

Czytaj więcej

Policja przejmuje coraz więcej nielegalnej broni

Na trzy osoby nałożono środki wolnościowe (z powodu sytuacji rodzinnej i przyznania się do zarzutów), pozostałe są w areszcie.

Policjanci zabezpieczyli w klubach serwery, sprzęt informatyczny, 4 tys. dysków z monitoringiem i zajęli mienie na ponad 1,2 mln zł. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.