Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła w poniedziałek 16 czerwca sprawozdanie z wyborów prezydenckich. W następnej kolejności trafi ono do Sądu Najwyższego, który zajmie się stwierdzeniem ważności wyboru prezydenta. W sprawozdaniu wskazano na kilka możliwych nieprawidłowości w przebiegu głosowania, które mogły mieć wpływ na ostateczny wynik – rozstrzygnięcie, jaki był ten wpływ, PKW pozostawiła zgodnie z prawem Sądowi Najwyższemu.
Czytaj więcej
Do Sądu Najwyższego trafiło już ponad trzy tysiące protestów wyborczych, a kilka tysięcy kolejnych ma nadejść pocztą. Termin na ich wnoszenie mija...
„Protesty wyborcze i rozstrzygnięcie w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP powinny być dokonywane przez taki skład Sądu Najwyższego, którego status (...) nie budzi żadnych wątpliwości co do zgodności z konstytucją, jak i standardami międzynarodowymi” - głosi poprawka zgłoszona do protokołu, którą poparło pięciu z dziewięciu członków PKW.
Sąd Najwyższy ma 30 dni od ogłoszenia wyników wyborów w II turze na stwierdzenie ważności wyborów – termin ten mija 2 lipca.
Sprawozdanie z wyborów prezydenckich przyjęte przez PKW. Wadliwe protokoły
Sprawozdanie poparło sześciu członków PKW – jeden był przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu.
PKW wskazuje na jedenaście przypadków, w których protokoły z głosowania w II turze zostały sporządzone błędnie poprzez przypisanie jednemu kandydatowi liczby głosów zdobytych przez drugiego. W dwóch przypadkach mowa o przypisaniu głosów Karola Nawrockiego Rafałowi Trzaskowskiemu, zaś w pozostałych – o odwrotnym.
PKW o aplikacji Ruchu Kontroli Wyborów
W raporcie Państwowej Komisji Wyborczej pojawiły się także informacje o nieautoryzowanej przez organy wyborcze aplikacji Ruchu Kontroli Wyborów (nazywanej też w mediach „aplikacją Mateckiego”), która miała służyć do kontroli zaświadczeń o prawie do głosowania.
Czytaj więcej
Protest wyborczy, złożony przez sztab wyborczy Rafała Trzaskowskiego w ostatnim dniu terminu, trafił do Sądu Najwyższego.
„Do Państwowej Komisji Wyborczej docierały sygnały o niewydawaniu kart do głosowania wyborcom, którzy przedkładali obwodowej komisji wyborczej zaświadczenie o prawie do głosowania. Z uzyskanych informacji wynikało, iż niektórzy członkowie obwodowych komisji wyborczych przy weryfikacji zaświadczeń o prawie do głosowania postępowali niezgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej, korzystając w sposób bezprawny z nieautoryzowanej aplikacji, która miała rzekomo na celu sprawdzenie, czy na podstawie owego zaświadczenia wyborca nie oddał już wcześniej głosu” - czytamy w sprawozdaniu.
Do przypadków odmowy wydania karty do głosowania na podstawie danych wyświetlanych w aplikacji miało dojść m.in. w Warszawie oraz – dwukrotnie – w Krakowie.
„Praktyka ta nie tylko groziła spowodowaniem chaosu organizacyjnego w lokalach wyborczych, lecz także przyczyniła się do wywołania atmosfery podejrzliwości i napięcia wobec obywateli głosujących na podstawie zaświadczeń, co stawiało ich niesłusznie w krzywdzącym świetle. Działania te mogły zniechęcić część wyborców do skorzystania z przysługującego im prawa” - stwierdziła PKW.
Sprawozdanie PKW: kampania wyborcza była spokojna
Jak czytamy w sprawozdaniu, kampania wyborcza przebiegła generalnie bez incydentów
Czytaj więcej
Ponowne liczenie głosów w niektórych obwodowych komisjach wyborczych nie opóźni procesu rozpatrywania protestów wyborczych i orzekania o ważności w...
„W czasie trwania kampanii miały miejsce nieliczne, odnotowywane także w innych wyborach, zdarzenia polegające na zrywaniu bądź niszczeniu banerów, zamazywaniu plakatów i banerów wyborczych, rozrzucaniu ulotek, zaklejaniu plakatów kandydatów. Zdarzały się przypadki umieszczania plakatów wyborczych w miejscu stwarzającym zagrożenie dla ruchu drogowego. Najczęściej zgłaszanym przez wyborców problemem było umieszczanie plakatów i banerów wyborczych na budynkach i ogrodzeniach nieruchomości bez zgody właściciela” - przekazała PKW.
Dochodziło także do pojedynczych przypadków agitacji wyborczej, jak np. publikacja w trakcie ciszy wyborczej artykułu prasowego przez lokalny portal ze Stalowej Woli, agitacja na terenie urzędu gminy w Koszalinie czy umieszczenie plakatu na ogrodzeniu świetlicy pełniącej rolę komisji wyborczej w gminie Sicienko. Wyborcy zgłaszali także przypadki możliwej agitacji ze strony członków komisji – PKW wskazuje m.in. na przypadek członków komisji noszących w dniu głosowania „czerwone korale”.