Rz: Czy niedawne rozbicie zmowy producentów płyt drewnopodobnych sprawi, że firmy będą chętniej korzystać z procedury łagodzenia kar, a sygnaliści się uaktywnią?

Wojciech Dorabialski: Mamy taką nadzieję, bo takich postępowań nie ma zbyt wiele. Najlepiej by było, gdyby naruszenia w ogóle nie miały miejsca. Wiemy jednak, że nie wszystko udaje się ujawnić, a w gospodarce są branże, w których przedsiębiorcy się zmawiają, dlatego chcielibyśmy wykrywać niedozwolone porozumienia częściej. Aby temu zaradzić, musimy być informowani – czy przez przedsiębiorców, czy ich pracowników, którzy o takich naruszeniach mogą wiedzieć. Dlatego kilka miesięcy temu uruchomiliśmy program sygnalistów ułatwiający przekazanie nam informacji. Mamy nadzieję, że decyzja dotycząca płyt drewnopochodnych pomoże w promocji tego programu i parę osób zreflektuje się, że może coś zrobić dla dobra publicznego.

Ile zgłoszeń wpłynęło już w ramach tego programu?

Szacujemy, że do końca 2017 r. dostaliśmy ok. 1800 różnych zgłoszeń. Program sygnalistów przyniósł cenne informacje, również jeśli chodzi o porozumienia horyzontalne, ale większość celnych sygnałów, czyli takich rzeczywiście dotyczących prawa konkurencji, odnosi się do porozumień wertykalnych – czyli dotyczących ustalania cen odsprzedaży między producentem czy importerem a jego dystrybutorami. W tej kwestii otrzymaliśmy dużo cennych sygnałów i już podejmujemy działania. Natomiast nadal, naszym zdaniem, za mało mamy zgłoszeń dotyczących porozumień o charakterze kartelowym czy zmów przetargowych.

Może jest ich mniej?

Prawdopodobnie tak. Ale też pewnie są lepiej ukryte, trudniejsze do wykrycia. W porozumieniach horyzontalnych przedsiębiorcy są w stanie dobrze zidentyfikować, czy oferty, które dostają od producentów, są konkurencyjne. Widzą, czy negocjacje przebiegają normalnie, czy są wyjątkowo, wręcz podejrzanie, sztywne. Czy producenci chętnie przyjmują nowe zamówienia, czy też kręcą na nie nosem. Odbiorcy to wiedzą i dlatego zachęcam ich, by informowali nas o podejrzanych zachowaniach. Oczywiście najcenniejsze są sygnały od uczestników porozumienia, bo są w stanie dostarczyć bezpośrednich dowodów na zawarcie porozumienia i jego funkcjonowanie. To są ci prawdziwi sygnaliści, którzy już się do nas zgłaszają. Liczymy, że będzie ich coraz więcej.

Zatem pilotażowy program sygnalistów przyniósł sukcesy i chcą go państwo rozwijać?

Tak, przyniósł bardzo zachęcające efekty. Przede wszystkim chcemy zadbać o naszych sygnalistów od strony prawnej. Ci prawdziwi sygnaliści, którzy mają informacje i są w stanie nam dostarczyć bezpośrednich dowodów na funkcjonowanie kartelu, powinni być chronieni przed odpowiedzialnością cywilną i karną. Będziemy w tym roku przygotowywać odpowiednie rozwiązania prawne. Prezes rozważa również wprowadzenie nagród dla sygnalistów, którzy dostarczą najcenniejszych sygnałów i dowodów na nielegalne porozumienia. Wszystko zależy od odpowiedniego przygotowania rozwiązań prawnych, co nie będzie proste. 

Wcześniej Urząd zwracał uwagę, że największym problemem jest brak pieniędzy. Czy udało się je znaleźć lub w inny sposób obejść tę przeszkodę?
 
Na pewno dobrze byłoby, gdybyśmy mogli przyznawać nagrody sygnalistom, bo dałoby to dodatkowy rozgłos programowi. Ale wiemy też, że większość sygnalistów, którzy decydują się na współpracę i przekazanie informacji, nie robi tego z pobudek finansowych, ale z chęci rewanżu, zemsty. Często o zawiadomieniu decyduje poczucie niesprawiedliwości albo wręcz obywatelskiego obowiązku. Właśnie na takie osoby liczymy. Teraz, gdy mamy już pewne doświadczenia i wiemy, czego od nas oczekują, chcemy wprowadzić dla nich ochronę przed odpowiedzialnością. Wkrótce zaczniemy przygotowywanie przepisów. Plan jest taki, żeby w tym roku trafiły do Sejmu.
 
A czy jakieś rozwiązania techniczne, jak choćby platforma online dla sygnalistów, są już wdrażane?
 
Jeszcze nie. Natomiast jest to w naszych planach na ten rok. Mógłby to być kolejny, bezpieczny dla sygnalistów kanał komunikacji. Planujemy wprowadzić formularz elektroniczny, ale czy to będzie rozwiązanie zakupione u firmy zewnętrznej, czy wybierzemy jeszcze jakieś inne rozwiązanie – na razie za wcześnie o tym mówić. Z naszych doświadczeń wynika, że sam kanał komunikacji nie jest aż tak istotny dla sygnalistów. Na pewno każde ułatwienie dla osób informujących nas o nielegalnych porozumieniach zwiększa możliwość kontaktowania się z nami. Jestem jednak przekonany, że ci, którzy rozważają zawiadomienie Urzędu – bez względu czy to jest pracownik czy przedstawiciel dużej firmy, od lat działającej w kartelu – wiedzą też, jak do nas trafić, do czego zachęcam. Wystarczy wejść na naszą stronę, znaleźć numer telefonu czy adres e-mailowy, a my obiecujemy, że będziemy chronić tożsamość naszych sygnalistów.
 
—rozmawiał Szymon Cydzik